Noc 7 lutego w Borkowie na długo zapadnie w pamięci 33-letniego mężczyzny, którego zgubiła zuchwałość i niezwykły pech. Nie spodziewał się, że dwaj przechodnie obserwujący jego zachowanie przy cudzym aucie to policjanci, którzy właśnie skończyli służbę. Rutynowy powrót funkcjonariuszy do domu przerodził się w dynamiczny pościg i zatrzymanie, które ujawniło lawinę przestępstw.