Asp. Kamil Kubicki z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Sopocie. Fot. esopot.pl
Służba strażaka nie mieści się w prostym schemacie. Choć dzień zaczyna się od sprawdzenia sprzętu, samochodów i dokumentacji, w każdej chwili codzienną rutynę przerwać alarm. W Sopocie strażacy mierzą się nie tylko z pożarami, ale też wypadkami, skutkami wichur, otwarciami mieszkań i pomocą osobom samotnym. O kulisach pracy, trudnych emocjach i specyfice miasta rozmawiamy z asp. Kamilem Kubickim, oficerem prasowym Komendanta Miejskiego PSP w Sopocie.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Rozmowę przeprowadził Rafał Czajka.
______
Rafał Czajka: Czy istnieje coś takiego jak typowy dzień strażaka?
Asp. Kamil Kubicki: Typowy dzień strażaka istnieje tylko na papierze. Pracujemy w systemie zmianowym, 24 godziny służby i 48 godzin wolnego. Dzień zaczyna się od przejęcia służby. Sprawdzamy sprzęt, samochody, dokumentację. Później są szkolenia, ćwiczenia, prace gospodarcze, a także czas na regenerację, ale ten codzienny tryb w każdej chwili może przerwać alarm. Jeździmy do bardzo różnych zdarzeń, takich jak pożary, wypadki samochodowe, fałszywe alarmy czy interwencje związane ze zwierzętami czy otwieraniem mieszkań.
Co w tej pracy jest najtrudniejsze?
Bez wątpienia zdarzenia z udziałem dzieci. To są sytuacje, w których pojawia się ogromny ładunek emocjonalny, a czasem także bezsilność, kiedy mimo podjętych działań nie da się kogoś uratować. Trudne jest też zmęczenie podczas długotrwałych akcji i presja czasu. Czasami sekundy decydują o ludzkim życiu.
A co daje największą satysfakcję?
Uratowane życie. Nic się z tym nie równa. Ważne są też podziękowania od mieszkańców i poczucie, że robimy coś realnie ważnego. Duże znaczenie ma zgrany zespół. Straż to trochę druga rodzina.
Czy są interwencje, które szczególnie zapadają w pamięć?
Trudno wskazać jedną konkretną interwencję z ostatniego czasu. Na pewno długo pamięta się zdarzenia z udziałem dzieci. Duże emocje budzą też wypadki drogowe, gdzie liczy się każda sekunda, bo na szali jest ludzkie życie. Przy pożarach mieszkań bardzo ważna jest współpraca, opanowanie i dobra koordynacja kierującego działaniami ratowniczymi.
Jak strażacy radzą sobie ze stresem po takich akcjach?
Każdy radzi sobie trochę inaczej. Są jednak rzeczy wspólne: rozmowy w zespole, wsparcie kolegów, czasem żarty, które pozwalają rozładować atmosferę. Im większe doświadczenie w służbie, tym łatwiej kontrolować emocje. W kryzysowych sytuacjach możemy też liczyć na wsparcie psychologa.
Co najbardziej zaskakuje nowych kandydatów do służby?
To, że straż to nie tylko gaszenie pożarów. Dzisiaj zakres naszych działań jest bardzo szeroki: zdarzenia drogowe, chemiczne, medyczne, ratownictwo wysokościowe. Do tego dochodzi wiele procedur, których trzeba się nauczyć, żeby działać bezpiecznie i zgodnie z przepisami.
Ważna jest siła fizyczna, ale też psychiczna. Intensywność pracy tego wymaga. Sporo czasu poświęcamy również na porządki i konserwację sprzętu, bo jednostka to dla nas trochę drugi dom. Dbamy o wspólne dobro.
Sopot jest miastem szczególnym. Niewielkim, z dużą liczbą starszych mieszkańców, położonym między Gdańskiem a Gdynią, a w sezonie pełnym turystów. Czy to wpływa na pracę strażaków?
Tak, Sopot ma swoją specyfikę. Nie mamy dróg szybkiego ruchu, więc zdarzenia drogowe są trochę inne niż w większych aglomeracjach. Mamy też wszędzie bliżej, co skraca czas dojazdu.
Z drugiej strony są stare kamienice. Ostatnio nie mamy wielu takich pożarów, ale mamy świadomość, że drewniane stropy w sopockich kamienicach stanowią pewne zagrożenie. W sezonie odczuwamy większą liczbę zdarzeń związaną z większą liczbą turystów. Dochodzą też interwencje związane z warunkami atmosferycznymi, na przykład łamiące się konary drzew.
Sporo wyjazdów dotyczy także otwarć mieszkań. Czasem są tam osoby samotne, które po prostu potrzebują pomocy.
Czy sezon letni znacząco zwiększa liczbę interwencji?
Sopocki sezon oczywiście ma wpływ, ale nie powiedziałbym, że wzrost jest bardzo duży. Zdarzają się pojedyncze sytuacje. Wzdłuż plaży działa Sopockie WOPR i w miarę możliwości przejmuje sporo takich zdarzeń. Jeśli są poszukiwania albo jasny sygnał, że ktoś zaginął, wtedy wspomagamy działania. Natomiast działania na morzu koordynuje przede wszystkim SAR.
Jeszcze pytanie na koniec: czego życzy się strażakom w dniu ich święta?
Ile wyjazdów do zdarzeń, tyle powrotów.
Oprac. red. Przemysław Szczygieł
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::news{"type":"see-also","item":"41112"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Setki tysięcy złotych za parkowanie w majówkę
Czy miasto przew🙂iduje jakies ulgi dla posiadaczy karty parkingowej?
Jaga92
18:02, 2026-05-04
Najpopularniejszy bar w Polsce jest w Sopocie? [WIDEO]
No cóż, ja już od kilku lat testuję tę zupę rybną i powiem, że jest ona naszpikowana chemią czyli to co Pan Strzelczyk nazywa posmakiem flaczków ja określam bardziej dosadnie i zgodnie z prawdą iż jest to glutaminian sodu, świństwo, które nam szkodzi a zupie dodaje smaku. Moje pytanie brzmi następująco : czy dobrze uważona zupa rybna której aromatyczny wywar powstaje z długotrwałego gotowania łbów i kręgosłupów rybnych plus warzywa i przyprawy, czy zatem tak esencjonalny wywar potrzebowałby dodatku ,,uszlachetniacza" w postaci tego świństwa jakim jest glutaminian sodu ???
Aina7
16:45, 2026-05-04
Sopot wyludnia się szybciej niż zakładano [STATYSTYKI]
Nieuporządkowany, nieuregulowany do tej pory prawnie, niekontrolowany przez lata, krótki wynajem zabija nasze kochane miasto Sopot. Jak wąż, który zżera własny ogon, i nas mieszkańców.. Całe mieszkania przerobione na kilka klitek, szumnie zwanych "apartamentami". Pomysłowi Januszowie i Joanny biznesu potrafią w nie wcisnąć nawet kilkanaście osób. Przykład z dolnego Sopotu. Mieszkanie ok.110 m2 przerobione wewnątrz na 3 "apartamenty". Jeden z 1 podwójnym łóżkiem i dwoma rozkładanymi sofami w sumie dla 6 osób, a dwa pozostałe "apartamenty" każdy z jednym podwójnym łóżkiem i rozkładaną sofą w sumie dla 4 osób każdy. Czyli 110m2 dla 14 osób (6os.+2×4os.). Wychodzi ~7,86m2 na osobę wliczając łazienki, kuchnie, korytarze)... Daje do myślenia?? Kto z Państwa chciałby mieszkać obok przez ścianę, pod, czy nad takim "interesem" z 14 wynajmującymi?? Jacyś chętni?? A właściciel tych "apartamentów" dla 14 wynajmujących płaci na fundusz remontowy tyle samo co 4 osobowa rodzina mieszkająca na takim samym metrażu 110m2. Absurd!!! Mieszkania na wynajem są przerabiane z obiektów wybudowanych jako budynki mieszkalne na "obiekty hotelarskie" kwalifikujące się wg Ustawy Prawo Budowlane do zupelnie innej kategorii budowlanej, niż budynki mieszkalne - Kategorii XIV - budynki zakwaterowania turystycznego i rekreacyjnego, a których właściciele często nie wystąpili nawet do Nadzoru Budowlanego o pozwolenie na budowę/przebudowę we właściwej kategorii oraz o uzyskanie ostatecznej decyzji o pozwolenie na użytkowanie przed rozpoczęciem działalności hotelarskiej. A tym jest krótki wynajem - działalnością hotelarską. "Apartamenty" na wynajem bez odpowiedniego zabezpieczenia i zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego w tym wyższej klasy odporności ogniowej, bezpieczeństwa użytkowania i zabezpieczenia przed hałasem w sąsiednich lokalach. Nie wspominając o braku dostępności wielu takich obiektów dla osób niepełnosprawnych. To ostatnie to już nawet zaczyna zakrawać o dyskryminację... Budynki zakwaterowania turystycznego Kat. XIV muszą spełniać rygorystyczne wymogi techniczne w zakresie bezpieczeństwa pożarowego (klasy odporności pożarowej), higieny, dostępu dla niepełnosprawnych oraz oszczędności energii. Ciekawe czy ktoś to wogóle sprawdza? Właściciel takiego "apartamentu" z reguły zleca obsługę firmie, i nie pilnuje absolutnie niczego, ani on sam, ani firma, bo nikt z nich na miejscu nie siedzi, żeby tego dopilnować. Wszystko jest na głowie pozostałych mieszkańców nieruchomości, którzy muszą dopraszać się najemców o uszanowanie swoich praw do odpoczynku w SWOIM WŁASNYM DOMU. To jest absolutny SKANDAL!! I nie mam tu na myśli tylko respektowania ciszy nocnej, ale także spokoju w ciągu dnia. W Sopocie mieszka sporo starszych, niejednokrotnie poważnie schorowanych osób. Niektórzy z mieszkańców pracują także na zmiany i mają np. dyżury nocne w szpitalach czy innych firmach. Nikt się z tym nie liczy, że potrzebujemy odpocząć w ciągu dnia, bo też mamy do tego prawo, czy aby móc wypełniać odpowiedzialnie swoją pracę w nocy. Dlaczego to ja muszę walczyć z krótkonajemcami, którzy zakłócają spokój w moim mieszkaniu, które kupiłem lata temu za ciężko zarobione pieniądze? Wzywana Policja niewiele z tym robi, jedynie upomnienia dla wynajmujących, a dla właściciela żadnej kary za powtarzające się zakłócenia. Co mnie to obchodzi, że to za każdym razem inny wynajmujący?? Właściciel jest cały czas ten sam!! I cały czas uchodzi mu to BEZKARNIE!! Nie reaguje na prośby wyciszenia wynajmowanych "apartamencików", choćby przez położenie dywanu na podłodze, bo niby czemu ma ponosić jakiekolwiek ekstra koszty?? Zakłócenia są cały czas zakłóceniami naszego prawa do spokoju, a im częściej się to zdarza, tym coraz więcej frustracji i niepotrzebnego stresu dla nas mieszkańców. Zaliczki w czynszu płacą takie same jak niewynajmujący właściciel. A zwiększone koszty konserwacji, napraw uszkodzeń w częściach wspólnych, braku segregacji śmieci powodowane przez krótki wynajem obciążają całą wspólnotę, bo kto np. będzie sprawdzał kto co do pojemnika wrzucił czy dochodził kto uszkodził ścianę, wyłamał furtkę?? Właściciele takich "apartamentów" głosują przeciwko podwyżkom zaliczek na czynsz, bo dla nich liczy się utrzymanie jak najniższych kosztów, żeby osiągnąć jak największy zysk. Wykorzystują wspólnoty do płacenia za szkody generowane przez krótki wynajem. Koszty napraw szkód spowodowanych przez wynajem rozkłada się z reguły na wszystkich właścicieli we wspólnocie. I jaka w tym sprawiedliwość?? Wspólnoty dokładają do biznesu "apartamentów". Ciekaw jestem ilu właścicieli krótkiego wynajmu płaci podatki dochodowe w Sopocie? Ilu z nich płaci właściwy podatek od nieruchomości, ten dla działalności gospodarczej, a nie mieszkalnej? W tym roku 35,53pln/m2 vs. 1,25pln/m2. Jaki z krótkiego wynajmu jest faktyczny zysk dla miasta? Czy ktoś to kiedykolwiek policzył w UM? Z opłaty uzdrowiskowej? Za Google: "Od 1 stycznia 2025 roku opłata uzdrowiskowa (klimatyczna) w Sopocie wynosi 6,38 zł od osoby za każdą rozpoczętą dobę pobytu. Jest ona obowiązkowa dla turystów korzystających z noclegów i przeznaczana na utrzymanie zieleni, plaż oraz infrastrukturę." Pokażcie mi proszę, w jaki sposób krótki wynajem odprowadza tę opłatę? Za to pewnie nowy neon na molo da radę sfinansować, bo na utrzymanie zieleni, czystych plaż i infrastruktury w kurorcie to zdecydowanie za mało.. Dla restauracji ten zysk z krótkiego wynajmu też nie jest wystarczający, bo padają jedna za drugą.. Zresztą przy obecnych cenach w sopockich restauracjach, nakręconych przez lata poza granice możliwości normalnego portfela, większość krótkiego wynajmu i tak stołuje się w okolicznych Żabkach, albo przywozi swoje własne słoiki. Poważnie, wiem z obserwacji.. A większość restauracji sopockich pada. Utrzymają się tylko te, które nie rżną klienta ile się da i dbają o jakość i o mieszkańca, bo to my mieszkańcy pomagamy im przetrwać po kilkumiesięcznym sezonie. Ale też już powoli zaczynamy tracić cierpliwość. Krótki wynajem wynocha z budynków mieszkalnych! Zasłużyliście sobie na takie podejście mieszkańców Sopotu, Januszowie i Joanny biznesu wynajmu dobowego. To przez was uczciwie pracującego człowieka nie stać teraz, by kupić mieszkanie w Sopocie, bo wywindowaliście ceny na maxa. Nie macie absolutnie żadnego szacunku do nas mieszkańców Sopotu!! My mieszkańcy mamy was dość!! Za długo nas wykorzystywaliście!! Czara się przelała!!! Polecam uwadze poniższe akty prawne. Art 23, 24, 144 k.c., art 51 k.w. Dodatkowo, A co z wykupem mieszkań komunalnych, czy wykupem mieszkań od miasta i przekształceniem ich w wynajem dobowy?? Cała kamienica została tak wykupiona na Pułaskiego i zamieniona w apartamenty na wynajem dobowy. A za chwilę będzie następna obok. Bema i Ogrodowa też podobnie. Balangi całą noc do samego rana, darcie japy w ciągu dnia, smród marihuany pod oknami, hałas jaki powodują "goście" tych apartamenów/hoteli/hosteli nie pozwala okolicznym mieszkańcom na odpoczynek we własnym domu. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony obsługi, żeby to uciszyć, bo mają za to dobre noty na bookingu.. A taki był spokój jak tego nie było 10-15 lat temu. Tylko "pokoje na wynajem dla letników" pod okiem czujnego właściciela, śpiącego w pokoju obok. Z tym można było żyć i obok tego mieszkać. A nie to co teraz.. więc się Sopocianie wyprowadzają.. Czemu tego nikt nie przypilnował? Skoro to był budynek mieszkalny, to powinien pozostać w planie zagospodarowania jako mieszkalny, a nie zamieniony jako działalność hotelarska. Ciekaw jestem czy zgodnie z Prawem Budowlanym został przekwalifikowany z Kategorii XIII - budynki mieszkalne do Kategorii XIV - budynki zakwaterowania turystycznego i rekreacyjnego ze wszelkimi konsekwencjami wynikającym z tej kategorii, a wszystkie wymogi Kategorii XIV spełnione i zweryfikowane przy odbiorze przez Nadzór Budowlany.. Mam nadzieję też, że uczciwe płaci podatek od nieruchomości ten dla działalności gospodarczej, a nie mieszkalnej? W tym roku 35,53pln/m2 vs. 1,25pln/m2. Różnica znaczna, zwłaszcza przy kilkuset m2. Dodatkowo dyskryminacja osób niepełnosprawnych, bo nie ma windy a wózkiem po schodach raczej ciężko wjechać.. Kto z tym zrobi w końcu porządek??? Może kiedyś, jak nas Sopocian już zabraknie...
Jeszcze Sopocianin,
16:31, 2026-05-04
Setki tysięcy złotych za parkowanie w majówkę
A kto normalny jeździ na „wypoczynek” do miasta? Żeby przewalać się w tłumach ludzi, stać w kolejkach i płacić za wszystgko jak za zboże*? ;) ___________________________ * - w dawnym znaczeniu
Zenon
14:54, 2026-05-04