Gdy myślimy o Sopocie, przed oczami mamy zwykle tętniące życiem molo i dolny odcinek ulicy Bohaterów Monte Cassino. Jednak wystarczy przejść tunelem na drugą stronę torów, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. „Mały Monciak”, jak potocznie nazywa się górny odcinek głównego deptaka, od lat zmaga się z problemem małego ruchu poza ścisłym sezonem.
Czy to przestrzeń drugiej kategorii? O tym, dlaczego turyści gubią się w poszukiwaniu Opery Leśnej, jak walczyć o klienta w dobie internetu i co mogłoby „rozświetlić” tę część miasta, rozmawiamy z Marcinem Molikiem, właścicielem butiku Fabryka Mody.
_________

Przemysław Szczygieł: Zacznijmy od tego, co widzimy teraz – pustki. Czy „Mały Monciak” zawsze był taką przestrzenią „drugiej kategorii”, czy to kwestia ostatnich lat?
Marcin Molik: Wygląda to tak, że poza sezonem jest tu bardzo mało ludzi, a zdarza się, że nie ma praktycznie nikogo. Cały ten odcinek bywa po prostu pusty. Dopiero gdy zbliża się majówka, a potem lipiec i sierpień, ruch zaczyna się pojawiać. Najwięcej osób zagląda tu, gdy coś dzieje się w Operze Leśnej. Wtedy tłumy przechodzą z dołu do góry, choć często w ogóle pytają, gdzie ta Opera się znajduje, bo oznakowanie jest bardzo słabe.
A jak to wygląda w Pana sklepie? Ilu klientów zagląda tu w ciągu dnia?
Marcin Molik: Poza sezonem bazuję wyłącznie na siatce stałych klientów. Nowi przechodnie pojawiają się bardzo rzadko. Problemem jest wejście do tunelu – ludzie często myślą, że tam nie ma już żadnego przejścia. Dopiero gdy robi się cieplej, turyści zaczynają zaglądać w każdą dziurę i idą w stronę lasu. W tej chwili, gdy jest zimno, cały ten ruch zamiera. Mam wrażenie, że to odcinek po prostu zapomniany.

Co Pana zdaniem musiałoby się zmienić, żeby ta przestrzeń zaczęła w końcu żyć?
Marcin Molik: Potrzeba czegoś, co by tych ludzi zachęciło i zatrzymało choć na moment. Może coś, co skłoniłoby ich do zrobienia sobie selfie?. Brakuje tu ogródków gastronomicznych czy lampionów, które by rozweseliły i rozświetliły ten odcinek. W tej chwili to martwy punkt, tutaj właściwie nie ma po co być. Tunele nie zachęcają do spacerów, windy przez długi czas nie działały, a ten nowy podjazd dla wózków to świeża sprawa. Brakuje infrastruktury, która sprawiłaby, że ten odcinek byłby tak samo atrakcyjny jak dolna część Monte Cassino. Obecnie to taka „droga donikąd”.
Mówi Pan o infrastrukturze, a co z samym profilem lokali, które tu funkcjonują?
Marcin Molik: Profil jest przypadkowy. Jest tania Żabka, księgarnia i mój sklep. Brakuje tu czegoś wyjątkowego, dla czego ludzie przychodziliby specjalnie tutaj. Mój butik to jeden z niewielu stacjonarnych sklepów odzieżowych, jakie w ogóle zostały w Sopocie. Są może ze trzy takie miejsca.
Jak ocenia Pan zmiany w Sopocie na przestrzeni ostatnich, dajmy na to, pięciu lat?
Marcin Molik: Brakuje działań, które ściągnęłyby tu ludzi w średnim wieku, którzy napędzaliby infrastrukturę. Musiałyby być organizowane eventy i koncerty przyciągające mieszkańców Gdańska czy Gdyni. W tej chwili Gdańsk bardzo dynamicznie się rozwija, a my stoimy w miejscu, a nawet się cofamy. Nic nie zachęca osób z okolicy, by przyjechały właśnie do Sopotu.

Skoro o przyjeżdżaniu mowa, dlaczego warto odwiedzić akurat Pana butik?
Marcin Molik: Mam bardzo ciekawą ofertę odzieży włoskiej w coraz bardziej atrakcyjnych cenach. Sprowadzam ubrania bezpośrednio od producentów i projektantów z Włoch. Działam na rynku od tylu lat, że potrafię profesjonalnie doradzić każdej kobiecie. U mnie, w przeciwieństwie do zakupów w internecie, nie kupuje się „kota w worku” – można wszystko zmierzyć i od razu zobaczyć, jak się wygląda. Jeśli ktoś już do mnie trafi, zazwyczaj zostaje stałym klientem.
Czy przez te wszystkie lata odwiedzały Pana jakieś znane osobistości, np. gwiazdy festiwalu w Operze Leśnej?
Marcin Molik: Oczywiście, że tak się zdarzało, zwłaszcza w okresach koncertowych. Nazwisk jednak nie będę wymieniać.

Wróćmy jeszcze do kwestii wizualnych. Wspomniał Pan o fatalnym oznakowaniu.
Marcin Molik: Uważam, że system identyfikacji miejskiej leży. Mamy tu w okolicy małe tabliczki, których nikt nie widzi. Proszę spojrzeć na tę czarną ścianę – tam mógłby być wielki napis „Opera Leśna” albo „Mały Monciak – ciąg dalszy”. Zamiast małych tabliczek na cegłach, powinniśmy wykorzystać duże przestrzenie. Ludzie pytają mnie, gdzie jest ul. Bohaterów Monte Cassino, będąc na niej, albo jak dojść do molo i morza. Oni są kompletnie zdezorientowani.
Ma Pan jakieś konkretne pomysły na wystrój ulicy, które mogłyby ożywić tę przestrzeń?
Marcin Molik: Można by stworzyć ulicę kolorowych parasolek, w dzień tworzących kolorową przestrzeń, a w nocy budujących romantyczny nastrój. To by nie było narażone na dewastację, a tworzyłoby klimat. Żyjemy w erze selfie. Ludzie szukają miejsc, w których mogą zrobić sobie zdjęcie. Napis „Sopot” na dole stał się bardzo popularny i to świetny kierunek. Powinniśmy stworzyć coś podobnego tutaj, pod Operą Leśną, żeby ludzie mieli po co tu przyjść i chcieli to zobaczyć.
Dziękuję za rozmowę.
_________
Postulaty Marcina Molika dotyczące ożywienia tej części miasta oraz stworzenia miejsc sprzyjających robieniu zdjęć znajdują odzwierciedlenie w debacie publicznej. Jak informuje radny Sopotu, Adam Gil, w mediach społecznościowych, potencjał tego miejsca został dostrzeżony, a sopoccy przedsiębiorcy zgłosili już konkretny projekt do Budżetu Obywatelskiego.
Wśród propozycji, które mają nadać przestrzeni wyjątkowy klimat i przyciągnąć spacerowiczów, pojawiają się dokładnie te rozwiązania, o których wspominał nasz rozmówca: kolorowe parasolki zawieszone nad ulicą, charakterystyczny napis lub instalacja do zdjęć oraz inne elementy małej architektury.
„To dopiero początek dyskusji – wiele zależy od tego, jaką wizję wybierzemy” – podkreśla radny Adam Gil, zachęcając mieszkańców do dzielenia się własnymi pomysłami na ożywienie „Małego Monciaka”.
A Waszym zdaniem, co najlepiej sprawdziłoby się w tym miejscu? Czy kolorowe instalacje wystarczą, by turyści i mieszkańcy chętniej zaglądali za tunel? Czekamy na opinie w komentarzach na naszym profilu.
1 0
Brakuje szerokiego, naziemnego przejścia przez Aleję Niepodległości. Trasa spacerowa do Opery Leśnej - to jest to, co mogłoby ożywić ten odcinek.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz