Marznący deszcz sprawił, że zwykły spacer stał się ogromnym wyzwaniem dla mieszkańców Pomorza. Szpitalne Oddziały Ratunkowe w całym regionie przeżyły prawdziwe oblężenie, a czas oczekiwania na pomoc znacznie się wydłużył. Sytuacja w poniedziałek, 26 stycznia, zmusiła do działania nie tylko medyków, ale również jednostki straży pożarnej.
Wczorajsza aura doprowadziła do paraliżu na chodnikach i jezdniach w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Trasy w mgnieniu oka pokryły się warstwą lodu, co skutkowało lawiną nieszczęśliwych wypadków. Służby ratunkowe pracowały w trybie ciągłym, starając się pomóc wszystkim poszkodowanym, którzy ucierpieli w wyniku gołoledzi. Mieszkańcy musieli uzbroić się w cierpliwość. Systemy ratownictwa działały pod ogromną presją.
::news{"type":"see-also","item":"38960"}
W poniedziałek gdańskie placówki medyczne odnotowały rekordową liczbę pacjentów wymagających pilnej interwencji. Na samym SOR-ze na Zaspie w pewnym momencie na pomoc oczekiwało ponad 80 osób, a w szpitalu przy Nowych Ogrodach kolejka liczyła niemal 70 pacjentów. Przedstawiciele spółki Copernicus potwierdzili na łamach Trojmiasto.pl, że okres oczekiwania uległ znacznemu wydłużeniu. Łącznie w dwóch głównych gdańskich oddziałach po południu przebywało ponad 150 osób z urazami. Na SOR przy ul. Jana Pawła II 50 oczekiwało przez chwilę w kolejce ponad 100 osób, informowali czytelnicy Raportu Trójmiasto.
Dominowały przede wszystkim złamania kończyn oraz bolesne urazy stawów. Pacjenci skarżą się głównie na problemy z łokciami, kolanami oraz głową po upadkach na śliskiej nawierzchni. Mimo ogromnego obciążenia personelu, pomoc jest udzielana zgodnie z systemem priorytetów. W pierwszej kolejności ratownicy zajmują się osobami, których życie jest bezpośrednio zagrożone.
W Gdyni sytuacja stała się na tyle poważna, że do akcji musieli wkroczyć funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej. Wspierali ratowników medycznych w ramach tak zwanych izolowanych zdarzeń medycznych. Strażacy opatrują rany i zabezpieczają poszkodowanych do czasu przyjazdu wolnej karetki. Wczoraj interweniowali w ten sposób około 15 razy, działając w trzyosobowych zespołach.
Przed gdyńskim szpitalem tworzyły się zatory, a karetki musiały oczekiwać na przekazanie pacjentów nawet na jezdni. Według relacji świadków, czas oczekiwania na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego wynosił w krytycznych momentach kilka godzin. St. kpt. Paweł Przybyłowicz z Komendy Miejskiej PSP w Gdyni przyznał w rozmowie z Trojmiasto.pl, że tak trudnej gołoledzi nie było już od dawna. Z kolei do 13:50 (26.01.2026) Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Sopocie odnotowała trzy wezwania do pacjentów z urazami.
::news{"type":"see-also","item":"38575"}
W sieci nie brakuje emocjonalnych wpisów, które za zaistniałą sytuację obciążają władze miasta oraz lokalne spółki i jednostki odpowiadające za zieleń i drogi. W rzeczywistości, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Warto mieć na uwadze, że dbanie o bezpieczeństwo zimą to nie tylko zadanie służb miejskich, ale i konkretny obowiązek prawny wielu mieszkańców. Właściciele posesji, zarządcy budynków oraz wspólnoty mieszkaniowe muszą pamiętać o sprzątaniu śniegu i lodu z traktów pieszych, które przylegają bezpośrednio do ich działek. Do ich zadań należy również usuwanie niebezpiecznych sopli, które mogłyby spaść na przechodniów.
Zlekceważenie tych zasad może być bardzo kosztowne dla domowego budżetu. Straż Miejska ma prawo nałożyć mandat za nieuprzątnięty teren w wysokości nawet 1500 złotych. To jednak nie koniec problemów, jakie mogą spotkać właściciela nieruchomości. Jeśli na śliskim, zaniedbanym chodniku dojdzie do wypadku, poszkodowana osoba może domagać się odszkodowania oraz pokrycia kosztów całego leczenia.
Mieszkańcy Trójmiasta muszą zachować szczególną ostrożność, dopóki warunki na chodnikach nie ulegną poprawie. Poniedziałkowe wydarzenia pokazały, jak niebezpieczna dla zdrowia może być nagła zmiana pogody.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz