Od torów Formuły 1, przez DJ-ską konsoletę, aż po zapach dojrzewającego ciasta na pizzę – historia Guida Lucrettiego Cigarini to gotowy scenariusz na film. Włoski kucharz i były kierowca wyścigowy, który przed laty związał swoje życie z Trójmiastem, dziś otwiera nowy rozdział w dobrze znanym sopockim lokalu. Po ośmiu latach działalności Prosto Pizza i Piwo przechodzi metamorfozę i wraca w nowej, autorskiej odsłonie jako Da Guido Pizza e Pasta.
Z Guidem pomówiliśmy o życiu na najwyższych obrotach – zarówno na torze, jak i w kuchni. O pasji, która napędzała go przez 34 lata zawodowych wyścigów, o mentalności sportowca przeniesionej do gastronomii, a także o tym, czym dla niego jest prawdziwa włoska kuchnia i dlaczego właśnie w Sopocie postanowił stworzyć „mały kawałek Włoch”. To rozmowa o smakach, emocjach i adrenalinie, która – jak się okazuje – doskonale smakuje również poza torem.
Rozmowę przeprowadziła Katarzyna Branowska.

_________
Zanim został Pan restauratorem, był Pan kierowcą wyścigowym. Jak wyglądały Pana początki w motosporcie?
Zacząłem bardzo wcześnie, bo już w wieku 7 lat od kartingu. Później, jako dorosły człowiek, trafiłem do Formuły 1. To była moja praca – zawodowo ścigałem się przez 34 lata.
34 lata? To niesamowity staż! Jakie sukcesy uważa Pan za najważniejsze?
Trochę tego było: wielokrotne Mistrzostwa Włoch oraz starty w Mistrzostwach Europy. Jeśli chodzi o trasy, to szczególne znaczenie miała dla mnie Monza, bo mieszkałem niedaleko tego toru. Najlepszy czas w mojej karierze to jednak okres pracy dla Audi Sport. To był przełom lat 90. i początek 2000. Miałem wtedy świetny zespół i samochód, co przełożyło się na bardzo dobre wyniki.
Czego nauczył Pana motosport w wymiarze mentalnym?
Motosport to system oparty na koncentracji i pasji. Bez pasji nie ma wyników. Nauczył mnie też, że wszystko musi być pod kontrolą. To specyficzna mentalność, którą dziś przekładam na biznes.
Czy widzi Pan podobieństwa między wyścigami a prowadzeniem restauracji?
Perspektywy są niemal identyczne. W obu przypadkach liczy się technika, pasja i dbałość o detale. Małe rzeczy sumują się i dają końcowy, dobry wynik. Kuchnia to też adrenalina – kiedy mamy pełną restaurację, czuję ją tak samo jak na torze.
Dlaczego po zakończeniu kariery sportowej postawił Pan na gastronomię?
Kiedy skończyłem 40 lat, poczułem, że czas na zmiany. Miałem moment przerwy, tzw. sabbatico, podczas którego poświęciłem się swoim innym pasjom: muzyce i gotowaniu. Gotowanie miałem we krwi – od dziecka pomagałem babci przy lepieniu makaronu i obserwowaniu, jak przygotowuje posiłki dla całej rodziny. Mój dom zawsze był otwarty, pełen gości, więc przejście do profesjonalnej gastronomii było naturalnym krokiem, który doradzali mi bliscy.
Gdzie uczył się Pan profesjonalnego gotowania?
Podstawy i serce do kuchni wyniosłem z domu od babci. Później jednak ukończyłem profesjonalne kursy techniczne pod okiem mistrzów, aby opanować gastronomię od strony rzemieślniczej. Znam techniki kuchni francuskiej czy gourmet, ale moją największą miłością pozostaje tradycyjna kuchnia serca Włoch.
Dlaczego zdecydował się Pan zamieszkać właśnie w Polsce, w Trójmieście?
Do Polski sprowadziła mnie miłość – moja pierwsza żona była Polką. Najpierw trafiłem do Gdańska, a później do Sopotu. Sopot polubiłem już 20 lat temu. Grałem tu nawet jako DJ w Dream Clubie. Mimo że brakuje mi tu włoskiego słońca i kolorów nieba, bardzo lubię tutejszych ludzi – mamy podobną mentalność.

Czym wyróżnia się Pana menu w restauracji?
Stawiam na klasykę i tradycyjne, w 100% włoskie produkty. W restauracji serwujemy pizzę tradycyjną, robioną według starych zasad, gdzie kluczowa jest chemia między składnikami, temperatura wody i czas fermentacji ciasta. Jakość składników musi być najwyższa – ona obroni się sama. Moim osobistym faworytem jest Margherita z burratą. Oprócz pizzy serwujemy też pasty.
Jak pracuje Pan ze swoim zespołem?
Najważniejsza jest komunikacja. Choć to ja stoję za filozofią tego miejsca, bazy i składniki przygotowujemy wspólnie z zespołem. Nie mamy przed sobą tajemnic. Staram się przekazywać moją pasję młodszym pracownikom.
Wspomniał Pan o pasji do muzyki. Czy ona również znajduje miejsce w restauracji?
Tak, muzyka to moje życie, nie potrafię bez niej funkcjonować. W restauracji mamy konsoletę i planujemy cykliczne wieczory typu happy hour w piątki lub soboty. Będziemy grać techno lub hity lat 80. i 90. – to będzie takie nasze „before party” z dobrą muzyką i drinkami.
Co chciałby Pan, aby goście czuli, wychodząc z lokalu?
Chcę, żeby czuli moje serce i prawdziwy włoski klimat. To nie jest tylko biznes, to dawanie ludziom kawałka siebie. Da Guido Pizza e Pasta to mały kawałek Włoch w Sopocie, idealny na kolację, wino i wspólne spędzanie czasu.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję

_________
Na koniec warto dodać, że Da Guido Pizza e Pasta działa przy ul. Tadeusza Kościuszki 14 w kompleksie Sopot Centrum. Lokal jest otwarty codziennie w godz. 12:00–21:00, a zamówienia w dostawie realizowane są do 20:00. Metamorfoza dawnego Prosto to kolejny sygnał, że sopocka gastronomia wciąż szuka świeżych pomysłów, tym razem pod bardzo włoskim szyldem i z wyścigowym charakterem w tle.
[ZT]38040[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz