Zamknij

Zwierzęta w pułapce miasta i ocieplenia. Czas na zmianę polityki [OPINIA]

. 00:00, 15.02.2026 Aktualizacja: 12:15, 14.02.2026
Skomentuj Zwierzęta w pułapce miasta i ocieplenia. Czas na zmianę polityki [OPINIA]

Ostatnie wydarzenia z Trójmiasta – śmierć setek ptaków w wyniku ptasiej grypy oraz wycieńczonej foki na dryfującej krze w Sopocie w lutym 2026 roku – to tragiczny obraz tego, jak współczesne środowisko naturalne zderza się z cywilizacją. To dowód na to, że dotychczasowa strategia "biernej obserwacji natury" w zderzeniu z anomaliami pogodowymi i postępującą synurbizacją zwierząt, przestała działać. Samorządy i władza centralna stoją przed wyborem: albo bierzemy odpowiedzialność za zwierzęta, albo oddajemy im część przestrzeni.

Styczeń i luty 2026 roku przyniosły nad Bałtykiem powrót surowej zimy, o jakiej zdążyliśmy już zapomnieć. Dla fauny, która w ostatnich dekadach przystosowała się do coraz łagodniejszego klimatu, był to wstrząs. Bilans jest tragiczny: wychudzona foka umierająca na oczach spacerowiczów przy sopockim molo oraz ponad 100 martwych ptaków (łabędzi, gęsi, mew), które padły ofiarą ptasiej grypy, a ich organizmy, osłabione mrozem, nie podjęły walki.

[ZT]39455[/ZT]

Synurbizacja. Kiedy miasto staje się pułapką

Zwierzęta w Polsce i na świecie od dekad podlegają procesowi synurbizacji (adaptacji dzikich populacji do warunków miejskich). Jak wskazują klasyczne badania nad ekologią miast (m.in. prof. Macieja Luniaka), zwierzęta te zmieniają swoje zachowanie: zmniejszają dystans ucieczki przed człowiekiem, rezygnują z naturalnych migracji i uzależniają się od cieplejszego mikroklimatu miast oraz pokarmu dostarczanego przez ludzi (tzw. subsydiów pokarmowych).

Zwierzęta przystosowały się do lżejszych, bezśnieżnych zim. Kiedy jednak uderza nagły, potężny kryzys pogodowy – taki jak obecne silne mrozy i opady śniegu w styczniu i lutym 2026 roku – populacje te są całkowicie bezbronne. Ptaki, które w naturalnych warunkach odleciałyby na południe, zostają na zamarzniętych plażach Sopotu, odcięte od naturalnych źródeł pożywienia.

Pułapka ewolucyjna i "szok termiczny". Świat zwierząt a zmiana klimatu

Nauka zna termin niedopasowania fenologicznego. Zwierzęta dostosowują swoje cykle życiowe i metabolizm do zmieniającego się klimatu. W Polsce od lat obserwujemy łagodne zimy, co sprawia, że wiele gatunków nie gromadzi tak potężnych zapasów tłuszczu jak dawniej lub zmienia strategie migracyjne. Gdy nagle – jak w 2026 roku – uderza silny mróz i pojawia się zlodowacenie, zwierzęta te wpadają w pułapkę.

W przypadku foki z Sopotu, wolontariusze Błękitnego Patrolu WWF odnotowali "wyraźne wychudzenie". Choć śmierć jest naturalnym elementem ekosystemu, w kontekście komentarzy sugerujących, że zwierzęta te miałyby szansę przeżyć przy lepszym dostępie do pokarmu, warto przywołać podstawy bioenergetyki. Zwierzęta stałocieplne w warunkach stresu termicznego (mróz) zużywają drastycznie więcej energii na termoregulację. Jeśli deficyt kaloryczny (brak pokarmu/ryb) zbiegnie się z ekstremalnym chłodem, szanse na przeżycie spadają niemal do zera.

Paradoks odporności. Ptasia grypa, mróz i głód

W kontekście tragicznego pomoru ptaków w Sopocie pojawiają się głosy, że zwierzęta te poradziłyby sobie z chorobą, gdyby miały łatwiejszy dostęp do pokarmu, a mróz byłby mniejszy. Nauka w dużej mierze potwierdza tę zależność, choć z ważnymi zastrzeżeniami dotyczącymi samego wirusa.

Zgodnie z badaniami nad ekofizjologią, stres środowiskowy (nagłe spadki temperatur, brak pożywienia) aktywuje u dzikich zwierząt oś podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA), co prowadzi do wyrzutu hormonów stresu. Długotrwały stres drastycznie obniża wydolność układu immunologicznego. Ptaki osłabione głodem stają się znacznie bardziej podatne na śmiertelne skutki zakażenia wirusem wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI). Ułatwiony dostęp do naturalnego pokarmu z pewnością zwiększyłby ich szanse na przeżycie samej infekcji.

Należy jednak sprostować jedną kwestię – mniejszy mróz nie wyeliminowałby wirusa. Badania wirusologiczne (m.in. publikowane w Applied and Environmental Microbiology) dowodzą, że wirusy ptasiej grypy doskonale znoszą niskie temperatury. W zamarzniętych odchodach, wodzie czy osadach dennych w temperaturze bliskiej 0°C wirus może przetrwać w stanie zakaźnym od kilku tygodni do nawet kilkunastu miesięcy. To nie sam mróz wzmacnia wirusa, lecz osłabia jego nosicieli.

Zrozumieć fokę. Dlaczego lód jest sprzymierzeńcem, a nie wrogiem?

W przypadku foki szarej (Halichoerus grypus) zmarłej na sopockiej krze, musimy spojrzeć na fakty naukowe z nieco innej perspektywy. Choć wycieńczenie i choroba zwierzęcia mogły być powiązane z trudnościami w zdobyciu pokarmu w zimowym Bałtyku, to sama obecność mrozu i lodu nie jest dla tego gatunku anomalią – jest biologiczną koniecznością.

Gatunek jest ewolucyjnie przystosowany do zimna. Co więcej, bałtyckie foki szare potrzebują pokrywy lodowej do rozrodu. Badania (np. Decreasing Ice Coverage Will Reduce the Breeding Success of Baltic Grey Seal) pokazują dramatyczne statystyki: śmiertelność młodych fok rodzonych na lądzie wynosi aż 21,1%, podczas gdy na lodzie zaledwie 1,5%. Na lodzie foki rodzą się cięższe i zdrowsze, z dala od drapieżników i patogenów lądowych (oraz stresogennej obecności ludzi czy psów).

Dramatem foki w Sopocie nie był więc sam mróz, ale najpewniej choroba, wycieńczenie i postępująca degradacja stabilnych środowisk lodowych na Bałtyku w wyniku ocieplenia klimatu, która zmusza te zwierzęta do szukania azylu w zatłoczonych, miejskich obszarach przybrzeżnych.

[ZT]39047[/ZT]

Lepiej nie będzie. Władze mają dwie możliwości

Polityka państwa i samorządów (takich jak Sopot) musi ulec drastycznej zmianie. Tradycyjne metody "zostawienia natury samej sobie" nie sprawdzają się w środowisku, które człowiek już bezpowrotnie przekształcił. Istnieją dwie poparte naukowo ścieżki.

  1. Model "inteligentnej bliskości" (interwencyjne dokarmianie)

    Skoro zwierzęta uległy synurbizacji i straciły instynkt migracji, władze mogłyby wziąć odpowiedzialność za ten stan rzeczy. W momentach krytycznych (np. nagłe spadki temperatur poniżej zera trwające dłużej niż kilka dni) samorządy mogłyby organizować punkty profesjonalnego dokarmiania.

    Musiałoby to być robione pod ścisłym nadzorem weterynaryjnym. Zwykłe rzucanie chleba przez mieszkańców zabija ptaki (kwasica, anielskie skrzydło). Ponadto, miejsca żerowania muszą być rozproszone, aby uniknąć nadmiernego zagęszczenia osobników, które w świetle badań napędza transmisję poziomą wirusa ptasiej grypy.
     
  2. Model "rezerwatów" (fizyczna izolacja)

    Drugim, znacznie bezpieczniejszym z punktu widzenia epidemiologii rozwiązaniem, jest tworzenie wydzielonych, ściśle chronionych stref buforowych w obrębie wskazanego obszaru.

    Samorządy powinny wyznaczać na zimę zamknięte dla ludzi i psów fragmenty, otoczone nawet fizycznymi zaporami. Zwierzęta, uciekając przed trudnymi warunkami na morzu (jak chora foka) czy szukając schronienia, miałyby przestrzeń wolną od ogromnego stresu antropogenicznego. Zmniejszenie stresu (braku konieczności ciągłej ucieczki przed spacerowiczami z psami) bezpośrednio przekłada się na niższy wydatek energetyczny i wyższą sprawność układu odpornościowego.

Zwierzęta zapłaciły najwyższą cenę za próbę dostosowania się do naszego świata. Czas, aby nasze prawo i miejska infrastruktura zaczęły wreszcie dostosowywać się do nich. 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%