Sopot traci kolejne lokale usługowe. Mieszkańcy ostro spierają się o zmiany. Czy kurort staje się miastem duchów? Analizujemy argumenty obu stron sporu.
2026 rok przyniósł falę zamknięć w ścisłym centrum Sopotu. Znikają restauracje i luksusowe butiki. W ich miejsce rzadko pojawiają się punkty pierwszej potrzeby. Mieszkańcy reagują na te wieści z coraz większym zaniepokojeniem. W Internecie rozgorzała dyskusja o tożsamości miasta i kierunku jego rozwoju. Jedni widzą upadek kurortu, inni naturalną kolej rzeczy w dużej aglomeracji.
[ZT]39191[/ZT]
Zamknięcie lokalu No.5, butiku Moliera2 oraz restauracji Sztuka Mięsa stało się zapalnikiem do gorzkiej dyskusji o kondycji miasta. Przedsiębiorcy i mieszkańcy alarmują, że Sopot umiera, stając się jedynie makietą dla turystów. W komentarzach dominuje pogląd, że miasto zostało "wyjałowione" z prawdziwych mieszkańców. Krytycy wskazują, że masowa zamiana mieszkań na lokale pod wynajem krótkoterminowy niszczy lokalny popyt. Bez stałych lokatorów utrzymanie punktów rzemieślniczych czy sklepów z artykułami gospodarstwa domowego staje się nieopłacalne.
Mieszkańcy z nostalgią wspominają lata 80. i 90., gdy dostęp do podstawowych usług był znacznie łatwiejszy. Dziś, zamiast sklepu ze śrubkami, łatwiej znaleźć dom pogrzebowy lub kolejny bank. Władzom miasta zarzuca się brak wizji i nieudolne zarządzanie przestrzenią miejską. Mieszkańcy obawiają się, że po dwumiesięcznym sezonie turystycznym miasto stanie się pustynią, której infrastruktura będzie zbyt droga w utrzymaniu.
W opozycji do głosów krytycznych stoi grupa mieszkańców akceptująca metropolitalny charakter regionu. Argumentują, że Sopot nie jest odciętą od świata wyspą, lecz częścią jednej wielkiej aglomeracji. Bliskość Gdańska i Gdyni oraz sprawna komunikacja SKM sprawiają, że nie wszystkie usługi muszą znajdować się "100 metrów od domu". Zwolennicy tego podejścia uważają, że dojazd po specyficzne zakupy do sąsiedniego miasta jest naturalnym elementem życia w Trójmieście. Podkreślają też, że narzekanie na brak usług jest często przesadzone.
Jako dowód wskazują konkretne punkty, które wciąż funkcjonują na mapie Sopotu, choć poza głównym szlakiem turystycznym. Wymieniają m.in. punkt dorabiania kluczy, szewca czy inne lokalne sklepiki. Zmiany na rynku tłumaczone są również ewolucją nawyków konsumenckich młodego pokolenia, które stawia na szybkość i efektowność, a nie tradycyjne rzemiosło. Problemem, który zauważają obie strony sporu, pozostają jednak ceny. Sopot staje się kurortem ekskluzywnym, często zbyt drogim nawet dla zagranicznych turystów.
[ZT]39083[/ZT]
Globalnym zjawiskiem, które dotyka Sopot, jest gentryfikacja i turystyfikacja centrów miast. Proces polega na zmianie charakteru dzielnicy, co prowadzi do wzrostu cen nieruchomości i wypierania pierwotnych mieszkańców. Według danych demograficznych, kurorty o silnej marce turystycznej na całym świecie notują systematyczny odpływ stałej ludności na peryferia. W konsekwencji usługi "dla mieszkańców" (piekarnie, pasmanterie, sklepy żelazne) są naturalnie zastępowane przez usługi "dla gości" (gastronomia, pamiątki, luksusowe butiki). Zatrzymanie tego procesu wymaga zazwyczaj radykalnych interwencji prawnych na szczeblu samorządowym.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz