Powrót do historii dawnego targowiska między ulicami 1 Maja i Sikorskiego w Sopot wywołał falę wspomnień wśród czytelników. Pod artykułem opublikowanym w serwisie Dzień Dobry Sopot pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których mieszkańcy dzielą się osobistymi historiami, wspomnieniami z dzieciństwa i obrazami, które wciąż mają przed oczami.
Wspomnienia internautów są niezwykle konkretne i zmysłowe. Jedna z czytelniczek przywołuje obrazy z dzieciństwa:
„Pamiętam, z mamą chodziłam tam kupować warzywa i owoce sezonowe, najbardziej pamiętam zapach truskawek. Można było zobaczyć konie przy furmankach, gołębie, kury, kaczki, a czasem gęsi” – pisze pani Iwona z Sopotu.
To właśnie ten obraz, targu pełnego życia, zwierząt i naturalnych produktów, powtarza się w wielu wypowiedziach. Dla części mieszkańców był to pierwszy kontakt z prawdziwym handlem, dalekim od dzisiejszych standardów supermarketów.
::news{"type":"see-also","item":"41085"}
W komentarzach często pojawia się wątek codziennych zakupów i rodzinnych rytuałów.
„Chodziłem tam z moją babcią na zakupy z Podjazdu, czyli blisko. Owoce, warzywa, masło, kaczki, kury, gęsi. Było super” – wspomina pan Jurek.
Dla wielu osób rynek nie był tylko miejscem handlu, ale przestrzenią spotkań i budowania relacji. Wspólne wyjścia na targ były stałą częścią niemal każdego tygodnia.
Nie brak też wspomnień związanych z mniej oczywistą stroną targowiska.
„Ja jeździłam tam w latach 70 tylko na ciuchy’” – przyznaje pani Agata.
Podobne doświadczenia opisuje również inna Sopocianka, pani Ania, która z uśmiechem wspomina wypady „na ciuchy” z mamą. To potwierdza obraz rynku jako miejsca, gdzie można było kupić niemal wszystko, od żywności po odzież i rzeczy trudno dostępne w sklepach PRL.
W komentarzach przewijają się również postacie, które na stałe zapisały się w pamięci Sopocian. Szczególnie często wspominany jest pan Boguś, osoba zajmująca się sprzątaniem targowiska.
„I Boguś sprzątał” – przypomina krótko jeden z internautów. „Pamiętam p. Bogusia, choć byłem szkrabem” – dodaje kolejny.
Inni idą o krok dalej, sugerując, że takie osoby powinny zostać upamiętnione jako część lokalnej historii.
Niektóre komentarze to niemal reporterskie migawki z dawnych lat: sprzedaż raków przywożonych w koszach wyłożonych pokrzywami czy kolejki po karpie przed świętami.
Obok wspomnień pojawia się również nuta refleksji nad współczesnością:
„Przed pracą kupowałam pyszne pomidorki, świeże warzywa bez chemii. Szkoda, że nikomu już się nic nie opłaca” – zauważa jedna z komentujących.
Nie brakuje też bardziej dosadnych opinii:
„I komu to przeszkadzało?” – pyta retorycznie jeden z internautów.
To pokazuje, że dla części mieszkańców likwidacja targu nie była tylko zmianą infrastrukturalną, ale końcem pewnej epoki.
Wielu komentujących podkreśla, że rynek to ważny element ich tożsamości:
„Pewnie że pamiętam, jestem dzieckiem PRL-u” – pisze jedna z użytkowniczek.
To zdanie dobrze oddaje charakter całej dyskusji. Choć targowiska między 1 Maja a Sikorskiego już nie ma, jego obraz pozostaje wciąż obecny w opowieściach mieszkańców. Dla jednych to źródło nostalgii, a dla innych ważny fragment historii miasta.
::news{"type":"see-also","item":"35751"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz