Czy Sopot zostanie bez kina? A jeśli nie – to w jakiej formule będzie ono działać? To pytania, które zdominowały debatę publiczną w kurorcie. W czwartek, 19 lutego 2026 roku, Rada Miasta Sopotu oficjalnie uznała, że petycja mieszkańców w sprawie zachowania funkcji kinowej zasługuje na uwzględnienie. Za przyjęciem uchwały głosowało 18 radnych, 2 wstrzymało się od głosu, nikt nie był przeciw.
To jednak dopiero początek trudnej dyskusji o tym, jak pogodzić komercyjne realia rynku z kulturalnymi potrzebami sopocian.
Impulsem do debaty była petycja, która wpłynęła do magistratu 13 stycznia 2026 roku, podpisana przez 41 mieszkańców, w tym członków Klubu Seniora „Rodzina”. Sygnatariusze sprzeciwili się zapowiedzianemu na początek marca zamknięciu Multikina, które działało w Sopocie od 17 lat.
W swoim apelu mieszkańcy podkreślili, że kino to „przestrzeń spotkań, dialogu i wspólnych przeżyć”. Wskazali na realne zagrożenie:
„Zamknięcie kina oznaczałoby zubożenie oferty kulturalnej Sopotu i kolejny krok w kierunku sprowadzenia miasta wyłącznie do funkcji turystyczno-usługowej, z pominięciem potrzeb stałych mieszkańców”.
Komisja Skarg, Wniosków i Petycji jednogłośnie poparła ten głos. Choć miasto nie ma bezpośredniego wpływu na prywatną spółkę Promenada Sopocka, właściciela obiektu, w którym działa kino, radni uznali, że rola samorządu w poszukiwaniu rozwiązania tego problemu jest kluczowa.
Dyskusja na sali obrad obnażyła różnice w ocenie przeszłości i wizji przyszłości. Radny Jakub Świderski (Prawo i Sprawiedliwość) nazwał obecną sytuację „kukułczym jajem” po poprzednim włodarzu i krytycznie odniósł się do dawnych decyzji o likwidacji kin Polonia i Bałtyk, wskazując, że dziś miasto płaci cenę za postawienie wyłącznie na model multipleksowy.
"Słyszeliśmy argumenty, że nie ma sensu utrzymywać kin małych, bo nadchodzi czas multipleksów. [...] Po latach okazuje się, że ja się nie myliłem, a pan prezydent Karnowski się mylił. Multikino okazało się przedsięwzięciem niewystarczająco rentownym”.
Jakub Świderski zaproponował odważne rozwiązanie: połączenie koncepcji kina z planowanym zakupem kompleksu dworcowego, gdzie mogłaby powstać wielofunkcyjna sala koncertowo-teatralno-kinowa.
W kontrze do niego stanął radny Jarosław Zawada (Koalicja dla Sopotu), który nawiązując do wcześniejszych dygresji swojego przedmówcy, apelował o merytoryczność:
„Czekam, aż pan zaproponuje kino w autobusie” - oponował radny.
Przedstawiciel Kolacji dla Sopotu wyraził także nadzieję na powstanie w Sopocie miejsca na wzór Gdyńskiego Centrum Filmowego, instytucji nastawionej na debatę i edukację, a nie tylko komercyjny zysk.
Najbardziej sceptyczny wobec przyszłości kin był radny Grzegorz Wendykowski. Wspominał on czasy szaro-burych programów w TV, gdy kino było jedynym oknem na świat. Dziś jednak jego zdaniem wygrywa jednak wygoda:
„Ludzie kierują się wygodą, bo jednak wygodniej siedzieć sobie w domowych pieleszach (...) i oglądać sobie filmy”. Dodał też, że stare kina takie jak Bałtyk czy Polonia i tak „umarłyby śmiercią naturalną” w starciu z postępem.
Podczas sesji Rady Miasta prezydentka Magdalena Czarzyńska-Jachim przyznała, że jest w stałym kontakcie z właścicielem obiektu oraz operatorem. Zaznaczyła jednak, że model biznesowy dużych kin przechodzi kryzys.
„Żyjemy w takim świecie, który się zmienia i powoływanie się na coś, co było 20 lat temu jest jakimś zupełnym kuriozum” – przekonywała prezydentka Sopotu.
Magdalena Czarzyńska-Jachim zadeklarowała, że jeśli rozmowy z prywatnymi operatorami nie przyniosą skutku, miasto podejmie działania, by funkcja kinowa w mieście przetrwała, ale prawdopodobnie w innej formie.
„Są prowadzone rozmowy z potencjalnymi operatorami i do momentu, kiedy one się nie zakończą, nie będę podejmować działań, które miałyby angażować finansowo miasto” – zaznaczyła prezydentka Sopotu.
Jako alternatywę dla multipleksów przedstawicielka samorządu wskazała na model kin studyjnych, które zazwyczaj bazują na dotacjach publicznych lub działają w ramach instytucji kultury. Nie są to jednak przedsięwzięcia nastawione na zysk czy finansowanie inwestycji z własnych przychodów.
Co istotne, prezydentka uspokoiła mieszkańców Sopotu w kwestii kluczowych imprez kulturalnych odbywających się w mieście:
„Dla mnie najważniejsze teraz było zabezpieczenie przestrzeni na festiwal Dwa Teatry i na Sopot Film Festival, i to się dzieje, bo oba wydarzenia nie są zagrożone” – wyjaśniła.
Jeśli z debaty ma wynikać jeden konkret. Sprawa nie jest zamknięta, a uchwała rady wzmacnia mandat do działania, w granicach kompetencji samorządu. Teraz kluczowe będą rozmowy właściciela obiektu z potencjalnymi operatorami.
Prezydentka wyraziła nadzieję, że do wakacji będzie wiadomo, jak zakończą się negocjacje i czy kino w obecnej lokalizacji znajdzie następcę. Równolegle miasto ma rozmawiać o wzmocnieniu oferty kina studyjnego (m.in. w formule DKF-ów i seansów z dyskusjami m.in. w Teatrze BOTO czy Goyki 3 Art Inkubatorze) oraz o dodatkowych miejscach, gdzie takie projekcje mogłyby się odbywać, także z myślą o młodzieży i seniorach.
Jedno jest pewne. Po głosowaniu z 19 lutego temat kina w Sopocie przestaje być wyłącznie „sprawą prywatną” między wynajmującym a operatorem. Mieszkańcy wnieśli sprawę formalnie, rada ją poparła, a teraz wszyscy czekają na odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy Sopot będzie miał stałe kino, a jeśli tak, to w jakiej formule?
[ZT]38707[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz