Miał być powrót do przedwojennej tradycji i oświetlona trasa saneczkowa w rejonie Morskiego Oka. Projekt „Zjeżdżaj z Historią – odbudowa fragmentu historycznego toru saneczkowego w rejonie Opery Leśnej”, wybrany przez mieszkańców w ramach Budżetu Obywatelskiego 2024, zdobył 792 głosy i był najpopularniejszym projektem lokalnym. Dziś, w styczniu 2026 roku, wiadomo już oficjalnie: tor saneczkowy nie powstanie.
Wynik głosowania nie pozostawiał wątpliwości: sopocianie chcieli saneczkowego toru. 792 głosy dały temu pomysłowi pierwsze miejsce wśród projektów lokalnych. Co więcej, był to trzeci najczęściej popierany projekt ogółem spośród tych, które wybrano do realizacji.
Wielu mieszkańców pamięta również zapowiedzi z początku 2024 roku: inwestycja miała ruszyć szybko, a miasto informowało, że projekt niebawem wejdzie w etap projektowy, niezbędny do ogłoszenia przetargu. Padały też konkretne terminy: pełna dokumentacja wraz z pozwoleniami miała powstać w pół roku od podpisania umowy z wykonawcą dokumentacji.
I właśnie dlatego w ostatnich miesiącach do redakcji napływały kolejne pytania: co dalej z inwestycją? Dlaczego w terenie nie widać prac, a tor nie funkcjonuje mimo upływu kolejnych zim?
W związku z utrzymującą się niepewnością, redakcja Dzień Dobry Sopot - esopot.pl zwróciła się do Urzędu Miasta z pytaniami m.in. o etap realizacji, dokumentację projektową, przetargi, harmonogram i zasady funkcjonowania toru. Odpowiedź przyszła z Biura Prezydenta Miasta i przesądza sprawę jednoznacznie.
„W związku ze sprzeciwem dyrekcji Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, mając na uwadze ochronę środowiska, wspólnie z autorką projektu zdecydowaliśmy o rezygnacji z budowy toru saneczkowego” – poinformowała Marlena Klepacz z Biura Prezydenta Miasta.
Oznacza to, że mimo wygranej w głosowaniu, mimo dużego społecznego poparcia i wcześniejszych zapowiedzi – tor saneczkowy nie zostanie wykonany.

Miasto informuje, że w miejscu, gdzie przed wojną istniał tor, nie pojawi się infrastruktura sportowa. Zamiast tego stanął tam tylko element edukacyjny.
„Zgodnie z propozycją autorki, w miejscu, gdzie w okresie przedwojennym funkcjonował tor, stanęła tablica informacyjno-edukacyjna”.
Co jednak stało się ze środkami zapisanymi na realizację toru? Jak wyjaśnia urząd, pieniądze nie przepadły, lecz zostały przeznaczone na inny projekt z listy budżetu obywatelskiego:
„Pozostałe środki zostały przeznaczone na realizację kolejnego projektu, który zdobył największą liczbę głosów mieszkańców - „Leśnego placu zabaw” przy ul. 23 Marca 40”.
Ten projekt, jak informuje miasto, został już zrealizowany w 2025 roku. Na placu pojawiły się m.in. urządzenia linowe do wspinaczki, drewniane równoważnie oraz zjazd linowy (tyrolka), a lokalizacja wśród drzew ma zapewniać cień w upalne dni.
Warto przypomnieć, że jeszcze w lutym 2024 roku w przekazach miejskich można było przeczytać o konkretnych rozwiązaniach technicznych toru: wyprofilowanym zboczu, braku ingerencji w drzewostan, oświetleniu uruchamianym zdalnie przez aplikację, a nawet o planowanej ocenie wpływu światła na ekosystem. Zapowiadano też jasno: tor miał działać tylko przy naturalnej pokrywie śnieżnej, bez sztucznego naśnieżania czy obladzania. Dziś jednak, w obliczu sprzeciwu dyrekcji Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, koncepcja została całkowicie porzucona.
Historia toru saneczkowego zostawia nas jednak z ważnym pytaniem: czy Budżet Obywatelski daje mieszkańcom realny wpływ na miasto, jeśli nawet najbardziej popierany projekt lokalny może zostać anulowany po głosowaniu? Władze Sopotu tłumaczą decyzję sprzeciwem Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, ale wielu mieszkańców zapyta zapewne: dlaczego tych ograniczeń nie oceniono wcześniej, zanim oddano głosy? Bo jeśli głosowanie kończy się tablicą zamiast inwestycji, trudno nie mieć wrażenia, że coś w tym mechanizmie nie zadziałało tak, jak powinno.
[ZT]38563[/ZT]
0 0
Jak zwykle zrobiono z nas głupków. A później się dziwią, że niska frekwencja i zaangażowanie społeczeństwa. TPK godzi się na tory rowerowe, a saneczkowy to już problem? Coś tu nieprzyjemnie pachnie.