Zamknij
REKLAMA

Sopot: Sztuka wielkich zegarów. Wywiad z Jarosławem Kukowskim [FOTO]

19:00, 10.06.2021 | Przemysław Szczygieł
Skomentuj Fot. Małgorzata Osowiecka
REKLAMA

W środę, 9 czerwca, w Apartamentach Bema 4 odbyło się spotkanie z Jarosławem Kukowskim towarzyszące wystawie instalacji artystycznych z cyklu "Memento". Wśród zaprezentowanych prac znalazły się małe formy malarskie oraz ponad metrowe, monumentalne zegary. Ekspozycji towarzyszyła zbiórka pieniędzy na rzecz Fokarium Stacji Morskiej im. Prof. Krzysztofa Skóry Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Prace można oglądać do 26 czerwca 2021 r.

[ZT]8858[/ZT]

Z Jarosławem Kukowskim, autorem prezentowanych instalacji, rozmawiał Przemysław Szczygieł.

Jarosław Kukowski (ur. 1972) - polski malarz współczesny, designer, juror międzynarodowych konkursów artystycznych (m.in. The World's Greatest Erotic Art of Today). Jego prace wystawiane były w krajowych i zagranicznych muzeach i galeriach, m.in. w Luwrze, Galerii Narodowej Zachęta, California Modern Art Gallery w San Fransisco, Nowym Jorku (Art Expo), SOHO Studios w Miami, BOXeight Studios & Gallery w Los Angeles. Seria "Memento" to czterowymiarowe instalacje artystyczne, będące połączeniem rzeźby, malarstwa i działających monumentalnych zegarów. Każdy zegar jest niepowtarzalny, ręcznie wykonany przez artystę oraz przez niego numerowany i sygnowany.

_________

Fot. Małgorzata Osowiecka

Przemysław Szczygieł: Co pan czuje, prezentując swoje prace przed sopocką publicznością?

Jarosław Kukowski: W zeszłym roku moje prace były wystawiane pięćdziesiąt metrów dalej – w Państwowej Galerii Sztuki. Niestety obowiązywały wtedy obostrzenia pandemiczne i na wernisażu mogło być piętnaście osób. Same media już wyczerpały limit.

Korzystamy teraz z okazji do tego, że możemy zrobić jakby powtórkę. Przestrzeń wystawiennicza jest mniejsza, więc ograniczyliśmy się do zegarów, mniejszych form malarskich i takich – powiedzmy - eksperymentów twórczych. Zazwyczaj nie pokazuję ich w galeriach. One wiszą u mnie w domowej pracowni, ale tutaj też dobrze pasują.

Dlaczego akurat taki temat? Dlaczego zegary?

Dla mnie to niekoniecznie są zegary. To są formy abstrakcyjne - bryła trójwymiarowa, obraz. To, że one chodzą, to jest taki „bonus”.

Forma zegara, która symbolizuje przemijanie to jest rozwinięcie serii malarskiej „Freski” z lat 90. Tam właśnie był pokazany upływ przemijającego czasu. Jeden obraz się rozpadał, a pod spodem był drugi obraz. To były takie prace warstwowe. Freski, których warstwy odpadały.

To później przeszło płynnie w te zegary. Zaczęło się od tego, że potrzebowałem duży zegar do nas do domu, więc połączyłem abstrakcję z zegarem. Jakoś bardzo mnie to wciągnęło, bo miały to być początkowo trzy zegary, później pięć i koniec - trzeba malować. I tak jakoś wyszło… (śmiech) Miałem dużo pomysłów na nowe formy. Wciągnęło mnie i straciłem kontrolę.

W jaki sposób powstają takie dzieła?

Każdy zegar powstaje trochę inaczej. Stosuję tu różne mechanizmy. Są stuletnie z wagami, ale bywają też takie bardzo proste. One po prostu napędzają wskazówki, ale sam mechanizm nie jest najważniejszy.

Chodzi o to, aby każdy zegar był inny. To jest istotne, dlatego zmienia się technika. Dla przykładu tutaj za nami jest zegar z chrobotkiem [red. – rodzaj porostu]. Kolejny chciałem zrobić na swoje potrzeby kuchenne – zegar z pietruszką i szczypiorkiem. Wyrastałaby z niego cała masa ziół, tak abym mógł je odcinać, kiedy gotuję. To jest kolejny pomysł, który wynika z konkretnej potrzeby, bo taki zegar w kuchni by się przydał. Zegar-ogródek.

Fot. Małgorzata Osowiecka

Pomimo tego, że są to dla pana formy abstrakcyjne, można mieć poczucie, że każdy z tych zegarów opowiada jakąś historię. Jak chociażby w przypadku tego zegara, który wykorzystuje elementy zieleni.

Przyczyna jest właśnie prozaiczna – taka, że w kuchni przydałby się jakiś ogródek i dobrze, żeby miał ciekawą formę. Tych pomysłów jest sporo.

Wróciłem też do malarstwa i równoległe malowałem surrealistyczne obrazy. Tak nie do końca, ale w uproszczeniu. Przez ostatnie lata wszedłem bardzo mocno w abstrakcję, dlatego że lubię tę kwintesencję formy bez nachalnej treści.

Równolegle uprawiałem kilka kierunków malarstwa, tworzyłem zegary i prowadziłem też galerię, którą teraz przenieśliśmy do Paryża. Niestety pandemia nas przyblokowała, ale galeria jest wyremontowana i czeka na możliwość otwarcia. Ta wystawa też ma tam pojechać i być może w lipcu uda się ją pokazać w Paryżu.

Fot. Małgorzata Osowiecka

Mówił pan o tym, że to nie pierwszy raz, kiedy pana prace są eksponowane w Sopocie. Czuje się pan jakoś szczególnie związany z tym miastem?

Oczywiście. Mieszkam blisko i wiadomo, że tu w Sopocie się bywa – w SPATiF-ie, w SFINKSIE czy chociażby na plaży. Długo można by było o tym opowiadać, ale nie wiem, czy to by było odpowiednie dla dzieci. (śmiech)

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

_________

Zapraszamy również do zapoznania się z naszą fotorelacją z wystawy.

(Przemysław Szczygieł)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%