Zamknij
REKLAMA

Mariusz Szczygieł: "Chętnie opisałbym coś dziejącego się w Sopocie"

07:22, 01.08.2020 | Emil Bogumił
Skomentuj
REKLAMA

Mariusz Szczygieł jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najchętniej czytanych polskich reportażystów. Większość publikacji poświęca Czechom, którzy bez wątpienia znajdują się na szczycie jego ulubionych nacji. W ostatnich dniach odwiedził Sopot. Prowadził spotkanie z najsłynniejszą czeską piosenkarką, Heleną Vondráčkovą.

W reportażach Mariusza Szczygła na pierwszym miejscu znajduje się człowiek i jego historia. Czy z chęcią stworzyłby taki, w którym tłem akcji jest Sopot?

Musiałaby to być czyjaś historia w Sopocie, ludzi przeżywających coś. Sam Sopot jest do opisania w formie książkowej, posiada mnóstwo różnych historii. Mnie musi jednak złapać ludzka historia. Musiałbym zacząć od tego, że otrzymałem informację o jednej pani z Sopotu, która w tajemnicy przed pewnym panem zrobiła to i to. Z tej sytuacji musiałoby wynikać coś ciekawego. Zawsze szukam takiej historii, która pasowałaby trochę do hollywodzkiego filmu, musi być fabuła, musi być akcja. Jeśli coś takiego by się zdarzyło to oczywiście, bardzo chętnie opisałbym coś dziejącego się w Sopocie. Musiałbym tu jednak przyjechać poza sezonem. Nie mogę znieść Sopotu w sezonie. Poza okresem letnim bywam tutaj, mam tutaj przyjaciół i lubię architekturę tego miejsca - skomentował Mariusz Szczygieł.

Sopot bez wątpienia można uznać za miasto wyjątkowe i unikatowe na polskiej mapie. Czy możemy znaleźć podobne miejsca na mapie Europy? Mariusz Szczygieł dopatrzył się podobieństwa z jednym z czeskich uzdrowisk.

Czeską kopią Sopotu są Karlowe Wary. Też jest to uzdrowisko z piękną architekturą. W odróżnieniu od tutejszych festiwali muzycznych, tam odbywa się festiwal filmowy. W Czechach jest nawet taki snobizm, by przebywać w Karlowych Warach, podczas festiwalu filmowego - opowiedział Mariusz Szczygieł.

Większość reportaży i ich odbiór związany jest z lekkością nawiązywania kontaktów przez Mariusza Szczygła. Dziennikarz stwierdził, że dowcipne podejście do życia towarzyszy mu od zawsze.

Podejrzewam, że lekkości rozmowy można się nauczyć, ja jednak nie musiałem tego robić. Mój tata jest taki jak ja. Jesteśmy osobami, które zagadują do każdego na ulicy. Mam wrażenie, że jest to taki mój przymus. Zaczepiam ludzi i mówię im coś wesołego, śmiesznego. Po prostu tak mam. Myślę, że gdyby poszperać trochę psychoterapeutycznie, to byłoby wiadome, z czego to wynika. Jestem jedynakiem. Byłem kontrolowany przez mamę. Pilnowała mnie, żebym się nie pobrudził, nie poszedł na podwórko, bo podrę spodnie. Czułem się trochę izolowany. Może jakoś automatycznie stworzyłem tę metodę, kontaktu z ludźmi bez dystansu, lekkiego, dowcipnego. Chciałem przez to bardziej i szybciej zbliżyć się do tego świata - podsumował Mariusz Szczygieł.

Spotkanie z Maruszem Szczygłem i Heleną Vondráčkovą poprzedziło 10. edycję festiwalu NDI SOPOT CLASSIC. Wydarzenie trwa od 26 lipca i zakończy się 1 sierpnia.

 

(Emil Bogumił)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA