Naukowcy zwracają uwagę, że zalegające uzbrojenie na dnie Bałtyku to coraz większy problem.
Europejski Dzień Morza został ustanowiony w 2008 roku przez Unię Europejską. Jego głównym celem jest promowanie tak zwanej niebieskiej gospodarki, czyli działalności człowieka związanej z morzem, takiej jak transport statkami, rybołówstwo oraz turystyka nadmorska. Święto to ma również przypominać o konieczności dbania o morska przyrodę. Obecnie jednym z najpoważniejszych wyzwań dla ekosystemu Bałtyku jest problem historyczny. Na dnie morza od blisko 80 lat spoczywają ogromne zapasy amunicji chemicznej, które zagrażają bezpieczeństwu środowiska i ludzi.
::news{"type":"see-also","item":"41298"}
Zgodnie z danymi z międzynarodowego projektu badawczego CHEMSEA, realizowanego w latach 2011–2014 przez ekspertów z Polski, Niemiec, Litwy, Szwecji i Finlandii, w Morzu Bałtyckim zatopiono około 50 tysięcy ton amunicji zawierającej bojowe środki trujące. To bomby, pociski, miny oraz specjalne pojemniki. Wśród zatopionych substancji znajdują się między innymi:
Substancje są silnie toksyczne dla ryb i innych organizmów morskich. Część z nich potrafi przez bardzo długi czas utrzymywać się na dnie w niezmienionej formie, a badania potwierdziły już obecność produktów ich rozpadu w morskich osadach i organizmach żyjących blisko dna.
Badacze podkreślają jednak, że problem nie ogranicza się wyłącznie do oficjalnych miejsc zatopień. Jak wskazują dokumenty Instytutu Oceanologii PAN, część ładunków mogła być wyrzucana za burtę również podczas transportu, dlatego pojedyncze obiekty lub skupiska amunicji mogą występować także poza wyznaczonymi składowiskami - czytamy w analizie Katarzyny Czechowicz opublikowanej na łamach PAP.
Problem powstał tuż po zakończeniu II wojny światowej. Wojska alianckie przejęły duże zapasy niemieckiej broni chemicznej i podjęły decyzję o ich zatopieniu w morzu. Akcję przeprowadzono głównie w drugiej połowie lat 40. XX wieku. Ówczesne metody nie spełniały dzisiejszych norm bezpieczeństwa. Amunicję wyrzucano w skrzyniach i beczkach, a czasem zatapiano całe statki z niebezpiecznym ładunkiem. Ponieważ dokumentacja była niepełna, część ładunków zrzucano do wody także w trakcie transportu, poza wyznaczonymi strefami.
Główne miejsca zalegania broni chemicznej w Bałtyku to:
Fakt, że dokumenty dotyczące operacji były tajne przez kilkadziesiąt lat i upubliczniono je dopiero pod koniec XX wieku, do teraz utrudnia precyzyjne ustalenie miejsc zalegania pojemników. Część z nich została już zasypana przez piasek i muł lub przesunięta przez prądy morskie.
::news{"type":"see-also","item":"41610"}
Największym współczesnym problemem jest korozja, czyli rdzewienie metalowych ścianek pojemników i pocisków. Temat stał się szczególnie ważny teraz, gdy na Bałtyku buduje się nową infrastrukturę: morskie farmy wiatrowe, gazociągi oraz kładzie kable telekomunikacyjne. Prace budowlane na dnie wymagają dokładnego sprawdzania terenu. Przypadkowe uderzenie w skorodowany pojemnik mogłoby doprowadzić do wycieku trucizny i zagrozić pracownikom.
Instytucje naukowe prowadzą programy monitorujące i mapujące dno, takie jak projekty DAIMON czy MUNIMAP. Badacze z Instytutu Oceanologii PAN zwracają uwagę, że przez lata błędnie sądzono, iż niska rozpuszczalność tych substancji w wodzie sama rozwiąże problem. Najnowsze analizy dowodzą jednak, że zagrożenie nie zniknęło, a jedynie odsunęło się w czasie.
W 2021 roku Parlament Europejski przyjął oficjalną rezolucję w sprawie zatopionej broni i wraków wojennych, uznając problem za wyzwanie międzynarodowe, które wymaga ścisłej współpracy wszystkich państw leżących nad Bałtykiem. Jednocześnie naukowcy ostrzegają przed próbami masowego wyciągania amunicji na powierzchnię. Podniesienie zardzewiałych bomb z dna niesie za sobą ogromne ryzyko pęknięcia, co mogłoby spowodować nagłe i niekontrolowane skażenie dużego obszaru morskiego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Sopocie powstanie nowa hala? "Najlepsze rozwiązanie"
Kazimierz Wierzbicki chyba myśli, że Sopot zapomniał o tym, jak Wierzbicki "budował" halę na ul. 1 maja 22.
Adam Buźniak
14:50, 2026-05-20
Polskie wojsko ostrzega. "Loty ponaddźwiękowe"
Nie da się czytać przez te reklamy.
Skiper
13:17, 2026-05-20
Blisko 600 tysięcy do wzięcia w Sopocie. W planach...
oddajcie nam kino!
pawel
12:29, 2026-05-20
Sopot żegna restaurację wyróżnioną przez Michelin
A jaki jest powód zamknięca? Już się dorobili, za duże opłaty, czy pismafia ich skubie i nie mają znikąd pomocy w tym państwie z kartonu?
Grimm
11:46, 2026-05-20