Są w Sopocie miejsca, które trudno oddzielić od pejzażu miasta. Bar Przystań to jedno z nich. Z czerwonym dachem, werandą otwartą na Zatokę i kolejkami, które wcale nie znikają mimo upływu lat. Bo tu od początku obowiązuje zasada prosta jak nadmorska kuchnia: ryba ma być świeża, robiona na bieżąco. A jeśli trzeba poczekać, to znaczy, że warto.