Wiadomości Sopot newsy wydarzenia relacje

Zamknij

Dodaj komentarz

Promotorzy restauracji w Sopocie. Skuteczny marketing czy najdroższa antyreklama lokalu?

Rafał Czajka Rafał Czajka 14:11, 02.05.2026 Aktualizacja: 13:53, 28.04.2026
Skomentuj Promotorzy w Sopocie. Skuteczny marketing czy najdroższa antyreklama restauracji? Promotorzy restauracji Sopot, Monciak, zdjęcie Esopot.pl / AI

Spacerując po Sopocie czy Gdańsku, trudno tego uniknąć. Ktoś podchodzi, uśmiech, karta w ręce, szybkie „zapraszam, najlepsze jedzenie, promocja dnia”. Niby nic wielkiego, a jednak coś w tym doświadczeniu często zgrzyta. Bo promotor to postać, która w gastronomii istnieje od lat, ale dziś coraz częściej budzi więcej pytań niż przynosi realnych efektów.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

„Naganiacze” nie wzięli się znikąd. W miejscach turystycznych osoby zajmuje się promocją były realnym wsparciem sprzedaży. Zwłaszcza tam, gdzie lokal nie był oczywisty, schowany, bez widocznego wejścia. Dobry promotor potrafił w kilka sekund zainteresować, skrócić dystans, zachęcić. W praktyce oznaczało to jedno: więcej gości przy stolikach. I to działało. Promotor był trochę jak kelner na ulicy, tylko że zamiast przyjmować zamówienie, sprzedawał samą decyzję wejścia.

Dziś problemem nie jest obecność. Tylko gdzie się podziała jakość?

Wbrew obiegowym opiniom, skrajne sytuacje nie są normą. To nie jest tak, że większość promotorów to osoby agresywne, niechlujne czy pod wpływem alkoholu, które bełkotem zaczepiają przechodniów i nie przyjmują odmowy. Takie przypadki się zdarzają, ale są marginalne.

Problem leży gdzie indziej. W jakości kontaktu, która bardzo często jest… nijaka. Bez pomysłu, bez charakteru, bez czegokolwiek, co wyróżniałoby restaurację.

Promotorzy w Sopocie. Branża, która przestała być kreatywna?

Dziś największym deficytem nie jest brak promotorów, tylko niedobór pracowników, którzy promując restaurację potrafią być przy tym kreatywni.

Jeśli ktoś stoi z kartą i powtarza dokładnie ten sam komunikat do każdej osobby, to nie jest marketing. To jest tło. Coś, co widzimy kątem oka i omijamy bez refleksji. A przecież można inaczej. W gastronomii mamy miejsca ze śpiewającymi kelnerami, mamy koncepty budujące doświadczenie od wejścia. A na ulicy? Wciąż ta sama, powtarzalna forma.

Sopot Plac Przyjaciół Sopotu, restauracje, fot. Esopot.pl

Kiedyś restauracja Billy’s miała swojego „ciasteczkowego potwora”, którego można było spotkać nie tylko w lokalu, ale też na ulicach. Był charakterystyczny, rozpoznawalny, zapamiętywalny. Był czymś więcej niż człowiekiem z ulotką. Dziś takich przykładów jest jak na lekarstwo.

Gość z telefonem w ręku. Zero kontaktu

Tu dochodzimy do sedna. Dzisiejszy gość coraz rzadziej „chłonie ulicę”. Idzie z telefonem w ręku, słuchawki w uszach, wzrok skierowany w ekran. Kontakt wzrokowy przestaje istnieć, a spontaniczne decyzje podejmowane są coraz rzadziej.

W tej rzeczywistości klasyczny promotor przestaje być skuteczny. Staje się przeszkodą. Czymś, co trzeba ominąć, a nie kimś, kogo chce się wysłuchać.

Zakopane, Sopot, Gdańsk. Ten sam mechanizm

Wystarczy pojechać do Zakopanego, żeby zobaczyć to w jeszcze bardziej intensywnej formie. Zapraszanie turystów do restauracji często jest bardzo bezpośrednie, powtarzalne, niemal mechaniczne. I tu pojawia się pytanie: czy ktoś naprawdę wybiera lokal dlatego, że został zaczepiony? Czy raczej dlatego, że coś go zaciekawiło, przyciągnęło, wyróżniło się na tle innych?

Gdzie się podziali dobrzy promotorzy? Moja obserwacja

Z mojej perspektywy coraz trudniej znaleźć dobrego promotora. Takiego, który rozumie swoją rolę, potrafi zbudować relację, ma wyczucie i pomysł.

Rynek przez lata był rynkiem pracownika. Braliśmy ludzi takich, jacy byli dostępni, a nie takich, jakich potrzebowaliśmy. I to widać właśnie w takich rolach. Choć ta tendencja zaczyna się powoli zmieniać, skutki nadal są odczuwalne.

Reklama czy filtr? Kiedy promotor może być skuteczny?

Promotor nadal może działać. Ale tylko wtedy, gdy przestaje być "natarczywym naganiaczem", a zaczyna być kimś, kto oferuje wartościowe doświadczenie. Może więc zamiast powielać klasykę, która coraz częściej staje się tylko przeszkodą dla oczu wpatrzonych w cyfrowe ekrany, dobrze by było wrócić do kreatywności. Do form, które zaskakują, angażują i zostają w głowie.

 

Akademia Gastronomii:
🌐 akademiagastronomii.pl
📘 Facebook
📸 Instagram

Akademia dla Hoteli:
🌐 akademiadlahoteli.pl
📘 Facebook
📸 Instagram


Autorka artykułu:

Edyta Okroj-Wierzbicka – CEO Akademii Gastronomii

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

::news{"type":"see-also","item":"36172"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%