Sezon zimowy na Łysej Górze jest bliżej, niż mogłoby się wydawać. Jak wynika z najnowszych informacji przekazanych przez przedstawicieli stacji, infrastruktura jest w pełni przygotowana, a do uruchomienia stoku brakuje zaledwie kilku centymetrów naturalnego śniegu. "Podkład jest naprawdę rewelacyjny. Jeśli spadnie 5 centymetrów śniegu, od razu otwieramy" - słyszymy w rozmowie z zarządzającymi ośrodkiem.
Prognozy pogody, jak to często bywa nad morzem, są zmienne. Jeszcze niedawno zapowiadano dodatnie temperatury, by po chwili mówić o silnym mrozie. Mikroklimat Sopotu sprawia jednak, że ostateczne decyzje zapadają niemal z dnia na dzień.
Szczególnie istotny może okazać się nadchodzący weekend. Na sobotę zapowiadany jest opad śniegu, który – jeśli się potwierdzi – może oznaczać szybkie otwarcie stoku. Równolegle gotowa jest już wypożyczalnia sprzętu, a restauracja przy stoku ma zostać uruchomiona właśnie w weekend.
Wielu internautów pytało, dlaczego w tym sezonie nie zdecydowano się na sztuczne naśnieżanie. Odpowiedź jest jednoznaczna – koszty.
– Woda miejska, ogromne zużycie prądu i personel. Po ostatnich latach wiemy, że przy naszych warunkach śnieg potrafi zniknąć po kilku dniach. Finansowo po prostu nas na to nie stać – tłumaczą zarządzający.
Jak podkreślają, często wystarczy jeden deszcz, by cały sztucznie wyprodukowany śnieg spłynął ze stoku. W tym sezonie postawiono więc wyłącznie na naturalne opady.
Dobra wiadomość dla miłośników wieczornych zjazdów i sanek. Oświetlenie stoku ma zostać uruchomione jeszcze dziś lub jutro. Choć w ciągu dnia ruch jest niewielki, wieczorami Łysa Góra tradycyjnie przyciąga mieszkańców, zwłaszcza dzieci i młodzież korzystających z jabłuszek i sanek.
Łysa Góra pozostaje w pełnej gotowości. Podkład jest przygotowany, zaplecze działa, a decyzja o starcie sezonu zależy wyłącznie od pogody. Jeśli natura okaże się łaskawa i spadnie kilka centymetrów śniegu, sopocki stok może ruszyć dosłownie z dnia na dzień.
[ZT]38458[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz