Grzegorz Janowski i jego pracownia przy Alei Niepodległości w Sopocie. Fot. archiwum prywatne
W pracowni przy Alei Niepodległości 814 Grzegorz Janowski każdego dnia udowadnia, że krawiectwo może być sztuką, a Sopot jest idealnym miejscem, by tę sztukę rozwijać. Jego atelier, działające od ponad siedmiu lat, łączy w sobie atmosferę małej, lokalnej pracowni z doświadczeniem zdobywanym przez lata, m.in. przy dużych projektach realizowanych dla znanych artystów.
Grzegorz Janowski nie miał łatwego startu. Choć dziś jest uznanym krawcem, jego droga do własnej pracowni była naznaczona ciężką pracą i trudem. Już w wieku 18 lat porzucił szkołę po dwóch latach technikum, by uczyć się zawodu krawca w praktyce.
– Pracowałem w zawodzie od 18. roku życia, w tym także za granicą. To było dość trudne. Zdarzało się, że pracowałem po 7 dni w tygodniu, żeby tylko wyrywać się z biedy i osiągnąć to, co dzisiaj umiem – opowiada. – Zacząłem od salonu w Oliwie, gdzie szyliśmy garnitury na miarę, potem były punkty usługowe, wyjazd za granicę. Przez rok mieszkałem w Irlandii. Uczyłem się też w Londynie, a jak miałem dwadzieścia dwa lata postanowiłem, że otworzę swój lokal.
Otwarcie własnej pracowni w Sopocie było ryzykowną decyzją, pełną błędów i nauki prowadzenia biznesu na "żywym organizmie".
– Nikt nie uczy, jak prowadzić biznes. Wyobrażałem sobie, że wezmę 20 tysięcy pożyczki, kupię maszyny, stół i krzesła – i klienci sami przyjdą. Nie przyszli. Musiałem nauczyć się wszystkiego od podstaw: na czym polegają podatki, nabijanie na kasę fiskalną, czy chociażby sam kontakt z klientem – podkreśla Grzegorz Janowski.
Dziś jednak jego atelier jest jednym z lepiej rozpoznawalnych punktów usługowych w Sopocie. W witrynie regularnie pojawiają się nowe ekspozycje: czasem świąteczne, czasem mroczne i teatralne, a czasem przepełnione elegancją. Jednym z elementów tej niezwykłej historii jest także prezent – pierwsze nożyce krawieckie, które przed laty podarował mu prezydent Paweł Adamowicz podczas akcji charytatywnej.
Jego pracownia już od wejścia zdradza, że kryje się w niej coś więcej niż standardowe usługi krawieckie. Na ścianach wiszą fotografie z sesji modowych, na manekinach ustawione są gorsety i kostiumy konkursowe, a regały uginają się od tkanin, z których powstają kolejne niezwykłe realizacje. To tu rodzą się stroje zarówno na wielkie wybiegi, jak i ubrania dla klientów, którzy przychodzą z ulubioną rzeczą wymagającą odświeżenia. Janowski przyznaje, że właśnie te codzienne, często sentymentalne zlecenia dają mu największą satysfakcję:
– Przychodzą ludzie ze swetrem po dziadku albo koszulą sprzed trzydziestu lat. Kiedy udaje się nadać takim ubraniom drugie życie, czuję, że robię coś naprawdę ważnego – mówi.
Jak podkreśla – każdy zasługuje na ubranie, w którym może poczuć się wyjątkowo.

Jego atelier słynie także z nietypowych zleceń. Wśród nich znajdziemy zarówno gorsety z żywicy czy elementy tworzone w druku 3D, jak i zamówienia szczególne – na przykład odtworzenie historycznych strojów kąpielowych dla Muzeum Sopotu. W przeszłości zdarzały się jednak również zlecenia tak niezwykłe, jak szycie pokrowców… na nagrobki. Janowski podkreśla, że po latach pracy niewiele jest już w stanie go zaskoczyć, a szerokie spektrum usług wynika z tego, że współcześnie krawiectwo to znacznie więcej niż skracanie spodni.

Rok 2024 był dla Grzegorza Janowskiego wyjątkowy. Znalezienie się w finałowej ósemce warszawskiego konkursu dla projektantów oraz wejście do grona stu najlepszych twórców prezentujących swoje projekty podczas pokazu w Kielcach potwierdziło, że sopocki krawiec jest twórcą docenianym również na ogólnopolskiej scenie branżowej. Jego projekty przyciągały uwagę publiczności i jurorów.
– Dziś w mojej pracowni łączę doświadczenie zdobyte przy pracy z artystami i przy dużych produkcjach z indywidualnym podejściem do każdej osoby, która przekracza jej próg. Moim celem jest, by każdy klient wychodził stąd z poczuciem pewności siebie i ubraniem, które naprawdę do niego pasuje – przekonuje.

W pracowni Janowski nie działa sam. Towarzyszą mu Daniel, stylista pomagający klientom w doborze fasonów i tkanin, oraz Angelika – krawcowa, która nauczyła go tajników szycia garniturów i ciężkich konstrukcji. Razem tworzą zgrany zespół, który potrafi zrealizować zarówno klasyczny garnitur z wysokogatunkowej włoskiej wełny, jak i wyszywaną dekoracyjnie balową suknię czy nawet kreacje ślubne.

Grzegorz Janowski nie kryje wdzięczności wobec Sopotu i jego mieszkańców.
– Dziękuję sopocianom za to, że mnie tak ciepło przyjęli. Za wyrozumiałość, pomoc i to, że jesteśmy już jak sąsiedzi. A wszystkich, którzy jeszcze do mnie nie trafili, serdecznie zapraszam. Zawsze znajdzie się coś, co można naprawić lub stworzyć od zera.
Pracownia Grzegorza Janowskiego działa od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00–19:00 oraz w soboty od 10:00 do 15:00. Można w niej wykonać zarówno klasyczne poprawki, jak i zamówić projekty szyte na miarę: eleganckie suknie, garnitury, kreacje ślubne, renowacje ubrań czy artystyczne realizacje.
Więcej informacji
[ZT]36115[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz