Dla jednych to "najpiękniejsze miejsce na ziemi" i synonim domu, dla innych – hałaśliwy jarmark, który najlepiej omijać szerokim łukiem. Dyskusja o Sopocie wywołała w sieci lawinę komentarzy, odsłaniając słodko-gorzki obraz jednego z najsłynniejszych polskich kurortów.
Sopot nie jest zwykłym miastem na mapie - to stan umysłu. Z setek opinii wyłania się obraz miejsca pękniętego na pół. Z jednej strony mamy potężną dawkę nostalgii: wspomnienia beztroskiego dzieciństwa, pierwszych miłości i elegancji lat minionych. Z drugiej strony uderza chłodny realizm współczesności: narzekanie na wszechobecną drożyznę, tłumy i utratę dawnego klimatu. Czy Monciak nadal ma duszę, czy stał się już tylko maszynką do zarabiania pieniędzy?
[ZT]39539[/ZT]
Najsilniejszą grupę komentujących stanowią ci, dla których Sopot to podróż w czasie. W ich wpisach miasto jawi się jako elegancki kurort, w którym na deptaku podziwiano modne kreacje, a powietrze pachniało nie kebabem, lecz luksusowymi kosmetykami. To tutaj, w legendarnym klubie Non-Stop, bawiły się pokolenia przy muzyce Czerwonych Gitar, a na ulicach można było spotkać barwną postać Pana Czesia - słynnego "Parasolnika".
Spokój i odpoczynek, odbicie od tej całej szarej codzienności - czytamy w komentarzu pana Wojciecha.
Z oddechem, zwolnionym tempem, otchłanią, która pochłania mnie, gdy patrzę na bezkresne morze. Ze spokojem, radością i wszystkim tym, czego nie mogę zaznać w Krakowie - dodała pani Agnieszka.
Internauci wspominają konkretne punkty na mapie, które tworzyły atmosferę tamtych lat:
Dla wielu to miasto jest "domem" w dosłownym i przenośnym sensie – miejscem, gdzie spędzali każde wakacje u babci, brali śluby w kościele św. Jerzego czy przeżywali pierwsze zauroczenia. To "azyl", do którego wraca się pamięcią, szukając spokoju i zapachu morza, jakiego już dzisiaj - według wielu - nie ma.
Sentymentalny obraz zderza się jednak boleśnie z opiniami o dzisiejszym Sopocie. "Przeludnienie", "hałas" i "komercja" to słowa, które powtarzają się jak mantra. Część internautów bez ogródek nazywa kurort "nieprzyjaznym miastem", porównując go do zatłoczonego Zakopanego. Krytyka dotyka przede wszystkim zachowania turystów – pojawiają się ostre słowa o "tłumie swołoczy" i braku kultury plażowiczów.
Z dzieciństwem, młodością i fajnym klimatem. Kiedyś nie wyobrażałem sobie wyprowadzki z Sopotu. Życie napisało jednak inny scenariusz i nie żałuję. Dzisiejszy Sopot to już całkiem inne miejsce, w którym całkowicie się nie odnajduję - napisał pan Jarek.
Mieszkańcy i stali bywalcy zwracają uwagę na gentryfikację – miasto zamienia się w "pustostan dla turystów", z którego uciekają młodzi ludzie, a lokalne sklepy zastępowane są sieciówkami. Bolączką są też ceny. Płatne wejście na molo i wszechobecna drożyzna sprawiają, że dla wielu dawny raj stał się miejscem, które "należy przejść i nigdy nie wracać". Wspomina się o niebezpiecznych strefach i przestępczości, co burzy obraz bezpiecznego kurortu sprzed lat.
Mimo gorzkich słów o "mieście bez młodych ludzi" i "glonach", Sopot wciąż ma magnetyczną siłę. Nawet krytycy przyznają, że architektura zachwyca, a wschody słońca na plaży czy jesienne spacery (gdy znikną tłumy) wciąż potrafią skraść serce. To dowód na to, że legenda tego miejsca jest silniejsza niż sezonowe niedogodności.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz