Kultura

Zamknij

Dodaj komentarz

Szymon Morus o NDI Sopot Classic: „Chcemy wciągnąć słuchaczy w emocjonalną przygodę"

Przemysław Szczygieł Przemysław Szczygieł 16:01, 30.06.2026 Aktualizacja: 10:41, 30.06.2026
Skomentuj Szymon Morus o NDI Sopot Classic: „Każdy koncert jest niepowtarzalny" Przemysław Szczygieł (z prawej) rozmawiał z dr hab. Szymonem Morusem (z lewej), dyrektorem artystycznym festiwalu Sopot Classic. Fot. esopot.pl.

Czy podczas koncertu muzyki klasycznej trzeba wiedzieć, kiedy klaskać, znać wykonywane dzieła i pojawić się pod krawatem? Szymon Morus przekonuje, że najważniejsze są ciekawość oraz gotowość na emocje. W rozmowie z Dzień Dobry Sopot dyrektor artystyczny Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot i NDI Sopot Classic opowiada o pracy dyrygenta oraz o przygotowaniach do 16. edycji festiwalu, który od 4 do 11 lipca poprowadzi publiczność przez filmowe historie, ulice Sopotu, kino nieme i monumentalne alpejskie krajobrazy.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

Polska Filharmonia Kameralna Sopot, założona przez Wojciecha Rajskiego, działa od 1982 roku. Orkiestra koncertowała w prestiżowych salach Europy, Stanów Zjednoczonych i Azji, współpracowała z wybitnymi solistami oraz zarejestrowała ponad 60 albumów. Od 2024 roku jej dyrektorem artystycznym jest dr hab. Szymon Morus, dyrygent, pedagog Akademii Muzycznej w Gdańsku i twórca projektów łączących klasyczny repertuar z muzyką najnowszą oraz edukacją.

Szymon Morus kieruje również Międzynarodowym Festiwalem Muzycznym NDI Sopot Classic, organizowanym przez Polską Filharmonię Kameralną Sopot. Hasłem tegorocznej, 16. edycji jest #przygoda. W programie znalazły się koncerty w Operze Leśnej, festiwalowa gra miejska, pokaz filmu niemego z muzyką improwizowaną na żywo, występ kwintetu saksofonowego, spotkania z artystami i finał z monumentalną „Symfonią alpejską” Richarda Straussa.

O tym, dlaczego muzyka wykonywana na żywo za każdym razem brzmi inaczej, jak publiczność wpływa na orkiestrę i dlaczego początkujący słuchacz nie powinien obawiać się koncertu, z Szymonem Morusem rozmawia Przemysław Szczygieł.

________

Przemysław Szczygieł: Jak przedstawiłby się pan naszym czytelnikom, gdyby nie mógł pan użyć słów „dyrygent” i „dyrektor artystyczny”?

Szymon Morus: Najchętniej przedstawiłbym się słowami: Szymon Morus – miłośnik pysznej kuchni, długich spacerów i dobrej literatury oraz przewodnik po najpiękniejszych dźwiękach.

Kiedy pojawiła się u pana potrzeba kierowania muzykami?

Pierwsze przesłanki pojawiły się już w liceum muzycznym. Tworzyłem z kolegami małe zespoły kameralne i czułem potrzebę wybierania repertuaru, planowania prób oraz organizowania wspólnej pracy.

Największy przełom nastąpił jednak podczas studiów skrzypcowych, kiedy założyłem profesjonalny kwartet smyczkowy i kształtowałem jego plany artystyczne. Później, już na studiach dyrygenckich, mój profesor Wojciech Rajski zaproponował mi, żebym na jedne z zajęć przyprowadził kwintet smyczkowy. Poszedłem krok dalej – zamiast pięciu kolegów z roku przyprowadziłem kilkanaście osób i stworzyłem małą orkiestrę kameralną. Wtedy już wiedziałem, że nie ma odwrotu. Dyrygentura pochłonęła mnie bez granic.

Szymon Morus, fot. K. Kacperski.

Muzycy mają przed sobą nuty i wiedzą, co powinni zagrać. Na czym zatem polega rola dyrygenta?

W profesjonalnym zespole muzycy przychodzą na próbę przygotowani. Wiedzą, co znajduje się w ich partiach, a najlepiej, gdy mają również świadomość tego, co dzieje się w całej partiach pozostałych instrumentów. Z zewnątrz może się wydawać, że rolą dyrygenta jest wspólne rozpoczęcie i zakończenie utworu. Tymczasem najważniejsza praca odbywa się podczas prób, jeszcze przed spotkaniem z publicznością.

To godziny pracy nad repertuarem. Dyrygent przedstawia swoją koncepcję, prowadzi zespół od punktu A do punktu B i „testuje” zespół, sprawdzając jego elastyczność. Pracujemy nad brzmieniem, energetyką, kolorystyką. Sam występ pokazuje w pewnym sensie, na ile skuteczna była ta praca.

Na koncercie może wydarzyć się właściwie wszystko. Bardzo dużo zależy od publiczności i chemii, która pojawia się między sceną a widownią. Czasami od pierwszej minuty czujemy, że słuchacze są otwarci i chłonni. Innym razem potrzeba więcej czasu, aby nawiązać z nimi więź. Bez publiczności to, co robimy, nie miałoby sensu. Jesteśmy przekaźnikiem muzyki, ale ten przekaz musi do kogoś trafić - właśnie do naszego wyjątkowego odbiorcy.

Czy słuchacz łatwo zauważa pomyłki orkiestry?

Zależy jakiego rodzaju pomyłki ale raczej nie, chyba że jest wytrawnym melomanem albo zna dany utwór bardzo dobrze, bo jest mu bardzo bliski. Literatura muzyczna jest tak rozległa, że wiele osób słucha wykonywanych na żywo dzieł po raz pierwszy.

Sam, kiedy wybieram się na koncerty innych orkiestr staram się wyłączyć analityczne myślenie, dać się otoczyć dźwiękiem i otwieram się na przeżycia , muzyczne uniesienia Do tego samego namawiam publiczność NDI Sopot Classic. Nie mamy wobec słuchaczy żadnych oczekiwań. Trzeba po prostu przyjść, dać się zaskoczyć i ponieść i przytulić muzyce.

Chcemy, żeby emocje nie skończyły się wraz z ostatnim dźwiękiem, ale zostały ze słuchaczami znacznie dłużej. Dlatego repertuar festiwalowych koncertów programuję tak, aby mógł zainteresować zarówno doświadczonych melomanów, jak i osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z muzyką klasyczną.

Co orkiestra może odczytać z jednego ruchu ręki dyrygenta?

Już w pierwszym geście tak zwanym auftakcie zakodowanych jest wiele informacji. Pokazuje on tempo, dynamikę i artykulację, czyli to, czy początek będzie cichy i miękki, albo mocny i zdecydowany. Precyzja ruchu to jednak tylko jeden z aspektów dyrygentury. Znaczenie mają także mimika, postawa oraz sposób budowania relacji z muzykami. Wszystko jest zapisane w partyturze, ale zadaniem dyrygenta jest sprawić, aby kilkadziesiąt osób poczuło muzykę w podobny sposób i wspólnie przekazało tą cudowną energię publiczności.

::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=IuGnXHC-zs0"}

Czyli ten sam repertuar prowadzony przez dwóch dyrygentów może zabrzmieć zupełnie inaczej?

Mało tego – dwa koncerty tego samego zespołu, z tym samym repertuarem i tym samym dyrygentem również będą całkowicie odmienne.

Najprostszym przykładem może być jedno z naszych tournée w Niemczech, podczas którego codziennie graliśmy ten sam repertuar. Pewnego dnia wystąpiliśmy dwa razy: po południu i wieczorem. Graliśmy dla innej publiczności i w innej akustyce. Powstały dwa zupełnie różne wykonania. Nie chodzi o to, że jedno było lepsze, a drugie gorsze. Każde było inne. Na tym polega niezwykłość muzyki wykonywanej na żywo. Za każdym razem spotykamy się z czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym.

W 2024 roku objął pan kierownictwo artystyczne Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. Jaki cel postawił pan wtedy przed sobą?

Moim głównym założeniem było przywrócenie zespołowi kondycji z czasów jego największej świetności, kiedy należał do najlepszych orkiestr kameralnych w Europie. To dalekosiężne, postawione sobie zadanie cały czas realizuję. Zależy mi na tym, aby zespół uzyskał swoją wyjątkową tożsamość brzmieniową, nasycenie dźwięku i energię. Chcę, żeby charakteryzowała nas wyjątkowość, wobec której nikt nie przejdzie obojętnie.

Co odróżnia Polską Filharmonię Kameralną Sopot od dużych orkiestr symfonicznych?

W Polsce działa niewiele orkiestr kameralnych. Trzon naszego zespołu tworzy 19 muzyków grających na instrumentach smyczkowych. To już czyni nas wyjątkowymi, ponieważ zdecydowana większość polskich orkiestr ma skład symfoniczny.

W niewielkim składzie możemy podczas prób pracować nad każdym pojedynczym dźwiękiem i taktem. Możemy cyzelować szczegóły i dbać właściwie o każdą frazę.

Cieszę się, że w orkiestrze znajdują się muzycy najwyższej próby, prawdziwi wirtuozi swoich instrumentów. Każdy jest przy tym wyrazistą osobowością. To tygiel małych wulkanów emocjonalnych. Moim zadaniem jest odpowiednio zbalansować te osobowości, wydobyć z każdego muzyka to, co najlepsze, i zbudować charakterystyczny magnetyzm dźwięku.

Chcemy, aby już po pierwszych taktach publiczność czuła, że nie jesteśmy obojętni wobec żadnej nuty i dokładnie wiemy, co pragniemy przekazać. Publiczności nie da się oszukać. Słuchacze wiedzą, kiedy gramy prawdziwie i z pełnym zaangażowaniem.

Przygoda podczas górskiej wędrówki

Tegoroczny festiwal odbywa się pod hasłem „Przygoda”. Skąd wziął się ten motyw?

Pomysł przyszedł do mnie podczas jednej z górskich wędrówek. Mam dużą potrzebę spędzania czasu na łonie przyrody, ponieważ to mnie oczyszcza i inspiruje.

Każdy utwór i każda melodia mogą być muzyczną podróżą. Prowadzą nas przez emocje, historie i odrębne światy. Również w  muzyce towarzyszą nam  bohaterowie, literackie inspiracje i nieoczekiwane zwroty akcji. Chciałem zachęcić publiczność, aby odkrywała te utwory z ciekawością, otwartością i gotowością na zaskoczenie.

Tegoroczny program pokazuje też, że muzyka klasyczna nie ma granic. Poprowadzi publiczność przez różne światy, emocje i formy. Pojawią się dzieła doskonale znane, ale również takie, które dla części słuchaczy mogą stać się nowym odkryciem.

Pierwszym etapem tej podróży będzie koncert „Podróż w Nieznane” w Operze Leśnej. Co usłyszymy?

Wystarczy kilka dźwięków, aby w wyobraźni pojawiły się morskie przygody z „Piratów z Karaibów” czy energia Indiany Jonesa. Finałem koncertu będzie jedna z najbardziej barwnych i epickich kompozycji – „Szeherezada” Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, inspirowana opowieściami z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Naszemu wykonaniu będzie towarzyszyć specjalnie przygotowana wizualizacja.

W pierwszej części wystąpi zespół VOŁOSI, znany z niezwykłej swobody, wirtuozerii i energii. To artyści, których można nazwać łobuzami swoich instrumentów. Ich muzyka jest trochę etniczna, trochę folkowa, ale właściwie trudno ją jednoznacznie zdefiniować. Sami VOŁOSI nie zamykają jej w jednej kategorii. Na pewno jest nieprzewidywalna i nie pozwala pozostać obojętnym.

16. edycja NDI Sopot Classic zapowiada się zjawiskowo! Fot. Michał Mazurkiewicz, materiały prasowe NDI Sopot Classic

Motyw przygody może przemówić również do dzieci i rodzin. Czy taki był cel?

Zdecydowanie tak. Chcemy, aby młodzi, przyszli melomani poczuli się jak odkrywcy. Podczas Sopot Classic posłuchają dobrej muzyki, lecz także przeżyją coś wyjątkowego. Stąd też pomysł na grę miejską w Sopocie. Uczestnicy będą poruszać się po przestrzeni miasta, między innymi po miejscach związanych z działalnością festiwalu i orkiestry PFK Sopot. Będą na nich czekały zadania, muzyczne niespodzianki i nagrody.

Najbardziej cieszy mnie to, że w świecie pełnym pośpiechu i ekranów gra odbędzie się całkowicie offline. Uczestnicy dostaną papierową mapę i będą musieli naprawdę rozejrzeć się po mieście. Już samo odczytanie analogowej mapy może okazać się nową przygodą.

Co powiedziałby pan osobie, która nie chodzi na koncerty klasyczne, bo obawia się, że nie zna zasad lub nie będzie wiedziała, jak się zachować?

Nie mamy żadnych wymagań wobec naszych słuchaczy. Proszę po prostu przyjść, wygodnie usiąść i pozwolić muzyce się poprowadzić. Można nawet przymknąć oczy i dać się ponieść dźwiękom. Nie obowiązuje specjalny ceremoniał. Oczywiście podczas koncertu nie powinniśmy przeszkadzać innym osobom, ale nie trzeba przychodzić pod krawatem, w smokingu ani we fraku.

Spotykamy się pod gołym niebem, w Operze Leśnej, otoczeni lasem i śpiewem ptaków. To jedna z najpiękniejszych naturalnych scen w Europie, o niezwykłej historii i akustyce. Muzyka może tam przez nas swobodnie przepływać. Wystarczy zostawić na chwilę za sobą codzienne obowiązki. Ze sceny postaramy się dostarczyć taką dawkę emocji, która jest gwarancją niezapomnianych przeżyć.

A co z oklaskami? Wielu początkujących słuchaczy boi się, że zacznie klaskać w niewłaściwym momencie.

