Zamknij
REKLAMA

Czy speakeasy clubs dotrą do Sopotu? To prosty sposób na "after" pod respiratorem

19:00, 14.10.2020 | Przemysław Szczygieł
Skomentuj Fot. Pixabay - zdjęcie poglądowe
REKLAMA

Wraz z wprowadzeniem kolejnych obostrzeń funkcjonowanie lokali rozrywkowych zostało mocno ograniczone. Nowe restrykcje uderzyły w branżę gastronomiczną, a zwłaszcza w dyskoteki i kluby nocne. Zostały one zmuszone do zmiany profilu lub całkowitego zawieszenia swojej działalności. W Sopocie niektórzy właściciele klubów nie dali jednak za wygraną. Pomimo ograniczeń wynikających z rozporządzenia Ministra Zdrowia, policja odnotowała przypadki naruszenia obowiązujących zakazów. Jak jednak pokazuje przykład Czech, nawet codzienne kontrole służb mogą okazać się niewystarczające w walce z nielegalnymi imprezami.

Zamknięcie klubów przypomina realia prohibicji. Historia zaś pokazuje, że ta nie tyle przyczynia się do znaczącego spadku spożycia alkoholu, co raczej do przesunięcia podaży w obszar czarnego rynku. Nie od dziś bowiem wiadomo, że zakazany owoc smakuje najbardziej.

O tym, jakie efekty mogą przynieść zbyt daleko idące restrykcje, jeśli nie wiążą się ze znacznym poparciem ze strony obywateli, mogli przekonać się chociażby Amerykanie w latach 1920-1933. "Szlachetny Eksperyment", jak zwykło się nazywać amerykańską Narodową Ustawę o Prohibicji, okazał się działaniem nie tylko nieskutecznym, ale co więcej przyczynił się do zaistnienia wielu negatywnych zjawisk. Usługi uprzednio oferowane przez legalnie działających przedsiębiorców nagle stały się niszą dla przemytników, hochsztaplerów i gangsterów, i to nie tylko dla tych, którzy trudnili się wyłącznie nielegalną rozrywką.

Od 1920 do 1925 roku w samym Nowym Jorku działało od 30 do 100 tysięcy "imprezowni dla wtajemniczonych". Tzw. speakeasy clubs pojawiały się i znikały jak grzyby po deszczu. Choć część z nich funkcjonowała w sposób podobny do regularnych barów, nie brakowało też takich, które działały tylko przez jedną noc, skupiając klientelę żądną rozrywki. Speakeasy clubs - wbrew temu, co może sugerować nazwa - nie do końca przypominały legalne kluby. Ich charakter nierzadko bliższy był dzisiejszym domówkom niż profesjonalnym lokalom oferującym nocną rozrywkę. 

Co istotne kiedy pierwsze speakeasy clubs powoływano do życia, na świecie nadal szalał wirus hiszpanki. Choć epidemia była już wtedy w zaniku, to pamiętajmy o tym, że wysoka śmiertelność i łatwość transmisji wirusa zabrały życie milionom osób na całym świecie. Według różnych szacunków mówi się o liczbie od 21 do 25 mln lub nawet od 50 do 100 mln ofiar. W Bostonie zachorowało 10% ludności, z których 2/3 zmarło. W całej armii Stanów Zjednoczonych zachorował co piąty żołnierz. Na hiszpańską grypę i jej powikłania zmarły 24 tysiące osób amerykańskiego personelu wojskowego. Mimo to speakeasy clubs powstały, a ich działalność trwała aż do końca prohibicji.

Speakeasy clubs 100 lat później

- czyli jak się bawi Praga

Co mają wspólnego amerykańskie bary dla wtajemniczonych z pandemią koronawirusa? Po blisko stu latach speakeasy clubs znowu działają. O tym, że podobne praktyki nadal mają miejsce informuje nas Marek (imię zmienione), który na początku października wraz ze swoją partnerką wrócił do Polski po tygodniowym pobycie w stolicy Czech. 

– Siedzieliśmy w jednej z praskich knajp. Było już późno i z uwagi na lokalne obostrzenia lokal miał zostać zamknięty. Wtedy podszedł do nas mężczyzna i zapytał, czy nie mielibyśmy ochoty jeszcze się czegoś napić. Noc była jeszcze młoda, więc powiedzieliśmy, że z chęcią - opowiada Marek. – Poszliśmy z nim. Przeprowadził nas przez kilka kilka ulic, a później weszliśmy w jakieś podwórko. Później podszedł do drzwi jednego z budynków, zapukał i weszliśmy do środka. Początkowo nie chciano nas wpuścić, ale kiedy ochroniarz usłyszał, że jesteśmy razem, weszliśmy bez problemu - mówi.

Osoby przebywające w środku upraszano o to, by nie były za głośno. Oficjalnie lokal był już zamknięty i impreza miała charakter prywatny, ale w rzeczywistości dla gości nie stanowiło to większej różnicy. Sala była pełna.

Przypadek czeskiego klubu jasno pokazuje, że zapotrzebowanie na rozrywkę nie zniknie wraz z wprowadzeniem kolejnych obostrzeń. Obecna sytuacja sprzyja kształtowaniu się "imprezowego podziemia" - alternatywy dla tradycyjnych klubów, które w warunkach pandemii mają mocno ograniczone możliwości działania. Co istotne alternatywa tego typu, jeśli już się wykształci, będzie pozbawiona jakiekolwiek nadzoru. Tym samym o utrzymaniu reżimu sanitarnego możemy zapomnieć. Wątpliwości może budzić także oferowany alkohol niepewnego pochodzenia.

- Poza tym jak już alkohol sprzedają, to za tym mogą iść inne używki, dopalacze, jakieś gangsterskie "usługi" - przekonuje jedna z naszych czytelniczek.

Czy podobne zjawisko zaistnieje w Sopocie? A może podobne praktyki już mają miejsce, tylko my o tym nie wiemy? Takiego scenariusza z pewnością nie można wykluczyć. Ludzie zmęczeni izolacją, codzienną samotnością i dystansem poszukują ucieczki od szarej rzeczywistości, a prawdziwego kontaktu nie zastąpią im nawet najlepsze webinary. Dlatego rozsądnie byłoby założyć, że Praga nie jest jedynym miejscem, w którym speakeasy clubs funkcjonują w czasie pandemii. Tylko kto zajmie niszę po zamknięciu tradycyjnych klubów?

- Jesteśmy całkowicie świadomi obecnej sytuacji i zgodni co do stosowania większych reżimów, aby zapobiec coraz większej ilości zakażeń COVID-19. Rozumiemy, że to dla dobra wszystkich rząd uznał, że jesteśmy jedną z głównych przyczyn rozprzestrzeniania się wirusa w Polsce. Nie chcemy omijać prawa, nie chcemy udawać domów weselnych, sal konferencyjnych czy miejsc kultu religijnego - przekonywali sopoccy gastronomicy i przedstawiciele branży rozrywkowej (Apel "Ostatnie tango w Polsce" - 10.10.2020).

W takich okolicznościach wypada zapytać: czy wszyscy okażą się równie odpowiedzialni? Czy może jednak tylko kwestią czasu jest pojawienie się kolejnego ogniska zakażeń w stylu Big Boat Party na gdańskim katamaranie?

[ZT]6133[/ZT]

(Przemysław Szczygieł)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (3)

StefanoStefano

2 0

Ekstra pomysł!!11 zainspirowany zaraz zorganizuję viksę w Sopotach 22:21, 16.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ZigguZiggu

1 0

W Warszawie już działają :) 15:05, 17.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

DawidDawid

1 0

W Katowicach również działają i to sporo ;p 11:49, 18.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA