W 17. kolejce ORLEN Basket Ligi WKS Śląsk Wrocław pokonał Energę Trefla Sopot 96:85 (28:24, 25:15, 18:28, 25:18). Po słabej drugiej kwarcie nasza drużyna odrobiła znaczne straty i na początku decydującej części mogła nawet wyjść na prowadzenie, ale ostatecznie nie wykorzystała szansy na zwycięstwo w Hali Orbita i objęcie fotela lidera tabeli.
Start hitu był bardzo wyrównany. Zespoły wymieniały się na prowadzeniu i żaden nie potrafił zbudować przewagi większej niż jedno posiadanie. W naszym zespole dobrze spisywał się Minda, który wszystkie trzy próby zamienił na punkty. Jako pierwszy odskoczył Śląsk - gospodarze zdobyli siedem punktów z rzędu i wyszli na 18:12. Na szczęście szybko odpowiedzieliśmy, a konkretnie Kasper, którego cztery oczka pozwoliły odrobić większość strat. Drużyny wróciły do wyrównanej gry, ale ostatnie słowo w Q1 należało do Djordjevicia, co dało gospodarzom 28:24.
Od początku drugiej części próbowaliśmy zmniejszać straty, ale Wrocławianie na każdą naszą udaną akcję mieli odpowiedź i utrzymywali prowadzenie. Niestety, w drugiej połowie kwarty Śląsk przejął inicjatywę i powiększył różnicę. Żółto-czarni mieli bardzo duże problemy z rzutami zza łuku – w pierwszych 20 minutach nasi koszykarze zapisali zaledwie jedną trójkę. Do szatni schodziliśmy z -14.
Drugą połowę otworzył Penava, ale kolejne akcje należały do Sopocian. Trójki Kuby i Mindy oraz punkty w kontrze tego drugiego pozwoliły nam zejść do -10 i zaowocowały czasem dla Śląska. Po przerwie gra się wyrównała, ale pod koniec kwarty podopieczni Mikko Larkasa ponownie przejęli inicjatywę i odrobili kolejne oczka. Trzecią kwartę wygraliśmy 28:18, co oznaczało stratę zaledwie czterech punktów.
Jako pierwszy w Q4 piłkę w siatce umieścił Ray, a że to był rzut zza łuku, to zrobiło się tylko -1! Mogliśmy nawet wyjść na prowadzenie, jednak kolejne dwie próby nie zakończyły się sukcesem. Niestety, bardzo szybko to się zemściło. Sprawy w swoje ręce wziął Gray. Rozgrywający Śląska zapisał siedem oczek z rzędu i znowu mieliśmy dwucyfrowe straty. Po czasie dla trenera Larkasa gra ponownie się wyrównała, ale to satysfakcjonowało wyłącznie gospodarzy. Wrocławianie nie pozwolili żółto-czarnym na kolejną serię i utrzymali bezpieczną przewagę do końca rywalizacji. W ostatnich minutach obie drużyny walczyły jeszcze o zwycięstwo w dwumeczu. Z tego pojedynku górą wyszła nasza drużyna, która dzięki trójce Dylana okazała się lepsza o jeden punkt (178:177).
Źródło: Trefl Sopot
[ZT]38899[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz