Na pierwszy rzut oka to krótka, niepozorna uliczka odchodząca od Al. Niepodległości, tuż przy torach. W praktyce to miejsce, które od dawna prosiło się o uporządkowanie. Miasto właśnie zrobiło ważny krok w stronę przebudowy ul. Pokorniewskiego w Sopocie. W przetargu pojawiło się sześć ofert, a rozpiętość cen jest spora, od niespełna 690 tys. zł do blisko 1,3 mln zł.
To nie będzie tylko drobna zmiana estetyczna. Dokumentacja pokazuje, że chodzi o pełne uporządkowanie tego fragmentu układu drogowego, od włączenia w Al. Niepodległości aż do końca ślepej ulicy, gdzie zaplanowano plac do zawracania. Inwestycja obejmuje nie tylko samą jezdnię, ale też nowe odwodnienie, przebudowę oświetlenia, zjazdów, pasów postojowych i docelową organizację ruchu.

Projekt zakłada przebudowę ul. Pokorniewskiego jako ulicy w strefie zamieszkania. To ważna zmiana, bo w takim układzie piesi nie będą spychani na wąski chodnik. Zresztą chodników wzdłuż tej ulicy w ogóle nie zaprojektowano. Ruch ma odbywać się w formule współdzielonej, a piesi będą mogli poruszać się całą szerokością drogi, z wyłączeniem pasów postojowych.
Nowa jezdnia ma mieć szerokość od 3,5 do 5 metrów. Nawierzchnię zaprojektowano z kostki betonowej, a wzdłuż ogrodzeń pojawią się opaski z jasnoszarej kostki. Ulica pozostanie drogą klasy D, z prędkością projektową 30 km/h. Na końcu ślepego odcinka przewidziano plac do zawracania o wymiarach 11,10 x 12,50 m z promieniem wyokrąglenia 6 metrów.
W praktyce oznacza to, że ten fragment Sopotu ma zyskać bardziej miejski, uporządkowany charakter. Znikną prowizoryczne i nierówne fragmenty nawierzchni, a zamiast nich pojawi się spójnie zaprojektowana przestrzeń, dostosowana także do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Jednym z najbardziej zauważalnych efektów inwestycji będą pasy postojowe do parkowania równoległego po prawej stronie jezdni. Zaplanowano je na dwóch odcinkach. Każdy z pasów ma mieć szerokość 2 metrów. Nawierzchnię zaprojektowano jako przepuszczalną, z kostki typu hydrofuga, ze szczelinami zasypanymi płukanym żwirem.
Przebudowanych zostanie także pięć zjazdów do posesji. Ich geometria ma zostać poprawiona i dopasowana do nowej niwelety jezdni. To jedna z tych zmian, których może nie widać na pierwszy rzut oka, ale mieszkańcy odczują ją bardzo szybko, zwłaszcza podczas codziennego wjazdu i wyjazdu z posesji.

Duża część tej inwestycji będzie realizowana pod ziemią. Projekt przewiduje przebudowę kanalizacji deszczowej wraz ze studniami, wpustami i przykanalikami. Wody opadowe i roztopowe mają trafiać przez projektowane wpusty uliczne do nowej sieci kanalizacji deszczowej DN 300, a następnie do istniejącej kanalizacji na Al. Niepodległości.
Wpusty mają być wyposażone m.in. w kosze osadcze i osadniki, a do tego przewidziano też sięgacze do podłączenia okolicznych posesji do sieci miejskiej. To oznacza, że przebudowa ma nie tylko poprawić wygląd ulicy, ale też uporządkować gospodarkę wodami opadowymi w tym rejonie.
W projekcie przewidziano przebudowę sieci oświetleniowej. Nowe zasilanie ma być prowadzone z projektowanej szafki oświetleniowej przy skrzyżowaniu ul. Pokorniewskiego z Al. Niepodległości. Na ulicy mają stanąć ocynkowane słupy o wysokości 5 metrów z oprawami LED, a przy przejściu chodnika Al. Niepodległości przez przebudowywaną ulicę zaplanowano dodatkowe doświetlenie przejścia.
To akurat element, który może mieć spore znaczenie dla bezpieczeństwa. Rejon przy Al. Niepodległości i torach nie należy do najbardziej intuicyjnych przestrzeni pieszych, a lepsze oświetlenie zwykle szybko przekłada się na większy komfort poruszania się po zmroku.
Żeby nowa ulica mogła powstać, najpierw trzeba będzie rozebrać sporą część starej infrastruktury. Dokumentacja przewiduje rozbiórkę nawierzchni bitumicznych, płyt betonowych typu trylinka, zjazdów, chodników, krawężników i obrzeży, a nawet części ogrodzeń, w tym bram i furtek. Do tego dojdzie demontaż elementów starej kanalizacji deszczowej i oświetlenia.
To dobra wiadomość z perspektywy efektu końcowego, ale mniej wygodna na czas robót. W dokumentach BIOZ wprost zapisano, że utrudnieniem w trakcie prac będzie zarówno ruch pieszych i pojazdów, jak i istniejące uzbrojenie podziemne. Innymi słowy: budowa będzie wymagała ostrożności, etapowania i zapewne chwilowych utrudnień dla mieszkańców oraz użytkowników okolicznych posesji.
W obrębie inwestycji zinwentaryzowano 44 drzewa i krzewy. Dokumentacja wskazuje, że przebudowa koliduje z częścią istniejącego drzewostanu, a zinwentaryzowane drzewa mają zostać zabezpieczone na czas robót.
To ważny wątek, bo przy tego typu inwestycjach mieszkańcy zwykle patrzą nie tylko na asfalt czy kostkę, ale również na to, czy po budowie okolica nie stanie się bardziej „betonowa” niż wcześniej. Tu projektanci wyraźnie przewidzieli kwestie ochrony istniejącej zieleni podczas prac.

Tu odpowiedź jest dość precyzyjna, choć z jednym zastrzeżeniem. SWZ przewiduje, że wykonawca ma zaproponować termin realizacji mieszczący się między 70 a 100 dniami od podpisania umowy; ten parametr stanowi jedno z dwóch kryteriów oceny ofert, obok ceny. Cena ma wagę 60 proc., a termin realizacji 40 proc.
Z kolei projekt umowy dopowiada, że okres realizacji liczony będzie od dnia przekazania placu budowy, a zamawiający zobowiązuje się przekazać plac budowy w ciągu do 30 dni od podpisania umowy. To oznacza, że w praktyce od momentu zawarcia umowy do zakończenia robót może upłynąć więcej niż wcześniej wspomniane 70–100 dni, bo trzeba jeszcze doliczyć czas na formalne przejęcie placu budowy. Umowa przewiduje też 60 miesięcy gwarancji na całość zadania.
Po otwarciu ofert wiadomo już, że zainteresowanie inwestycją było spore. Do przetargu zgłosiło się sześć firm:
Najtańszą ofertę złożyła więc gdyńska MTM SA, a najdroższą — POBETONIE. Różnica między skrajnymi propozycjami wynosi ponad 601,5 tys. zł, co dobrze pokazuje, jak różnie wykonawcy wycenili zakres tych robót.
Trzeba jednak pamiętać, że najniższa cena nie przesądza jeszcze o wygranej. Zamawiający będzie oceniał oferty także pod kątem deklarowanego terminu realizacji. Formalnie najkorzystniejsza ma być ta propozycja, która uzyska najlepszy łączny wynik punktowy.
Na tym etapie miasto ma już komplet ofert, ale przed podpisaniem umowy musi jeszcze przeprowadzić ich ocenę. Ponieważ postępowanie prowadzone jest w trybie podstawowym z możliwością negocjacji, nie można wykluczyć dalszych rozmów z wykonawcami.
Choć ul. Pokorniewskiego nie należy do największych ulic w Sopocie, szykowana przebudowa jest projektem znacznie szerszym niż zwykły remont. To próba uporządkowania całego krótkiego, ale ważnego odcinka, od jezdni i parkowania, przez odwodnienie, po oświetlenie i dostępność. Dla mieszkańców to może oznaczać kilka miesięcy niedogodności, ale też realną zmianę dla tej części Górnego Sopotu.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz