Rok 2022 został ustanowiony Rokiem Romantyzmu Polskiego. Dwieście lat od opublikowania "Ballad i romansów" Adama Mickiewicza Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zadecydował o tym, że należałoby uczcić ten wyjątkowy jubileusz. Polski romantyzm to jednak nie tylko Mickiewicz, ale także mniej popularni autorzy i autorki. Jak się okazuje w ich twórczości znajdziemy także odniesienia do Sopotu.
Sopocki ślad w polskiej literaturze XIX wieku możemy odnaleźć u Jadwiga Łuszczewskiej, autorki publikującej pod pseudonimem literackim Deotyma. To właśnie w jej pamiętnikach zachował się jeden z niewielu opisów naszego miasta z tamtego okresu. Deotyma przybliżyła czytelnikom swoje wrażenia z pobytu w Sopocie w 1858 roku. Jak zapamiętała nadmorską wieś? Na co szczególnie zwróciła uwagę? Przekonajcie się sami!
"Dziś owa śliczna wieś rozkłada się w kształcie krzyża, którego ramiona wsparte są o wzgórza, a głowa patrzy w morze. Wszystko składa się z trzech ulic, a raczej alei, obstawionych domkami. Główna ulica Morska miłą pochyłością od gór do wody się spuszcza; dwie boczne – Północna i Południowa, biegnące wzdłuż morza, tworzą niby ramiona krzyża. (…)
Ulica Morska zmienia się na prostą drogę topolami wysadzaną. Po dwóch stronach rozwijają się nieprzejrzane niwy; wesoło tu dla oka, a razem miło jechać po unoszącej koła pochyłości. Ku końcowi dopiero pojawiają się mieszkania. Tu, równie jak na bocznych ulicach, każdy dworek stoi osobno, każdy ma swój ganeczek z wycinanym daszkiem albo namiot obszyty kolorową taśmą, albo, co najczęściej się zdarza, werandę obrosłą czy bluszczem czy dzikim winem, czy powojem, którego stufarbne kwiaty były właśnie w porze rozwicia.
Na każdym ganku, w każdej altanie widać stół pokryty jaskrawą opończą, a w około stołu zawsze tłumnie. Tu wystrojone podróżniczki siedzą z igłą; przy nich mężczyźni z gazetami. Wszędzie pełno igrających dzieci, których liczba w Sobotach nieledwie przeważa, bo lekarze najczęściej je tam wysyłają. (…)
U rozdroża, do którego biegają się trzy ulice, są dwa gmachy:”Kursal” dawny i nowy; znajdziesz tam rozliczne mieszkania, sale jadalne, balowe wielkie ganki. Przed wejściem rozrasta się aż do morza ogród, którego drzewa, jak ogromny zielony namiot, ocieniają altanę dla muzyki i siedzenia dla gości, pół dnia spędzających przy pogadance i kawie.
Ale najsilniej nęci przechadzka ciągnąca się za ogrodem, nazywana stegiem. Jest to pomost na palach rzucony w morze i ubrany ławkami. Tam podróżni najtłumniej się garną: są godziny, w których przecisnąć się nie można po nadwodnym ganku, bo też dziwno, ile to proste urządzenie nastręcza uroków...".
Źródło: 1858 r. Jadwiga Łuszczewska (Deotyma), za: Tomasz Dobrowolski, Wojciech Fułek, Wchodzić bez Pukania, 2012.
::news{"type":"see-also","item":"14638"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wyjątkowe widowisko nad Gdańskiem. To pierwszy raz
Były dziś nad Sopotem
Morfeusz
14:08, 2026-06-12
Czy pociągi w Sopocie trąbią za często?
A motory codziennie to już nie przeszkadzają? XDDD
jprld
09:54, 2026-06-12
Parlament za metropolią dla Pomorza
No wlasnie ... A co ludzie beda z tego mieli ?
oo
09:30, 2026-06-12
Czy pociągi w Sopocie trąbią za często?
Kot miauczy, pies szczeka, a bana trabi. Taka to juz ich natura. 🤣🤣🤣
ja
09:27, 2026-06-12