Zrobiło się cieplej i na ulicach pojawiło się więcej rowerów oraz hulajnóg. Niestety, oznacza to również więcej niebezpiecznych sytuacji. Nasi czytelnicy zgłaszają problemy z zachowaniem kierujących, głównie na przejściach dla pieszych i chodnikach.
Wiosenna pogoda zachęca do aktywnego przemieszczania się po mieście, ale większy ruch rodzi też konflikty. Piesi, rowerzyści i kierowcy aut muszą dzielić wspólną przestrzeń, co nie zawsze przebiega bez problemów. Poniżej publikujemy wiadomość od naszego czytelnika, który zwraca uwagę na konkretne, niebezpieczne sytuacje na drogach.
[ZT]39959[/ZT]
Od kilku dni mamy bardzo wysoką temperaturę, co niestety drastycznie wpłynęło na spadek bezpieczeństwa. Problem widać na każdym kroku i mam wrażenie, że dotyka całego Sopotu. Od plaży, po chodniki i mój ukochany las.
Przede wszystkim problemem są przejścia dla pieszych. Rowerzyści i, jak lubię ich nazywać, hulajnogerzy często nawet nie próbują hamować przed zebrą, wjeżdżając na nią z dużą prędkością. Taki styl jazdy stwarza ogromne niebezpieczeństwo, w szczególności dla kierowców samochodów. Kierujący autami są całkowicie bezradni wobec nagłych wtargnięć na pasy i fizycznie nie mają czasu na reakcję oraz bezpieczne wyhamowanie. Tak, wiem. Znam zasady zachowania szczególnej ostrożności i pierwszeństwa. No, ale ludzie. Rozsądek przede wszystkim. Nie siedzę w ich głowach i nie wiem, gdzie ktoś pojedzie. Najlepszy kodeks rozumu nie zastąpi.
Podobnie wygląda sytuacja w parkach, które z założenia powinny być miejscem bezpiecznym dla spacerowiczów. Niestety, rowerzyści również tam nie ustępują pierwszeństwa pieszym. Często jadą z dużą prędkością, wymijając przechodniów "na gazetę", co zmusza ludzi do nagłego schodzenia z alejek wprost na trawniki.
Największy problem widać jednak na wąskich ulicach i chodnikach. Idealnym przykładem jest Aleja Niepodległości. Rowerzyści nagminnie poruszają się tam po chodniku, zupełnie ignorując fakt, że dosłownie ulicę dalej – na Armii Krajowej – znajduje się wyznaczona ścieżka rowerowa. To wszystko pozostawia wiele do życzenia.
A co najbardziej mnie wkurza? Tacy kierujący nie zwalniają i nie używają dzwonków, aby ostrzec o swoim zbliżaniu się i dać pieszemu szansę na przesunięcie się. Zamiast tego jadą przed siebie, wymuszają pierwszeństwo i dosłownie rozpychają się na chodniku. A weź im zwróć uwagę! To wtedy potrafią się zatrzymać, no ale tylko po to, żeby wyskoczyć z przysłowiową "mordą".
Odnosząc się do listu czytelnika, warto przypomnieć podstawowe zasady ruchu drogowego. Osoba jadąca na rowerze lub hulajnodze elektrycznej ma obowiązek korzystać ze ścieżki rowerowej, jeśli taka jest wyznaczona.
Jazda po chodniku jest dozwolona tylko w kilku wyjątkowych sytuacjach, przede wszystkim gdy spełnione są jednocześnie te warunki:
[ZT]39878[/ZT]
Co najważniejsze – nawet jeśli jazda po chodniku jest legalna, kierujący jednośladem musi jechać bardzo wolno (z prędkością pieszego), zachować szczególną ostrożność i bezwzględnie ustępować miejsca przechodniom. Za łamanie tych zasad i stwarzanie zagrożenia grozi mandat.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz