W dniach 12 i 13 lutego 2026 roku w pobliżu sopockiego molo prowadzono obserwację foki przebywającej na dryfującej krze. Mimo interwencji służb i wolontariuszy, zwierzęcia nie udało się uratować. Trudne warunki lodowe uniemożliwiły transport zwłok na ląd.
W czwartek, 12 lutego 2026 roku, do Błękitnego Patrolu WWF wpłynęło zgłoszenie o foce odpoczywającej na fragmencie lodu w sąsiedztwie mola w Sopocie. Wolontariusze monitorujący stan zwierzęcia z pomostu ocenili, że osobnik jest wyraźnie wychudzony. Ze względu na lokalizację foki na pływającej krze, bezpośrednia diagnostyka weterynaryjna i ocena kondycji zdrowotnej były w tym momencie niemożliwe.
Kolejne zgłoszenie z 13 lutego potwierdziło najgorszy scenariusz. Obecna na miejscu wolontariuszka stwierdziła zgon zwierzęcia. Zjawisko wychodzenia fok na ląd lub lód w celu zakończenia życia jest procesem naturalnym, wynikającym z biologii tych ssaków. Wybór odizolowanej kry zapewnił zwierzęciu spokój i brak kontaktu z ludźmi w ostatnich chwilach.
W piątek podjęto próbę usunięcia martwej foki z tafli lodu. W działania zaangażowana została Państwowa Straż Pożarna. Akcja została jednak przerwana ze względów bezpieczeństwa. Specjaliści ocenili, że grubość pokrywy lodowej jest niewystarczająca, aby utrzymać ratowników, co stwarzało bezpośrednie zagrożenie dla ich życia i zdrowia.
Foki wychodzą na ląd również, aby zakończyć swoje życie. W tym przypadku wybrała pływającą krę, miejsce spokojne, do którego człowiek nie miał dostępu i mogła odejść w spokoju. Jest to zawsze bardzo smutne, jednak takie są prawa natury. Spotkanie foki na polskiej plaży to normalne zjawisko. Foki są zwierzętami wodno-lądowymi. Wychodzą na brzeg, aby odpocząć, wysuszyć futro lub zakończyć swoje życie - poinformowała nas przedstawicielka WWF.
WWF przygotowało specjalny schemat postępowania w przypadku zauważenia foki na plaży:
Jeśli zobaczysz martwą fokę na plaży:
2 0
strasznie szkoda,
2 2
Zawsze trzymam córkę na smyczy
5 0
Mówiłam że ta foczka umiera pisałam że coś jest z nią nie tak bo wygląda na wyczerpana, to się śmiali w komentarzach bo foki tak robią, nie zdążyli jej pomóc biedna, Boże niech ta zima się skończy bo te biedne zwierzęta też mają dość, nie było takiej zimy ostrej od lat m
2 0
Co za bzdury. Stwierdzono zgon z odleglosci kilkudziesiexiu metrow a ratownik szedl do foki z chwytakiem chwile wczesniej... Bylam wolontariuszka schroniska dla krolikow i oddzial szpitalu ego dla ludzi, stwierdzam ze nie da sie okreslic z takiej odleglosci czy zwierze zyje czy nie. Tak samo jesli by to byl czlowiek. Moze byc nieorzytomny. Wystarczylo cokolwiek co utrzyma czlowieka na powierzchni, kajak, ponton. Okrywy lodowej stalej nie ma juz od paru dni jest tylko topniejaca kra. Ratownicy wiedzieli od poczatku ze ich lod nie utrzyma. Ten w wodzie ugrzazl po pachy po kilku dziarskich korkach po krze. Do zwierzecia najkrotsza droga byla z platformy molo. Gdyby to byl czlowiek nie foka mam nadzieje ze by sie wysilili troche bardziej, sprzetowo i planem dzialania. Cala akcje widzialam z moja mama z gory molo. Moj wujek byl strazakiem. Gdyby tam byl, foka zywa czy nie bylaby na ladzie.
6 1
Na załączonym filmie widać że to akcja amatorów bez specjalistycznego sprzętu zapadający się strażak gdzie specjalne płaskodenne łodzie małe zapewniające bezpieczeństwo po prostu szok i niedowierzanie cały czas pompuje się taką kasę w straż pożarną państwo samorządy i co i *%#)!& blada kiedy przychodzi do konkretów.
2 1
No cóż,nie ma co owijać w bawełnę, kompromitacja strażaków.
0 2
Natura. Takie sa jej prawa.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz