Zamknij

Myśleli, że się bawi, a pies się męczył. Smutne kulisy "zimowej zabawy" w Sopocie

. 20:42, 18.01.2026 Aktualizacja: 19:28, 16.01.2026
Skomentuj

Styczeń w Sopocie jest łaskawy dla fanów zimowego szaleństwa. Śniegu w Sopocie nie brakuje. Odpowiednie opady i ujemne temperatury sprawiły, że mieszkańcy oraz turyści mogą korzystać z uroków Łysej Góry. Pod jednym z wideo internauci wytknęli korzystającym ze stoku wyjątkową głupotę. Chodzi o psa, który... zjeżdża na materacu.

Fanów zimowego szaleństwa nie brakowało na Łysej Górze m.in. w weekend 10 i 11 stycznia. Materiał przedstawiający zjazdy obejrzało już ponad 70 tys. osób. Na wideo widoczny jest m.in. pies, którego opiekunowie zabrali za sobą na "przejażdżkę". Zjechali z nim ze stoku na materacu.

Biedny psiak. Mogła mu się stać krzywda. Ludzie, myślcie trochę! - skomentowała pani Agata.

 

A tego wystraszonego psa brali bo? Fantazja taka? W dechę po prostu - napisał sarkastycznie pan Mikołaj.

 

Materac owszem nadaje się, ale bez psa w ekipie. Tak robią tylko bezmózgowce. Efekt widoczny na filmiku - czytamy w kolejnym komentarzu.

 

Biedny pies, że ma tak głupich właścicieli - surowo podsumowała jedna z internautek.

[ZT]38554[/ZT]

Pies na Łysej Górze? To nie jest dobry pomysł

Choć trudno powstrzymać emocjonalną reakcję, oglądając podobne materiały, w podobnych sytuacjach należy zastanowić się nad dobrostanem psa. Materiał przedstawia zwierzę, które wyrywa się i pokazuje sygnały stresu. Jednak nie tylko te czynniki powinny odciągnąć nas od podobnych pomysłów.

Zjazd z psem z ośnieżonej góry (bez znaczenia, czy na sankach, czy na materacu lub innym "sprzęcie") łączy kilka czynników stresowych jednocześnie. Zwierzę jest narażone na liczne nachalne dźwięki, szybki i niekontrolowany ruch, a przez właścicieli jest skrępowany, co zabiera mu drogę ucieczki. Badania behawiorystyczne wskazują, że restrykcja fizyczna podczas sytuacji stresowej może zamiast uspokajać psa, eskalować jego lęk aż do agresji.

Zanim podejmiemy decyzję o zabraniu psa na sanki, musimy zrozumieć, co dzieje się w jego organizmie. Gdy pies styka się z bodźcem stresującym – takim jak hałas sanek, szybki ruch czy nowa sytuacja – jego ciało uruchamia kaskadę fizjologicznych zmian. 

Pies to nie zabawka. Tak może reagować w sytuacji pełnej stresu

Zmieniające się środowisko miejskie, wiejskie oraz nieodpowiednie podejście hodowców i właścicieli do psów sprawiły, że nawet 40 proc. czworonogów tego gatunku cierpi na różne formy lęków behawioralnych. Niektóre rasy (oraz mieszańce w typie rasy) celowo były hodowane tak, by cechowały je reaktywność, pobudliwość i reagowanie szybsze niż w przypadku człowieka.

Pies widoczny w materiale, nawet jeśli nie jest rasy border collie, nosi znamiona zwierzęcia w typie pasterskim. Linie były i nadal są tak prowadzone, by czworonóg zaganiał m.in. owce i szybko reagował na inne bodźce. Dzięki temu sprawdza się m.in. w licznych sportach oraz przy poszukiwaniach ludzi czy w innych typach pracy. Niestety, jest przez to wyjątkowo narażony na czynniki zewnętrzne. Inaczej reaguje na ruch, światło, dźwięk i inne bodźce. Co więcej, źle prowadzony lub z nabytym lękiem może źle reagować na samochody, ludzi itp.

Aktywności w stylu zjazdu na sankach szkodzą im z wielu powodów:

  • Brak kontroli i możliwości ucieczki - Pies trzymany w ramionach na sankach czy materacu nie może uciec, nie może zmienić dystansu od bodźca stresowego. Ta bezradność intensyfikuje lęk, ponieważ pies nie ma strategii radzenia sobie ze stresem.
  • Wielokrotne bodźce stresowe jednocześnie - Sanki generują hałas, szybki ruch, zmianę równowagi, niedostępność ziemi pod łapami. To nie jeden bodziec – to całe spektrum nowych doświadczeń, które mogą przenieść psa poza jego próg tolerancji.
  • Naukowcy badający techniki obsługi psów lękliwych odkryli, że pełna restrykcja fizyczna (trzymanie psa bez możliwości ruchu) jest związane ze wzrostem lęku, a nie jego zmniejszeniem. Co więcej, wysokie poziomy restrykcji mogą eskalować lęk do agresji lękowej.

 Gdy pies czuje się już zagrożony (co następuje m.in. podczas jazdy na sankach lub materacu), dodanie fizycznego ograniczenia ruchu sprawia, że:

  • Pies nie może uruchomić naturalnej strategii radzenia sobie (m.in. wycofanie, bezruch),

  • Jego organizm wykazuje wyższą aktywność kortyzolu,

  • Może dojść do agresji lękowej – nie zaatakuje, bo jest agresywny, ale bo czuje się osaczony.

Czy jazda z psem na sankach jest możliwa?

Nie zmuszaj psa do uczestnictwa w sytuacjach, które go przerażają. Nie trzymaj go na rękach jako remedium na stres, bo to pogarsza jego lęk. Nie czekaj, aż się odzwyczai. Zaniedbany lęk nasila się i nie ustępuje. Mimo to, wyjście z psem na sanki... jest możliwe!

Prawidłowa metoda to systematyczna desensytyzacja, która polega na:

  1. Bardzo stopniowej ekspozycji na bodziec na niskim poziomie natężenia,

  2. Relaksacji między etapami – pies musi być całkowicie spokojny zanim przejdziemy dalej,

  3. Nie "zalewaniu" psa bodźcami. To pogarsza jego lęk.

Jeśli chciałbyś uczyć psa tolerować dźwięk sanek, zaczynałbyś od bardzo cichego nagrania dźwięku, puszczanego podczas zabawy z psem. Jeśli pies reaguje spokojnie, nagradzasz go. Zwiększasz głośność tylko wtedy, gdy pies jest całkowicie obojętny wobec poprzedniego poziomu. Ten proces trwa tygodnie, a czasem miesiące. I to bez elementu rzeczywistego ryzyka fizycznego (prędkości, wysokości, upadku).

Badania pokazują, że nawet łagodne lęki dźwiękowe wpływają na zdolności kognitywne psa – pies w lęku nie uczy się efektywnie, jego ruchy są chaotyczne, a sensoryka "blokuje się". Ciężko jest nauczyć psa czegkolwiek, gdy ma powiększone źrenice i wzmożony poziom kortyzolu.

[ZT]38545[/ZT]

Zimowa aktywność z psem. Przede wszystkim pomyśl

Prawo mówi, że nie należy zmuszać zwierząt do cierpienia. Etycznie – jeśli pies się boi, rozwiązaniem nie jest przytulenie go na rękach i wystawienie na dodatkowy stres, ale zapewnienie mu bezpiecznego, spokojnego schronienia.

Jeśli naprawdę chciałbyś, aby twój pies kiedyś miał pozytywny stosunek do zimowych aktywności, zacznij małymi krokami, bez pośpiechu, i najlepiej z pomocą zawodowego behawiorysty. Ale to proces, który wymaga miesięcy, a nie jednego popołudnia.

Na razie – zostaw swojego się psa w domu. On będzie szczęśliwy, a ty będziesz mógł cieszyć się sankami bez odpowiedzialności za stresujące go zwierzę. Jeśli koniecznie chcesz zabrać go ze sobą, zapewnij mu opiekę drugiej osoby, z którą po wypadzie na sanki wypijecie gorącą czekoladę.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%