Zdjęcie w tle: mężczyzna jedzie na hulajnodze przez ul. Bohaterów Monte Cassino. Okrąg z prawej strony: dwie młode kobiety z psem jadą na hulajnodze przez Plac Przyjaciół Sopotu. Fot. esopot.pl
Hulajnoga elektryczna w Sopocie dawno przestała być tylko wygodnym środkiem transportu. W sezonie bywa też symbolem beztroski, która na zatłoczonym Monciaku może skończyć się dramatem. Jazda we dwie lub trzy osoby, bez kasków, między pieszymi, czasem nawet z psem na podeście — to obrazki, które mieszkańcy znają aż za dobrze. Nowe przepisy o obowiązkowych kaskach dla osób poniżej 16. roku życia nie rozwiążą wszystkich problemów, ale mogą stanowić ważny krok w stronę poprawy bezpieczeństwa wśród młodych użytkowników jednośladów.
Wakacyjny Sopot ma swój rytm. Turyści na Monciaku, kolejki do lodziarni, ogródki restauracyjne, rodziny z dziećmi, spacerowicze i ci, którzy chcą szybko przemieścić się z punktu A do punktu B. W tej scenerii hulajnogi elektryczne miały być ułatwieniem. Coraz częściej stają się jednak źródłem napięcia.
Mieszkańcy i internauci regularnie zwracają uwagę na sytuacje, które trudno nazwać zwykłą nieuwagą. Dwie osoby na jednej hulajnodze? W Sopocie nikogo to już nie dziwi. Jazda z torbami, walizką albo innym bagażem? Też się zdarza. W lipcu ubiegłego roku na naszym TikToku pokazaliśmy film, na którym widać dwoje młodych ludzi jadących na hulajnodze z psem. Innym razem komentowaliśmy przypadek trzech nastolatek poruszających się jednym pojazdem po Monciaku, bez kasków i bez większej refleksji nad tym, co mogłoby się stać po jednym gwałtownym ruchu kierownicą.
@esopotpl Dwie osoby plus pies na hulajnodze, do tego na zakazie ruchu ‼️😡 @#loves_sopot #sopot #trojmiasto #wakacje #policja ♬ Brujeria Austin Millz Remix - Austin Millz
To właśnie takie sceny pokazują, dlaczego dyskusja o kaskach nie jest oderwana od lokalnej rzeczywistości. Problemem nie jest wyłącznie brak ochrony głowy. Problemem jest przekonanie, że hulajnoga to zabawka, a przepisy są raczej sugestią niż obowiązkiem.
Od 3 czerwca 2026 roku w Polsce mają zacząć obowiązywać nowe przepisy dotyczące dzieci i młodzieży korzystających z rowerów, hulajnóg elektrycznych oraz innych urządzeń transportu osobistego. Osoby, które nie ukończyły 16 lat, będą musiały podczas jazdy używać kasku ochronnego.
Za brak kasku przewidziano mandat w wysokości 100 zł. W przypadku niepełnoletnich konsekwencje finansowe poniosą rodzice albo opiekunowie. Obowiązek obejmie zarówno młodych rowerzystów, jak i użytkowników hulajnóg elektrycznych czy urządzeń transportu osobistego.
Zmiany obejmą także najmłodsze dzieci przewożone na rowerach. Kask będzie wymagany u dzieci do 7. roku życia jadących na dodatkowym siodełku lub w foteliku rowerowym. Przewidziano wyjątki, m.in. dla fotelików z fabrycznymi pasami bezpieczeństwa, których konstrukcja uniemożliwia założenie dziecku kasku, oraz dla dzieci przewożonych w rowerowych przyczepkach, o ile są przypięte pasami.

Na pierwszy rzut oka nowe przepisy mogą wydawać się prostą zmianą techniczną: dziecko jedzie, dziecko zakłada kask. W Sopocie sprawa jest jednak szersza.
Hulajnoga na pustej ścieżce rowerowej i hulajnoga na zatłoczonym deptaku to dwa zupełnie różne światy. Na Monciaku wystarczy nagłe wejście pieszego, nierówność nawierzchni, źle rozłożony ciężar albo przesunięcie pasażera stojącego za plecami kierującego. Jeśli na jednej hulajnodze jadą dwie lub trzy osoby, ryzyko rośnie błyskawicznie. Jeśli są to osoby młode, bez kasków i bez doświadczenia w przewidywaniu zagrożeń, robi się naprawdę niebezpiecznie.
Nowy obowiązek nie zatrzyma sam w sobie wybryków młodzieży. Nie sprawi też, że ta automatycznie przestanie wjeżdżać tam, gdzie nie powinna. Może jednak zadziałać jak pierwszy wyraźny sygnał: hulajnoga i rower to nie rekwizyty do wakacyjnych popisów, tylko pojazdy, przy których obowiązują konkretne zasady.
Wielu dorosłych pamięta czasy, gdy dzieci masowo jeździły rowerami bez kasków i nikt nie robił z tego większego problemu. Tyle że dzisiejszy ruch wygląda inaczej. Hulajnogi elektryczne osiągają prędkość, która przy upadku może być wystarczająca do poważnego urazu. Do tego dochodzi większe natężenie ruchu, tłok w popularnych miejscach i młodzi użytkownicy, którzy często uczą się jazdy dopiero w praktyce — między pieszymi.
Kask nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Nie chroni przed złamaniem ręki, potrąceniem przechodnia czy mandatem za jazdę w miejscu objętym zakazem. Ale chroni tę część ciała, której urazy bywają najpoważniejsze. I co równie ważne, może budować nawyk: zanim ruszysz, przygotuj się do jazdy. Zanim wejdziesz na hulajnogę, pomyśl, czy robisz to bezpiecznie.
To właśnie ten element może być dla Sopotu najważniejszy. Jeżeli młodzi użytkownicy od początku będą traktować kask jako coś normalnego, łatwiej będzie im przyjąć także inne zasady: nie jeździmy we dwoje na jednym pojeździe, nie wjeżdżamy w tłum, nie przewozimy psa, nie urządzamy slalomu między pieszymi.

Sopot już wcześniej próbował porządkować hulajnogowy chaos. Operatorzy popularnych aplikacji, takich jak Bolt, Tier czy Lime, zostali zobowiązani do blokowania przejazdu w strefach zakazu ruchu, m.in. na ul. Bohaterów Monte Cassino i na Skwerze Kuracyjnym. W praktyce aplikacje miały ostrzegać użytkownika, a następnie wyłączyć napęd hulajnogi po wjechaniu w zakazaną strefę.
To potrzebne rozwiązanie, ale jego skuteczność ma granice. Technologia może ograniczyć prędkość albo zatrzymać silnik. Nie nauczy jednak młodego człowieka przewidywania skutków własnych decyzji. Nie przekona sama z siebie, że jazda w trzy osoby na jednej hulajnodze to nie „śmieszny prank”, tylko realne zagrożenie dla pasażerów i pieszych. Dlatego nowe przepisy o kaskach warto widzieć jako część większej układanki. Obok lokalnych zakazów, kontroli, patroli i edukacji pojawia się kolejny element – obowiązek, który dotyczy bezpośrednio bezpieczeństwa najmłodszych.
::news{"type":"see-also","item":"36044"}
Mandat w wysokości 100 zł zapewne nie na każdym zrobi duże wrażenie. Znaczenie może mieć jednak sam fakt, że odpowiedzialność spadnie na rodziców lub opiekunów. To oni będą musieli dopilnować, czy dziecko ma kask. To oni będą musieli zadać pytanie, na czym i gdzie dziecko jedzie. To oni wreszcie będą musieli potraktować hulajnogę nie jak neutralną atrakcję, ale jak pojazd uczestniczący w ruchu.
W Sopocie, gdzie sezonowo przybywa tysięcy turystów, taka zmiana może mieć szczególne znaczenie. Część ryzykownych zachowań wynika z wakacyjnego rozluźnienia, myślenia, że „jesteśmy na chwilę”, „nic się nie stanie”, „przejedziemy tylko kawałek”. Problem w tym, że do wypadku też wystarczy tylko kawałek.

Nowe przepisy nie będą cudownym lekarstwem na hulajnogową lekkomyślność. Nie znikną od nich wszystkie niebezpieczne przejazdy, a Monciak nie stanie się z dnia na dzień przestrzenią wolną od ryzyka. Ale mogą zmienić punkt odniesienia. Od czerwca 2026 roku brak kasku u osoby poniżej 16. roku życia nie będzie już tylko kwestią rozsądku lub jego braku. Będzie złamaniem prawa.
Tylko czy to wystarczy? Czy młodzi rowerzyści i użytkownicy hulajnóg rzeczywiście zaczną jeździć ostrożniej? Czy rodzice potraktują nowe przepisy poważnie, czy uznają je za kolejny formalny obowiązek? Czy mandat za brak kasku przełoży się także na większą świadomość innych zasad, takich jak zakaz jazdy w kilka osób, ostrożność wobec pieszych i respektowania stref wyłączonych z ruchu?
Sopot będzie dobrym miejscem, by to sprawdzić. Jeśli nowe prawo ma gdzieś zderzyć się z codziennością, to właśnie tam, gdzie hulajnoga często spotyka tłum, wakacyjną beztroskę i brak wyobraźni. Kask może być początkiem zmiany, ale czy stanie się symbolem odpowiedzialności, czy tylko kolejnym przepisem omijanym w praktyce, o tym zdecydują już sami użytkownicy, ich rodzice i ci, którzy będą te zasady egzekwować.
::news{"type":"see-also","item":"35356"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rejsy z Sopotu na Hel coraz droższe! Ile zapłacimy...
A jaka to przyjemnosc takie walesanie sie po Helu ? Najpierw jazda pociagiem jeden na drugim, jak sledzie w beczce ... Ze o horrendalnych cenach na stateczku, jako transportowej alternatywie, nie wspomne. Pozniej na miejscu calodzienne burczenie w brzuchu, bo helskie jadlodajnie przepelnione, wiec stolika i obiadku nie uswiadczysz ... Plaze jak patelnia, bo roslinnosc watla ... No i te pedzace z kazdej strony na ciebie wsciekle meleksy, co cie rozjada, jak sie nie spodziejesz. Zdecydowanie, Hel stal sie ostatnio nieprzyjazny dla rodzaju ludzkiego. Hel jest przereklamowany. I to jak !
nigdy na Hel !
13:43, 2026-04-30
Rejsy z Sopotu na Hel coraz droższe! Ile zapłacimy...
Widzę, że Gdańsk jest w formie, jeżeli chodzi o ceny jakiegokolwiek zbiorkomu. Gratulacje dla Dulkiewicz.
Aha
12:45, 2026-04-30
Kosmos na Kaszubach. MON chce sprowadzić do Polski...
Kosmos to my mamy w Sopocie z władzą, która nie słucha mieszkańców.
Adrian
12:17, 2026-04-30
Rejsy z Sopotu na Hel coraz droższe! Ile zapłacimy...
Rozumiem, że ulgowe dotyczą osób zamieszkałych na terenie Trójmiasta...
XD
12:16, 2026-04-30