Przyjęła się zasada, że podczas utworów wieloczęściowych czekamy z oklaskami do ostatniej części, aby nie przerywać dramaturgii utworu. Jeżeli jednak któraś część wyjątkowo poruszy publiczność, dlaczego nie miałaby ona zareagować? Nie powinniśmy tłumić emocji tylko dlatego, że obawiamy się złamania konwencji. Nie ma jednego, sztywno określonego momentu, w którym wolno lub nie wolno klaskać.

Nowością będzie Klub Festiwalowy. Jaką rolę ma odgrywać?

Chcemy, aby wydarzenia nie kończyły się wraz z ostatnim dźwiękiem koncertów. W Klubie Festiwalowym będzie można spotkać muzyków orkiestry, dyrygenta, solistów, zaproszonych gości i prowadzących koncerty dziennikarzy Polskiego Radia.

Będzie można na gorąco porozmawiać o tym, co wydarzyło się na scenie, oraz o planach na kolejne dni. Klub będzie działał przy al. Mamuszki 14. W znajdującej się tam restauracji przygotowano również specjalne menu nawiązujące bezpośrednio do festiwalowych koncertów. To sposób, aby przedłużyć muzyczne przeżycia o sztukę kulinarną.

Przygotowaliśmy także pakiety grupowe dla co najmniej czterech osób. Festiwal może więc stać się okazją do rodzinnego wyjścia albo spotkania ze znajomymi – rozpoczętego wspólną kolacją, kontynuowanego podczas koncertu i zakończonego rozmową w klubie.

Po czym poznaje pan, że koncert nie był tylko poprawny, ale stał się prawdziwym sukcesem?

Po reakcji publiczności. Często mówi się, że owacje są drugim honorarium artysty. Ja nazwałbym je pierwszym.

Kiedy po ostatnim dźwięku publiczność spontanicznie wstaje, klaszcze i reaguje emocjonalnie, wynagradza nam wszystkie trudy przygotowań. Pewien spokój czuję już pół godziny przed koncertem, gdy otwierają się bramy i widzę napływających słuchaczy. Wiem wtedy, że są z nami i za chwilę zaczynamy wspólną podróż.

Podczas niedawnego koncertu promującego festiwal w Teatrze Muzycznym w Gdyni publiczność reagowała niemal jak na koncercie rockowym. Czuliśmy się jak rockowe gwiazdy. Takie reakcje pokazują, że to, co robimy, ma sens. Bez publiczności i emocji po drugiej stronie muzyka nie może w pełni zaistnieć.

________

Od „Podróży w Nieznane” do alpejskiego finału

NDI Sopot Classic wystartuje w Sopocie po raz 16.

16. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny NDI Sopot Classic rozpocznie się 4 lipca 2026 roku koncertem „Podróż w Nieznane” w Operze Leśnej. Zespół VOŁOSI wystąpi wspólnie z Polską Filharmonią Kameralną Sopot pod dyrekcją Szymona Morusa. W programie znalazły się kompozycje zespołu, suity z filmów „Piraci z Karaibów” i „Indiana Jones” oraz „Szeherezada” Rimskiego-Korsakowa.

6 lipca Sopot zmieni się w planszę festiwalowej gry miejskiej „Na Tropie Dźwięku”. Uczestnicy wyruszą z al. Mamuszki 14, korzystając z papierowych map i odkrywając muzyczne ślady bez telefonów, kodów QR i cyfrowych podpowiedzi.

7 lipca na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże zostanie pokazany niemy film „Jeszcze Wyżej!” z 1923 roku. Improwizowaną muzykę na organach i elektronice wykona na żywo Maciej Zakrzewski.

9 lipca w Sali Słonecznej wystąpi Quintessence Saxophone Quintet. Program „Pięciu Wspaniałych” połączy tematy z „Mission: Impossible”, „Indiany Jonesa” i „Gwiezdnych wojen” z muzyką Bacha oraz Mozarta.

Festiwal zakończy się 11 lipca w Operze Leśnej koncertem „Alpejska Przygoda”. Agata Szymczewska, Polska Filharmonia Kameralna Sopot i Szymon Morus wykonają „Orawę” Wojciecha Kilara, koncert skrzypcowy A-dur Mieczysława Karłowicza oraz monumentalną „Symfonię alpejską” Richarda Straussa.

W ramach Klubu Festiwalowego odbędą się również otwarte spotkania z Szymonem Morusem, Maciejem Zakrzewskim i Agatą Szymczewską. Wstęp będzie możliwy po pobraniu bezpłatnych wejściówek, a liczba miejsc jest ograniczona.

Szczegółowy program i bilety są dostępne na stronie festiwalu oraz w punktach Informacji Turystycznej w Sopocie. Posiadacze Karty Sopockiej mogą skorzystać ze specjalnej zniżki.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

::news{"type":"see-also","item":"43676"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%