Zamknij

Wayne Smith w Ogniwie Sopot! "Rugby płynie w moich żyłach" [WYWIAD]

11:35, 22.03.2023 Źródło: Ogniwo Sopot Aktualizacja: 12:22, 24.03.2023
Skomentuj Materiały prasowe Ogniwa Sopot Materiały prasowe Ogniwa Sopot

Wayne Smith jest od tej rundy zawodnikiem Ogniwa Sopot. Jego debiut przypadł w nie najlepszym meczu, które wicemistrzowie Polski przegrali 20:21 z Pogonią Siedlce.

W RPA, skąd pochodzisz, rugby jest religią – jaka była twoja droga do tego sportu?

Wayne Smith, center Ogniwa Sopot: Mój tata, często przypomina mi, że gdy byłem jeszcze w wózku rzucił mi małą piłkę do rugby i ją złapałem. Ojciec, który grał w rugby na pozycji rwacza, widząc, że to lubię zaczął ze mną trenować. Rugby płynie w moich żyłach, grałem w klubie od kiedy skończyłem 7 lat.  Potem grałem w szkole. To moja pasja i spełnienie marzeń, że wciąż mogę to robić.

Jaka jest twoja pozycja na boisku?

W młodości, gdy byłem bardzo szybki, grałem na skrzydle. Wraz z upływem czasu byłem przesuwany do środka, być może trenerzy uznali, że moja agresja się tam bardziej przyda (śmiech). W piątej czy szóstej klasie szkoły podstawowej zostałem przesunięty na pozycję centra i to trwa do dzisiaj.

Jaki był najwyższy poziom w RPA, na którym grałeś?

Grałem w Currie Cup i Super Sport Challenge, czyli jeden poziom poniżej Super Rugby. Grałem dla takich klubów jak Western Province i Boland Cavaliers.

W 2022 r. zdecydowałeś się wyjechać z RPA i grać w Rumunii. Co to za historia?

Przez dwa lata pandemii COVID-19 nie grałem w ogóle. Gdy wznowiono rozgrywki, nie byłem już tak młody, miałem 26 lat, zdecydowałem się spróbować szczęścia za granicą, połączyć dwie rzeczy, które kocham: grę w rugby ze zwiedzaniem świata. Po raz pierwszy przyjechałem do Europy, by grać w Dinamie Bukareszt.

Jak wspominasz pobyt w Rumunii?

Niestety, negatywy przeważały nad pozytywami. Było wiele negatywnej energii, dlatego nie mogłem wejść na poziom sportowy, na który mnie stać. Cieszę się, że przyjechałem do Polski, myślałem że to kraj podobny do Rumunii, ale jest inaczej. Ludzie, których tu poznaję i spotykam są zupełnie inni niż w Bukareszcie, znacznie bardziej przyjaźni, każdy chce pomóc. Drużyna przyjęła mnie bardzo dobrze, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony dotychczasowym pobytem w Polsce. Oby tak dalej. Dodatkowo w Sopocie bardzo podoba się mojej partnerce, a to dla mnie niezmiernie ważne.

Był w Ogniwie zawodnik z RPA, Wiaan Griebenow, który pochodził z Kapsztadu. Mówił, że Sopot i plaża trochę przypominają mu rodzinne strony. Jak jest z tobą?

Też pochodzę z Kapsztadu! Faktycznie coś jest w tych słowach, mieszkam bardzo blisko plaży, która przypomina mi tą macierzystą. Uwielbiam spędzać czas na plaży, lubię chodzić na molo i słyszeć mewy.

Zdążyłeś już poznać drużynę, z kim jesteś najbliżej?

Mieszkam z Keithem Chiwarą więc oczywiście z nim. Poza tym z RPA znam Toko Seerane, nasze drogi przecięły się w 2017 r. Trenowaliśmy wspólnie przez miesiąc w jednym klubie. On mnie zapamiętał i ja jego. To niesamowite, że spotkaliśmy się na drugim końcu świata, dodatkowo gramy razem na pozycji centrów.

Masz za sobą debiut, nie był to zapewne najbardziej udany mecz w karierze – Ogniwo Sopot niespodziewanie uległo Pogoni Siedlce 20:21.

Trudno, żebym był zgrany z resztą zespołu, to wymaga czasu, stawiam dopiero pierwsze kroki w Sopocie. Muszę nauczyć się zachowań nowych partnerów, czy grają bardziej płasko czy szerzej. Oczywiście nie tak sobie wyobrażałem ten mecz i wynik. Patrzę na życie pozytywnie, chciałbym, żeby przegrana w Siedlcach była dla nas zimnym prysznicem. Z każdym kolejnym meczem powinno być lepiej.

Źródło: Ogniwo Sopot

[ZT]16559[/ZT]

(Źródło: Ogniwo Sopot)
 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%