Z Adamem Gilem, radnym Sopotu, kierownikiem Krytej Pływalni przy ul. Haffnera oraz laureatem plebiscytu na najpopularniejszego samorządowca, rozmawia Przemysław Szczygieł.
Adam Gil to postać w Sopocie doskonale znana, nie tylko z roli radnego, ale przede wszystkim z codziennej aktywności na rzecz osiedla Brodwino i Kamiennego Potoku. Kandydując do rady miasta, w swoim programie postawił na konkrety: uregulowanie najmu krótkoterminowego, tworzenie „stref ciszy” oraz modernizację infrastruktury, która bezpośrednio ułatwia życie Sopocianom. W rozmowie z nami podsumowuje dotychczasowe działania, zdradza kulisy pracy z urzędnikami i wyjaśnia, dlaczego woli być praktykiem niż teoretykiem.
______
Przemysław Szczygieł: Zacznijmy od Twojego sukcesu w plebiscycie „Dziennika Bałtyckiego”. Zostałeś wybrany najpopularniejszym samorządowcem w Sopocie. Jakie to uczucie?
Adam Gil: Najmilej zaskoczyło mnie to, że ktoś mnie w ogóle zgłosił – i to drugi rok z rzędu. W 2024 roku nie do końca wiedziałem, kto za tym stoi, choć można to sprawdzić, wolałem zachować tę nutkę tajemnicy. W 2025 roku dowiedziałem się już, że zgłoszeń było znacznie więcej. To niezwykle miłe. Później ruszyło głosowanie, które zakończyło się dla mnie sukcesem. Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie głos i tym samym docenili moją pracę.
To już drugi taki sukces, a przed nami już niebawem druga rocznica wyborów samorządowych. Co zmieniło się w Twoim życiu przez ten czas? Z jakimi wyobrażeniami wchodziłeś do Rady Miasta?
To moja pierwsza kadencja, więc na początku nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Uczyłem się tego wszystkiego na bieżąco. Co się zmieniło? Na pewno mam znacznie więcej obowiązków. Bardziej poznałem miasto od strony proceduralnej. Mieszkańcy kontaktują się ze mną codziennie – mailowo, telefonicznie czy podczas dyżurów. Formalnie pełnię je trzy razy w miesiącu, ale w praktyce spotkań jest znacznie więcej, często popołudniami, by omówić konkretne problemy czy pomysły na rozwój Sopotu.
Z jakimi sprawami mieszkańcy przychodzą najczęściej?
Przekrój jest ogromny: od infrastruktury, przez problemy sąsiedzkie, aż po kwestie bytowe. Ludzie często potrzebują po prostu ukierunkowania w kwestii tego do kogo napisać pismo, jak załatwić daną sprawę w urzędzie, gdzie zgłosić źle umiejscowione przejście dla pieszych. Pomagam im przebrnąć przez te formalności.
Co jest w tym kontakcie najtrudniejsze?
Odpowiedzialność. Każda sprawa wymaga poznania jej od strony technicznej i prawnej. Często dopytuję urzędników, konsultuję się z prawnikami i analizuję ustawy, aby moja porada była rzetelna. Nie chcę popełnić błędu, który mógłby zaszkodzić mieszkańcowi.
A z czego jesteś najbardziej dumny po tych dwóch latach?
Cieszę się z domknięcia remontu ciągu schodów od ul. Junaków do ul. Kraszewskiego, wraz z podjazdem dla wózków. Ważnym punktem był też remont ul. Łużyckiej na Kamiennym Potoku. Mieszkańcy skarżyli się na auta pędzące od strony Biedronki, więc po modernizacji nawierzchni zamontowano progi zwalniające, co realnie poprawiło bezpieczeństwo.
Jest też mnóstwo mniejszych spraw, które nie trafiają na pierwsze strony gazet: pomoc restauratorowi w negocjacjach dotyczących dzierżawy gruntu, interwencje w sprawie odśnieżania w Wigilię czy stawianie ławek dla seniorów przy przystankach. To są te drobne rzeczy, które tworzą komfort życia.

Mieszkańcy Brodwina czy Kamiennego Potoku wciąż mają nowe pomysły. Co byś im przekazał, jeśli jeszcze nie dotarli na Twój dyżur?
Zapraszam serdecznie! Każdy dobry pomysł możemy wspólnie omówić i skierować do odpowiednich służb. Sprawdzimy, czy da się go zrealizować od razu, czy wpiszemy go do budżetu na kolejny rok. Obecnie pracujemy nad barierkami, ławkami przy schodach przed wejściem na cmentarz, idąc od ul. Sienkiewicza, koszami na ul. Kujawskiej czy nad oznaczeniem sektorów na cmentarzu. To są inicjatywy, które wyszły bezpośrednio od ludzi.
Jak oceniasz współpracę z urzędami? Często słyszy się o biurokracji, a Ty wydajesz się sprawnie przez nią przechodzić.
Wypracowałem swój własny warsztat. Często pomagam mieszkańcom konstruować maile, bo średnia wieku w Sopocie jest wysoka i nie każdy czuje się swobodnie w sieci. Jeśli trzeba, drukuję pisma i wrzucam je ludziom do skrzynek. Bardzo cenię sobie też kontakt z przedstawicielami służb. Wielu z nich podchodzi do spraw mieszkańców z sercem.
Jakie wyzwania widzisz przed swoją dzielnicą w najbliższej przyszłości?
Na pewno dalsza poprawa infrastruktury. Potrzebne jest uporządkowanie skarpy i schodów przy ul. Wejherowskiej oraz wymiana nawierzchni na ul. Cieszyńskiego. Czekam też na realizację projektu wymiany oświetlenia na energooszczędne, m.in. na ul. Małopolskiej.
Zdarzyła się jakaś sytuacja, która szczególnie Cię wzruszyła lub zaskoczyła jako radnego?
Miło jest słyszeć, że ludzie z innych dzielnic mówią: „Jak coś się dzieje, idź do Gila, on się tym zajmie”. To buduje zaufanie. Cieszą mnie też zwykłe telefony od mieszkańców, którzy dzwonią z życzeniami na święta albo po prostu zapytać, co słychać. To pokazuje, że moja praca nie jest tylko instrumentalnym załatwianiem spraw, ale stała się częścią życia lokalnej społeczności.
A jak odnajdujesz się w samej Radzie Miasta, na sesjach i w komisjach? Tam często dochodzi do sporów.
Przyznam szczerze: jestem praktykiem, nie teoretykiem. Wolę robić niż mówić. Na początku dziwiło mnie, że tematy szczegółowo omówione na komisjach są powtarzane niemal w identycznej formie na sesjach. Uważam, że powinniśmy więcej czasu poświęcać na pracę w terenie, a mniej na „opowiadanie historii”. Miasto należy do mieszkańców. To oni wybierają radnych i prezydenta, więc to my jesteśmy dla nich, a nie odwrotnie.
Czego życzyłbyś sobie oraz kolegom i koleżankom z Rady na resztę kadencji?
Chciałbym zamknąć tę kadencję z przeświadczeniem, że zrobiłem wszystko, co było możliwe. Chcę pracować intensywnie, by za kilka lat móc powiedzieć, że załatwiłem nie 200, a 500 czy 600 spraw mieszkańców. Infrastrukturę można zawsze poprawić czy wymienić, ale miasto tworzą ludzie. Jeśli będziemy ich słuchać, Sopot będzie coraz lepszym miejscem do życia.
Dziękuję za rozmowę.
Dzięki.
::news{"type":"see-also","item":"40364"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz