Opinie

Zamknij
Internauci wskazali, czego dziś brakuje na Monciaku. W komentarzach wracają zieleń, ławki, kino, księgarnie, dawne donaty, Złoty Ul i klimat, który wielu pamięta z młodości. Nie brakuje też mocnych opinii, że reprezentacyjna ulica Sopotu stała się zbyt komercyjna i coraz mniej przyjazna mieszkańcom.
Coraz więcej mieszkańców Sopotu zwraca uwagę na dostawców jedzenia poruszających się po mieście rowerami, hulajnogami elektrycznymi i pojazdami, które tylko z wyglądu przypominają rowery. Problemem nie jest sama obecność kurierów, lecz prędkość, jazda po chodnikach, wymuszanie miejsca na pieszych i to, że takich pojazdów często po prostu nie słychać. Wystarczy jeden nieprzewidziany krok, by doszło do groźnego zdarzenia.
Czytelniczka przesłała do redakcji eSopot.pl wiadomość, w której informuje o problemach parkingowych dziesiątek mieszkańców. Choć Zarząd Dróg i Zieleni w Sopocie opublikował szczegóły remontu w połowie kwietnia, administracja budynków przekazała szczegóły... 7 maja.
Food hall w Krzywym Domku miał być nowym początkiem jednego z najbardziej rozpoznawalnych adresów w Sopocie. Po klubowej przeszłości przyszła pora na kuchnie świata, stoliki, rodzinne wypady i spotkania przy jedzeniu. Rok po zapowiedziach i otwarciu nastroje internautów są jednak dalekie od zachwytu.
System kaucyjny miał być prosty: kupujesz napój, płacisz kaucję, oddajesz opakowanie i odzyskujesz pieniądze. W Sopocie codzienność bywa jednak bardziej skomplikowana. Przy butelkomatach ustawiają się kolejki, automaty się blokują, a mieszkańcy coraz częściej mówią nie o ekologii, lecz o stracie czasu, ścisku i nerwach.
Hulajnoga elektryczna w Sopocie dawno przestała być tylko wygodnym środkiem transportu. W sezonie bywa też symbolem beztroski, która na zatłoczonym Monciaku może skończyć się dramatem. Jazda we dwie lub trzy osoby, bez kasków, między pieszymi, czasem nawet z psem na podeście — to obrazki, które mieszkańcy znają aż za dobrze. Nowe przepisy o obowiązkowych kaskach dla osób poniżej 16. roku życia nie rozwiążą wszystkich problemów, ale mogą stanowić ważny krok w stronę poprawy bezpieczeństwa wśród młodych użytkowników jednośladów.
Gdy większość z nas jeszcze śpi, sopocka plaża ma swój własny rytm. Słychać szum fal, czuć chłód poranka, widać pierwsze światło wychodzące zza linii horyzontu. Dla Joanny Smirnow-Grzybowskiej ten moment od ośmiu lat nie jest jedynie pięknym kadrem do zapisania w aparacie. To codzienna praktyka uważności, wdzięczności i powrotu do tego, co w życiu naprawdę ważne.
Gdy myślimy o Sopocie, przed oczami mamy zwykle tętniące życiem molo i dolny odcinek ulicy Bohaterów Monte Cassino. Jednak wystarczy przejść tunelem na drugą stronę torów, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. „Mały Monciak”, jak potocznie nazywa się górny odcinek głównego deptaka, od lat zmaga się z problemem „wymierania” poza ścisłym sezonem.
Mijają dwa lata od ostatnich wyborów samorządowych. To czas refleksji nad tym, co udało się osiągnąć, a co wciąż stanowi wyzwanie dla sopockiego samorządu. O bilans dotychczasowych działań, kondycję miasta oraz pomysły na aktywizację sopocian zapytaliśmy Pawła Petkowskiego, radnego Sopotu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Sopot od lat przyciąga restauratorów. Dla jednych to miasto wielkich szans, dla innych kosztowna pułapka, w której wysokie czynsze, sezonowość i rosnące oczekiwania klientów potrafią wywrócić nawet najlepiej zapowiadający się lokal. Jak wygląda to z perspektywy człowieka, który zna tę branżę od kuchni? O tym mówi Rafał Koziorzemski, właściciel i szef kuchni restauracji Fisherman w Sopocie.
W ostatnim czasie rozgorzała dyskusja o przyszłości terenów położonych przy granicy Sopotu i Gdańska. Wszystko za sprawą projektu nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który może otworzyć drogę do zmian w zagospodarowaniu fragmentu Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Oaza”. Dla miasta to element porządkowania przestrzeni i przygotowania obszaru pod nowe funkcje. Dla części mieszkańców sygnał alarmowy i początek walki o zachowanie zielonej enklawy z wieloletnią historią.
Kiedy myślisz "Sopot", widzisz molo, luksusowe apartamenty po 25 tysięcy za metr i tętniący życiem Monciak. Kiedy myślisz "Reda", wyobrażasz sobie aquapark, zakorkowane ulice i dynamicznie rosnącą sypialnię Trójmiasta. Tymczasem twarde dane statystyczne nie pozostawiają złudzeń. Demograficznie, perła Bałtyku właśnie zrównuje się wagą z Redą. Gdybyśmy zabrali Sopotowi dostęp do morza, zostałoby z niego zaledwie prowincjonalne miasteczko. Dlaczego? Reda ma szanse rozwoju i je wykorzystuje. A Sopot?
W środku tygodnia poza sezonem letnim centralne ulice Sopotu notują drastyczny spadek odwiedzających. Dynamikę popularnego miasta nad morzem utrzymuje za to gdyński Bulwar Nadmorski. Według niektórych mieszkańców, takie zmiany są szokujące. Przypominają, że jeszcze kilka lat temu to w kurorcie narzekano na nadmiar imprezujących.
Z Adamem Gilem, radnym Sopotu, kierownikiem Krytej Pływalni przy ul. Haffnera oraz laureatem plebiscytu na najpopularniejszego samorządowca, rozmawia Przemysław Szczygieł.
Marcowe podwyżki cen biletów kolejowych na Pomorzu wywołały szeroką dyskusję wśród mieszkańców Trójmiasta. Najbardziej odczuwalne są wzrosty cen biletów miesięcznych, z których korzystają osoby codziennie dojeżdżające do pracy, szkół i uczelni, oraz biletów jednorazowych na krótkich odcinkach. Czy droższe przejazdy SKM mogą wpłynąć na transport w Sopocie? Czy miasto ma narzędzia, by zachęcić mieszkańców do komunikacji publicznej mimo rosnących cen?

OSTATNIE KOMENTARZE