W Sopocie coraz bliżej jednej z ważniejszych inwestycji drogowych w nadmorskiej części miasta. Przebudowa ulic Emilii Plater i Na Wydmach, której koszt może przekroczyć 6,3 mln zł, wywołuje jednak nie tylko zainteresowanie, ale i silne emocje wśród mieszkańców, od entuzjazmu po ostrą krytykę. Wystarczy spojrzeć na komentarze internautów.
Część mieszkańców nie kryje zadowolenia z planowanych zmian, szczególnie z przekształcenia ul. Emilii Plater w woonerf, przestrzeń współdzieloną przez pieszych i kierowców.
„Super. Mi się podoba” – pisze krótko jedna z komentujących.
Inni podkreślają praktyczny wymiar inwestycji.
„Ilość krawężników, aby dojść do plaży, bije rekordy. Modernizacja jest niezbędna” – zauważa pani Małgorzata, zwracając uwagę na potrzeby pieszych, rodzin z dziećmi i osób z ograniczoną mobilnością.
Pojawiają się też głosy, że zmiany wpisują się w uzdrowiskowy charakter Sopotu.
„To miasto wyjątkowe – trzeba myśleć o powietrzu i komforcie pieszych, a nie tylko o samochodach” – czytamy w jednym z komentarzy.
::news{"type":"see-also","item":"41163"}

Zupełnie inne nastroje panują wśród przeciwników inwestycji. Wielu z nich obawia się nadmiernej ingerencji w przestrzeń oraz utrudnień dla kierowców.
„Zabetonują ile się da… a potem będzie zmiana, że trzeba więcej zieleni i znowu ktoś zarobi miliony” – komentuje jeden z mieszkańców.
Nie brakuje też głosów bardziej emocjonalnych.
„Czy inni też mają wrażenie, że mieszkają w wariatkowie?” – pisze jedna z komentujących, a inny użytkownik dodaje: „Dramat i odklejenie”.
Sporo kontrowersji budzi samo pojęcie „woonerf”. Dla części mieszkańców to niezrozumiałe, obce określenie.
„Czy naprawdę w bogatej polszczyźnie nie można znaleźć swojskiego odpowiednika?” – pyta jeden z internautów.
Jeszcze ostrzejsze są opinie dotyczące samej idei. „Woonerf to zabicie życia dechami” – ocenia inny komentujący, podczas gdy kolejny ironizuje, proponując przekształcenie Sopotu w wioskę dla Amiszów:
"Niech ludzie przemieszczają się pieszo lub na koniach, na ulicach przy domach ludzie mogli by spokojnie wyrabiać masło, a zamiast ledowych lamp można by wprowadzić pochodnie, Sopot będzie bliżej natury" – komentuje pan Kamil. "Ogólnie to miasto najlepiej przekształcić wioskę dla Amiszów, w przypadku pożaru ludzie będą podawać sobie wiadra z wodą czerpaną ze strumyku, a jak ktoś zachoruje, to na koniu przybędzie znachor, który na złamaną nogę zastosuje wywar z chwastów i trzy modlitwy. To jest ten kierunek, trzymam kciuki" – dodaje.

Wśród licznych komentarzy pojawiają się także bardziej wyważone opinie. Mieszkańcy wskazują, że zmiany są potrzebne, ale powinny być wprowadzane z umiarem.
„Żeby tylko nie przesadzić – to ma być miasto do życia dla każdego” – podkreśla jeden z internautów.
Są też osoby, które patrzą na inwestycję z zazdrością.
„W Gdańsku nie ma szans na takie projekty, tylko doraźne remonty” – zauważa mieszkaniec sąsiedniego miasta.
::news{"type":"see-also","item":"41163"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz