Czy Sopot przeżywa kryzys, czy właśnie odzyskuje swoją tożsamość? Dyskusja, która rozgorzała w ostatnich dniach na jednym z lokalnych forów, dowodzi jednego: o przyszłości nadmorskiego kurortu sopocianie potrafią spierać się niezwykle gorąco. Jedni wieszczą, że miasto pustoszeje; inni odetchnęli z ulgą, bo wreszcie mogą tu normalnie żyć.
„Poza sezonem zrobiła się taka dziura i miasto duchów. Teraz kasę jeździ się wydawać do Gdańska albo do Gdyni” – punktuje jeden z internautów, wspominając czasy, gdy Monciak tętnił życiem do białego rana.
Nie brakuje opinii, że sąsiednie miasta przejęły rolę centrów rozrywki i kultury. Koncerty, nowoczesne foodhalle i modne miejsca spotkań przyciągają dziś głównie do Gdańska czy Gdyni. W Sopocie, zdaniem sceptyków, pozostały jedynie plaża, molo i sentyment.
Z drugiej strony barykady stoją ci, dla których obecny stan to błogosławieństwo.
„Im mniej ludzi, tym lepiej” – kwituje krótko mieszkanka marząca o kurorcie bez setek parawanów i wszechobecnego zgiełku.
Spór o charakter Sopotu sprowadza się do fundamentalnego pytania: czy miasto może funkcjonować bez masowego turysty? Przeciwnicy „turystyfikacji” wskazują na ciemne strony popularności: hałas, tłok i nocne ekscesy. Podnoszą też argument ekonomiczny. Zyski z najmu krótkoterminowego często omijają miejską kasę, a sezonowe biznesy niekiedy rejestrowane są poza kurortem.
Zwolennicy tradycyjnego modelu przypominają jednak o korzeniach. „To miasto powstało właśnie po to, by obsługiwać wczasowiczów” – zauważa jeden z dyskutantów. Bez wpływów z turystyki zabraknie środków na utrzymanie infrastruktury i ambitne inwestycje. Bez pieniędzy nawet najbardziej romantyczny „święty spokój” stanie się luksusem, na który kurortu zwyczajnie nie będzie stać.
W dyskusji wybrzmiewa jeszcze jeden wątek: zmiana profilu gościa. Niektórzy widzą w tym świadomą transformację: odwrót od wizerunku „imprezowej stolicy Polski” na rzecz eleganckiego uzdrowiska.
Pojawia się jednak obawa, że miasto utknęło w pół kroku. Zniknęła oferta dla mniej zamożnych, ale nie pojawiła się wystarczająco silna alternatywa dla wymagającego klienta premium, ani w sferze gastronomii, ani wysokiej kultury.
Najbardziej niepokojąca diagnoza dotyczy jednak demografii. Sopot traci stałych mieszkańców. Młodzi wybierają Gdańsk lub Gdynię, gdzie rynek nieruchomości jest łaskawszy, a oferta zawodowa szersza. Nakręca się spirala kryzysu: im więcej lokali zamienia się w wakacyjne apartamenty, tym trudniej o codzienne życie miasta, osiedlowe sklepy, rzemiosło czy lokalne więzi.
Sopot od lat próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: kim chce być? Kameralnym miastem kultury, ekskluzywną destynacją dla seniorów, czy może po prostu domem dla swoich mieszkańców? Na razie dyskusja pozostaje otwarta.
A jakie jest Państwa zdanie? Czy Sopot powinien powrócić do korzeni tętniącego życiem kurortu, czy konsekwentnie budować wizerunek oazy spokoju?
[ZT]40082[/ZT]
4 0
Sopot to nie Zakopane. Nie ma lata - nie ma plazowania.
5 0
w tym pomyśle że zmieni sie profil gościa nie do końca rozumiem co ten alternatywny gość miałby tu na dzień dzisiejszy robić
pójść na spacer można dziś już praktycznie wszędzie, a to chyba nasza jedyna realna aktualnie oferta, na spacer nie trzeba jechać do sopotu, cały pas nadmorski nadaje się równie dobrze
5 1
Czy UM serio myśli, że przyciągnie bogatego turystę pseudo-kulturą, bo jak inaczej nazwać te feministyczne goyki i wystawy w PGS? Ze ściągnie ludzi do miasta, które tylko udaje walkę z najmem krótkoterminowym? (jak inaczej nazwać miarkowanie ruchów przez J.Karnowskiego w sejmie przez 2.5 roku, że coś się dzieje w temacie?) Że warto przyjechać na plażę pełną glonów, bo nie słuchano naukowców z oceanografii, którzy ostrzegali, jak skończy się betonowanie molo? Przecież tu nie ma kultury wyższej żadnej w centrum miasta. Zero. Tu powinna być sopocka orkiestra grająca co tydzień. Kameralne kino. No i ostatnia sprawa: ciężko odwrócić efekty 20 letniej polityki sprzedaży miejskich lokali i terenów, zamiast aktywnego zarządzania. UM bardziej się zajmuje wymyślaniem dotacji dla fundacji koleżanek, niż realnym tworzeniem strategii. Takie artykuły widzę jako AKT DESPERACJI i rządzenie w stylu III RP, czyli: zrobimy, co z sondażu wyjdzie.
1 0
Goyki to dobry biznes, szkoda, że nie dla mieszkańców.
6 0
Myślę, że dobrym podsumowaniem ostatnich kilkudziesięciu lat zarządzania miastem jest wielki, pusty dworzec z czasowo wyłączonym ogrzewaniem z jednej, i bardzo wysokim czynszem płaconym przez Sopotekę z drugiej strony, od niedawna brak kina - i kolejne puste przestrzenie oraz kredyt na Zatokę Sztuki. Gdyby miasto było firmą, władze zostałyby zwolnione przez radę nadzorczą.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz