Z pozoru groźny incydent, który wywołał niepokój wśród mieszkańców Trójmiasta, okazał się mieć zupełnie inny finał niż sądzono na początku. Gdyńska policja uspokaja: mężczyzna zarejestrowany przez monitoring w sklepie Żabka nie dolewał do octu żadnej niebezpiecznej substancji. Wręcz przeciwnie – pobierał z butelki niewielką ilość jej zawartości.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 5 stycznia, w godzinach popołudniowych w sklepie sieci Żabka przy ul. Wójta Radtkego w centrum Gdynia. Monitoring zarejestrował mężczyznę, który podszedł do półki z octem, otworzył zabezpieczenie butelki i przy użyciu strzykawki manipulował przy jej zawartości. Początkowo sądzono, że mógł wlać do środka nieznaną substancję.
Informacja o zdarzeniu szybko obiegła media i media społecznościowe, wywołując falę komentarzy oraz obaw o bezpieczeństwo produktów spożywczych.
W środę, 8 stycznia, policja przekazała nowe ustalenia. Jak poinformował asp. sztab. Bartłomiej Sowa z Komenda Miejska Policji w Gdyni, z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyzna nie dolewał niczego do butelki.
– Mężczyzna niczego nie dolewał do butelki, a odlewał sobie małą porcję octu. Zabezpieczona butelka została przekazana do dalszych badań laboratoryjnych. Czekamy na wyniki analizy – przekazał rzecznik gdyńskiej policji.
Na miejscu pracowali funkcjonariusze oraz technik kryminalistyki, którzy wykonali niezbędne czynności procesowe.
Niespełna 48 godzin po zdarzeniu policjanci ustalili tożsamość mężczyzny. Okazał się nim 30-letni mieszkaniec Gdańska, który został zatrzymany i złożył wyjaśnienia. Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna tłumaczył, że pobierał ocet, by rozpuścić w nim popularny lek na kaszel i w ten sposób wytworzyć substancję odurzającą.
Warto jednak podkreślić, że przy zatrzymanym nie znaleziono żadnych nielegalnych środków, a badania zabezpieczonego produktu nie potwierdziły obecności obcych substancji. Wszystko wskazuje więc na to, że sprawa zostanie zakwalifikowana jako wykroczenie, a nie przestępstwo zagrażające zdrowiu lub życiu.
Choć sytuacja okazała się mniej groźna, niż początkowo zakładano, policja apeluje o zachowanie czujności.
– Zawsze warto sprawdzić, czy opakowanie produktu spożywczego nie nosi śladów naruszenia. W razie wątpliwości należy zgłosić to obsłudze sklepu – przypominają funkcjonariusze.
Incydent z Gdyni jest dowodem na to, jak ważna jest szybka reakcja świadków i ostrożność podczas codziennych zakupów – nawet jeśli finał sprawy okazuje się zaskakujący.
[ZT]38431[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz