W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin mieszkańcy naszego miasta zgłosili trzy przypadki śmierci łabędzi w rejonie sopockiego molo. Ze względu na to, że sekcja zwłok padłych zwierząt nie została przeprowadzona, nie można jednoznacznie określić przyczyny ich zgonu. Zdaniem weterynarzy śmierć zwierząt mogła nastąpić w wyniku chorób spowodowanych przez ich dokarmianie.
O śmierci łabędzi poinformowała nas pani Liliana. Przedwczoraj podczas spaceru z psem jej znajoma zauważyła przedstawiciela tego gatunku, który wymagał opieki weterynaryjnej. Zwierzę było w bardzo złym stanie, dlatego kobieta zadzwoniła do przyjaciółki, aby wspólnie z nią zorganizować pomoc.
Łabędź wymagał leczenia i trzeba było przetransportować go do najbliższej lecznicy. Ze względu na późną porę straż miejska zaproponowała wysłanie patrolu dopiero w godzinach porannych. Kobiety nie zamierzały jednak biernie przyglądać się cierpieniu zwierzęcia.
– Zdecydowałyśmy się go zabrać na ul. Stryjską w Gdyni. Tam jest lecznica, która współpracuje z Pomorskim Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA. Niestety łabędź umarł na rękach, dosłownie przed drzwiami lecznicy – opowiada pani Liliana.
Informacja o śmierci łabędzia wraz z jego numerem obrączki została przekazana Pomorskiemu Ośrodkowi Rehabilitacji Dzikich Zwierząt. W związku z tym, że ptaka nie dało się już uratować, ciało zwierzęcia zostało przeznaczone do utylizacji.

Śmierć, do której doszło w ostatnią środę, nie była jednak odosobnionym przypadkiem. Zaledwie dzień później miała miejsce podobna sytuacja. W okolicach molo sopocianka napotkała kolejne chore zwierzę. Wykazywało zbliżone objawy do tych, które przejawiał wcześniej zmarły ptak - splątanie, niemożność swobodnego poruszania się czy nienaturalne wykrzywianie szyi.
Pani Liliana wraz z inną kobietą, która również była świadkiem agonii zwierzęcia, zdecydowały się wezwać straż miejską. Choć dyżurny niezwłocznie wysłał patrol na miejsce, ptak zmarł jeszcze przed przyjazdem strażników.
– Poinformowano nas, że nic nie można zrobić oprócz wezwania służb w celu utylizacji ciała. Strażnicy mówili, że tego samego dnia dostali także inne tego typu zgłoszenie. Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilkunastu godzin w pobliżu mola zmarły co najmniej trzy patki – relacjonuje pani Liliana.
Z informacji, które mieszkanka Sopotu uzyskała od weterynarzy z lecznicy wynika, że najprawdopodobniej przyczyną zgonu zwierzęcia było zatrucie chlebem.
– Żeby jednoznacznie ustalić przyczynę śmierci musiałybyśmy na swój koszt zlecić przeprowadzenie sekcji. Niestety ze względów finansowych to nie wchodziło w grę -– mówi sopocianka.

Jak ustało nam się ustalić, sytuacje takie jak ta opisywana przez panią Lilianę nie są odosobnione. Niemal każdego tygodnia do lecznicy przy ul. Stryjskiej w Gdyni trafiają zwierzęta odnajdywane w rejonie plaży w Sopocie. Niekiedy liczba podejmowanych interwencji przekracza trzy w skali tygodnia. Do ośrodka oprócz łabędzi trafiają także mewy oraz inne ptaki nadmorskie. Zwierzęta, którym nie uda się pomóc, są przeznaczane do utylizacji.
– Ile jest takich łabędzi, które umierają i nikt nic z tym nie robi? Czy to skutek zatrucia spleśniałym chlebem? Czy ktoś zrobił to celowo? A może to ptasia grypa? Nie ma żadnej diagnozy. Nikt się tym nie interesuje – nie kryje swoich obaw pani Liliana.
Co więcej - nie ma dnia, żeby w okolicach mola nie dochodziło do przypadków dokarmiania ptactwa niewłaściwym pokarmem. Pomimo licznych apeli nadal wielu turystów i mieszkańców Sopotu częstuje ptaki pieczywem, przyczyniając się do rozwoju chorób groźnych dla ich zdrowia. Część z nich może doprowadzać zwierzęta do kalectwa, a nawet śmierci. Do najpopularniejszych schorzeń należą m.in. kwasica, anielskie skrzydło, a także rozmaite zaburzenia układu pokarmowego.
W trosce o nadmorskie ptaki mieszkanka Sopotu zaapelowała w mediach społecznościowych do przedstawicieli lokalnych władz.
– Panie Prezydencie Karnowski, Czy można coś z tym zrobić? Może przydałoby się więcej patroli straży miejskiej w tych okolicach? Albo warto by było przeprowadzić sekcje, aby ustalić dokładną przyczynę śmierci tych ptaków? – apelowała sopocianka.
O dramatycznej sytuacji na sopockiej plaży porozmawialiśmy z Joanną Grzybowską. Mieszkanka Sopotu od ponad dwóch lat podejmuje działania w kierunku ochrony ptaków nadmorskich w naszym mieście. Jak przekonuje, sprawa jest poważna - nadal wielu mieszkańców Trójmiasta nie przyjmuje do wiadomości, że dokarmianie chlebem może być dla ptaków niebezpieczne.
– Jest taka nowa moda. Ludzie przyjeżdżają tu z całej Polski, a jedną z atrakcji jest dokarmianie mew i łabędzi. Wśród nich są m.in. instagramerzy, którzy chcą sobie robić z nimi zdjęcia. To są moje doświadczenia z ostatnich interwencji. Mamy tu do czynienia nie tylko z problemem ogólnopolskim, ale też sopockim, lokalnym – zaznacza Joanna Grzybowska.
Sytuacji nie poprawia też nieczytelna komunikacja wizualna, jaką wykorzystano w ramach akcji #nieschlebiajmi.
– Ludzie często nie czytają znaków informacyjnych. Dla takich osób kubik wygląda jak miejsce specjalnie wyznaczone do karmienia łabędzi. Trzeba wprowadzić oznaczenia, które są oczywiste i widoczne, ostrzegawcze – ocenia sopocianka. – Zaproponowałam, aby regularnie odbywały się tu patrole straży miejskiej. Sugerowałam, że może warto by było utworzyć Ptasi Patrol składający się z wolontariuszy. Można też zamontować potykacze na plaży albo zadbać o to, by osoby dokarmiające ptaki karano mandatami. Wejście na plażę nr 23 musi być objęte szczególną ochroną, bo to tutaj najczęściej dochodzi do sytuacji wymagających interwencji – dodaje.
Zgodnie z prawem ludzie, którzy dopuszczają się dokarmiania ptaków mogą zostać zostać pociągnięci do odpowiedzialności na podstawie art. 145 Kodeksu Wykroczeń. W sytuacji, w której rzucanie kawałkami pieczywa na terenie plaży zostanie zakwalifikowane jako zaśmiecanie albo zanieczyszczanie przestrzeni publicznej, osoba dopuszczająca się takiego czynu podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
::news{"type":"see-also","item":"7102"}
ola22:04, 05.02.2021
dla mnie niepojete sa ze ludzie sa tak bezmyslni nawet jak im sie zwraca uwage, przynosza siatki stareog chleba a nawet ciasto jeszcze sie odgrazaja jak sie zwroci uwage, trzeba co s z tym zrobi bo znikna te piekne labedzie :(
sopociak22:08, 05.02.2021
straszne jak to sie czyta, jak te zwierzata cierpia mam nadzieje ze odpowiednie wladze szybko zareaguja
lew10:30, 06.02.2021
Grazyny z Januszami rzucają resztki jedzenia i cyk fotkę! Zwracam uwagę ostatnio w Boze Narodzenie rodzina w woreczkach bigosem częstowaĺa ptaki.Z akcentu Slązacy i jeszcze obrazeni kiedy zwrocisz uwagę.
Daria16:33, 06.02.2021
Padają z głodu bo nikt ich nie dokarmia , ale ekolodzy tryumfują.
Anomin11:08, 07.02.2021
Ja zawsze dokarmiam labedzie i kaczki, ale kupuje owsianke albo przynosze gotowane warzywa - marchewke, ziemniaki. To jest jedyne czym mozna dokarmiac ptaki wodne. Trzeba edukowac ludzi, niektorzy nie wiedza ze ptaki nie moga jesc chleba.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Walczą z plastikiem i bronią chemiczną. Dołącz do...
MOŻE ZACZNIJCIE OD WALKI Z: 1. Wszechobecnymi turystami którzy śmiecą i cały czas się drą nie szanując mieszkańców 2. Wszechobecną betonozą i osiedlami dla warszawiaków W KAŻDYM MOŻLIWYM METRZE SOPOTU 3. Władzą, która nie słucha mieszkańców 4. HAŁASEM MOTORÓW 24/H WYMIENIAĆ DALEJ?
Mieszkaniec
16:02, 2026-05-13
Chcesz debatować o Sopocie? Musisz zebrać podpisy
Brak wotum zaufania w Sopocie ? Żart
Ech..
15:45, 2026-05-13
Czy food hall w Krzywym Domku rozczarował? [OPINIE]
Zgadzam się z artykułem i z opiniami. Brakuje klimatu i charakteru. Polecam Bunnego, którego jestem klientem od wielu lat - jeszcze z poprzedniej lokalizacji.
D
14:04, 2026-05-13
Jakie restauracje pojawią się w Hali Targowej?
Obiekt zniszczony specjalnie pod turystykę. Może raz pójdę zobaczyć jak tam jest, ale zapewne zjem coś za 60pln, czym nawet się nie najem. Już sam fakt "restauracji" wojewódzkiego nie wróży nic dobrego.
Mieszkaniec
13:13, 2026-05-13