Odkrywaj Sopot przez cały rok - Esopot.pl w sercu Trójmiasta

Zamknij

Odkrywaj Sopot / Biznes od kuchni

Szukasz restauracji, noclegu, ciekawego wydarzenia - to wszystko znajdziesz na naszym portalu - Odkrywaj Sopot razem z nami, każdego dnia.

Gdyby ktoś kazał mi dziś w ciemno wymienić produkt, który wyróżnia Sopot w gastronomicznej mapie Polski, odpowiedziałabym bez wahania: zupa rybna z Baru Przystań. Kto widział kolejki, ten wie, że to już niemal rytuał.
Jeszcze kilka lat temu w Sopocie – i szerzej w całym Trójmieście – wystarczyło po prostu gotować dobrze. Jeśli w kuchni pachniało jak u babci, a talerz wyglądał jak z okładki, goście przychodzili sami, z polecenia. Dziś? Dziś sam dobry rosół nie wystarczy.
Jeszcze 10–15 lat temu wesela wyglądały podobnie: sala na minimum 150 osób, orkiestra grająca do rana, poprawiny obowiązkowo, a stół wiejski uginał się od swojskich wyrobów. Dziś coraz więcej par mówi: chcemy inaczej. Chcemy po swojemu.
Jeszcze nie tak dawno większość z nas zaczynała pracę w czasach, gdy królowała kultura pracoholizmu. Nadgodziny były normą, a jeśli było więcej pracy, nikt nie pytał, czy może wyjść zgodnie z grafikiem – po prostu zostawał. Nie było mowy o balansie między życiem prywatnym a zawodowym. Dziś? To już jest nie do pomyślenia. Młode pokolenie nie tyle uchyliło okno, co wyważyło drzwi i zrobiło przeciąg, który przewietrzył cały rynek pracy.
Wyobraź sobie sobotni wieczór w Trójmieście. Sala pełna, gwar, kelnerzy latają z talerzami, a manager zerka nerwowo na zegarek. Goście czekają, zamówienia rosną, a na kuchni… trzy osoby zamiast pięciu. Jedna sekcja zamknięta, druga robi, co może. To obrazek, który zna dziś wielu restauratorów w Trójmieście. I nie, to nie jest kwestia złego grafiku. To efekt czegoś dużo większego – rynku pracy, na którym kucharze stali się jedną z najbardziej poszukiwanych grup zawodowych.
Coraz częściej zastanawiam się, kiedy w gastronomii zaszła ta zmiana, że kelner przestał być gospodarzem stołu, a zaczął być… kumplem z sąsiedztwa. Obsługa kelnerska powstała przecież z prostej potrzeby – żeby ktoś w lokalu był przedłużeniem gospodarza domu. Miał powitać, ugościć, zadbać, żeby niczego nie brakowało i żeby czas spędzony przy stole był przyjemny od początku do końca.
Wakacje kojarzą się ze swobodą, ale restauracja to nie jest przedłużenie plażowego koca. Trudno mówić o komforcie podczas niedzielnego obiadu, kiedy przy sąsiednim stoliku ktoś rozsiada się w mokrych slipkach, a kelner próbuje przyjąć zamówienie od gościa, którego tors właśnie obsycha w słońcu.
Jako ekspert branży gastronomicznej, a przede wszystkim osoba, która codziennie rozmawia z restauratorami z całej Polski – mogę  powiedzieć jedno: toaleta w restauracji stała się dziś punktem zapalnym nie tylko dla gości, ale przede wszystkim dla właścicieli lokali.
Przez lata pracy z restauratorami i managerami słyszałam mnóstwo opowieści o nietypowych, a czasem wręcz skandalicznych przypadkach, które wywołują jednocześnie zdziwienie i zażenowanie. Oto kilka z nich.
Temat stary jak branża, ale dalej wywołuje emocje - nie tylko u gości, ale też u kelnerów, właścicieli i managerów. Im więcej o tym rozmawiam z ludźmi z gastro, tym bardziej widzę, że to wcale nie jest takie oczywiste, jak by się wydawało. Bo na pytanie „czy napiwki się należą?” – nie ma jednej odpowiedzi.
Gdy myślisz „Sopot”, widzisz molo, plażę i kolejkę po gofry. Ale kilka przecznic dalej, z dala od gwaru Monciaka, znajduje się miejsce, które w gastronomicznej Polsce wywołuje zupełnie inne skojarzenia. To właśnie tu – w nadmorskiej scenerii – działa Akademia Gastronomii, najaktywniejszy w kraju ośrodek szkoleniowy dla branży HoReCa.

OSTATNIE KOMENTARZE

Polski kurort oczami Litwinki. "Nie pojechałabym..."

A czego spodziewała się w tak popularnym miejscu? Pustych miejsc i niskich cen? Obudź się kobieto i patrz gdzie jedziesz.Chcesz bez tłumów to jedź w inne miejsce które jest pustkowiem i może wtedy będziesz zadowolona.

SA

18:46, 2026-06-16

Polski kurort oczami Litwinki. "Nie pojechałabym..."

No i bardzo dobrze,niech nie przyjezdza ,tlumu mniej

Anna

17:43, 2026-06-16

Jak internauci widzą przyszłość Małego Monciaka?

Zdecydowanie zieleń dla wytchnienia i bajkowe miejsca z tłem do robienia pamiątkowych zdjęć dla dorosłych i dzieci. Sopot to wakacje luzik słońce sportÿ wodne szum drzew nad operą leśną SCENA WAKACYJNA i to powinno być zapewnione wczasowiczom i muzykom latem. Achoj!!!

sopocianka

12:39, 2026-06-16

Czy strzelnica powinna działać obok osiedli?

Konstytucyjne prawo do korzystania ze swojej własności i życia bez hałasu. Jak chcecie się przekrzykiwać na *%#)!& argumenty, to ilu właścicieli nie może korzystać ze swoich praw? 1 dzierżawca strzelnicy, kontra kilkuset właścicieli innych nieruchomości. Pytanie jest inne, czy decyzja o zezwoleniu na działalnie strzelnicy na działce sąsiadującej z Rezerwatem Przyrody została w ogóle wydana legalnie? A co do huku, to nie można pójść na spacer w okolicy z psem bo dla zwierząt huk jest tak dojmujący, że wyrywają się żeby uciekać. Niewątpliwie z Rezerwatu wypłoszono wszystko co żyło. Tak wiem, bierzcie i czyńcie sobie ziemię poddaną..., moja jest mojszość itd. A wplątywanie w temat patriotyzmu to już wyjątkowe sk----syństwo...bo przecież nie o to chodzi. A chodzi o pieniądze.

Greg

09:51, 2026-06-16