Spacer brzegiem morza czy tor przeszkód pełen pułapek? Mieszkańcy Sopotu nie kryją wściekłości, patrząc pod swoje nogi na miejskich chodnikach i w parkach. Problem, który wraca każdej zimy, tym razem wywołał prawdziwą burzę w mediach społecznościowych.
W popularnej grupie zrzeszającej sopocian zawrzało po wpisach dotyczących nieczystości w mieście. Użytkownicy prześcigają się w opisach drastycznych widoków, które witają ich po wyjściu z domu.
Mieszkańcy Sopotu skarżą się, że komfortowe przejście przez niektóre ulice w centrum i na osiedlach graniczy z cudem. Na popularnej grupie "Sopot Moje Miasto" pojawiły się głosy, że odchody leżą niemal na każdym kroku, co czyni spacery obrzydliwymi. Jeden z internautów wyliczył nawet, że na zaledwie 100-metrowym odcinku drogi doliczył się aż... 17 psich nieczystości.
"Psiarze robią szambo z chodników i ulic. Jeszcze się jakaś dżuma z tego zrobi" – alarmuje pan Paweł.
Sytuacja jest szczególnie widoczna zimą, kiedy topniejący śnieg odsłania to, czego właściciele psów nie sprzątnęli zawczasu. Niektórzy komentujący nazywają to zachowanie brakiem odpowiedzialności, obawiając się o bezpieczeństwo i higienę w kurorcie.
"Człowiek czuje się źle, jak podnosi kupę, a obok leży jeszcze pięć" – dodaje pan Adrian, sam będący właścicielem czworonoga.
Padają mocne słowa o fatalnym stanie estetycznym miasta, co kłóci się z wizerunkiem Sopotu jako eleganckiego kurortu.
W dyskusji naturalnie pojawiło się pytanie o to, kto najczęściej łamie zasady współżycia społecznego. Część osób wskazuje palcem na przyjezdnych, sugerując, że goście nie czują się odpowiedzialni za czystość w miejscu, w którym spędzają tylko kilka dni.
"Mam takie wrażenie, że kiedy są najazdy turystów, to więcej psich kup na chodnikach" – zauważa pani Iwona.
Podobne obserwacje ma pani Krystyna, która twierdzi, że turyści często ignorują obowiązek sprzątania, szczególnie gdy posiadają małe psy.
Z tą teorią nie zgadzają się jednak wszyscy mieszkańcy, zauważając, że na osiedlach oddalonych od mola problem jest równie dotkliwy. Pani Magdalena podkreśla, że widuje to w bezpośrednim sąsiedztwie, gdzie turystów jest niewielu, więc winni muszą być również sami mieszkańcy. Internauci zwracają uwagę na różne postawy: od osób starszych mających problem ze schylaniem się, po "damy niczym z Hollywood", dla których sprzątanie jest zwyczajnie "fe".
Zamiast jedynie narzekać w internecie, sopocianie zaczynają namawiać się do konkretnych działań i zgłaszania spraw odpowiednim organom. Sugerują wysyłanie zdjęć oraz maili do urzędu miasta, wierząc, że statystyki zgłoszeń wymuszą na służbach systemowe patrole.
"Ilość zgłoszeń przekłada się na działanie" – przekonuje autor wpisu, pan Paweł, zachęcając do kontaktu z miejską dyżurką.
Straż Miejska ma bowiem narzędzia, by dyscyplinować nieodpowiedzialnych właścicieli czworonogów.
Niektórzy mieszkańcy są jednak sceptyczni i wspominają o agresywnych reakcjach osób przyłapanych na gorącym uczynku. Mimo to, wielu dyskutujących liczy na to, że podobnie jak udało się uporządkować kwestie parkowania, tak samo uda się wygrać batalię o czyste trawniki i chodniki. O dalszych losach tej sprawy będziemy was informować na bieżąco.
[ZT]37614[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz