Wsiadasz na stacji do nowiutkiego, lśniącego składu Impuls 58WE. Klimatyzacja przyjemnie chłodzi po upalnym dniu spędzonym na plaży, darmowe Wi-Fi śmiga bez zarzutu, a gniazdka pozwalają naładować telefon po zrobieniu setki zdjęć na molo. Prawdziwy, europejski standard, o którym jeszcze 15 lat temu na pomorskich torach mogliśmy tylko pomarzyć. Jest jednak jeden, dość prozaiczny problem: lepiej, żebyś przed wejściem na peron nie wypił o jedną mrożoną kawę za dużo. W nowych wizytówkach trójmiejskiej komunikacji nie ma ani jednej toalety.
Bezduszna statystyka i optymalizacja kontra ludzka fizjologia. Z jednej strony mamy technologiczny skok naprzód, z drugiej - bolesny krok w tył w kwestii podstawowego komfortu pasażera.
::news{"type":"see-also","item":"38993"}
Nie da się ukryć, że Szybka Kolej Miejska pęka w szwach, a liczby robią potężne wrażenie. W 2025 roku żółto-niebieskie składy przewiozły 50,3 miliona pasażerów - to o ponad milion więcej niż rok wcześniej. Jak słusznie zauważa wicemarszałek województwa pomorskiego, Leszek Bonna, SKM to dziś absolutny kręgosłup komunikacyjny naszej metropolii. I właśnie frekwencyjny sukces stał się gwoździem do trumny dla pociągowych toalet. Odpowiedź przewoźnika jest brutalnie prosta: chodzi o miejsce.
Składy 58WE zostały zaprojektowane specjalnie z myślą o obsłudze typowo aglomeracyjnej sieci PKP SKM w Trójmieście, gdzie kluczowe znaczenie ma szybka wymiana pasażerów i jak największa pojemność jednostek. Zwiększenie liczby drzwi oraz rezygnacja z części zabudowy wewnętrznej, takiej jak toaleta, pozwoliło uzyskać większą przestrzeń pasażerską, co ułatwia przemieszczanie się podróżnych - tłumaczy na łamach Trojmiasto.pl Marcin Józefowicz, rzecznik spółki PKP SKM Trójmiasto.
Zrezygnowanie z kabiny WC i dodanie dodatkowych drzwi pozwala zabrać na pokład więcej osób na trasie, która w godzinach szczytu (szczególnie na odcinku Gdańsk Główny – Sopot – Gdynia Główna) przypomina puszkę sardynek. SKM chce być traktowana jak metro czy tramwaj, a w gdańskiej "dwunastce" czy gdyńskim trolejbusie toalet przecież nie uświadczymy.
Statystyki przewoźnika mówią, że przeciętny pasażer jedzie SKM-ką od kilku do kilkunastu minut, pokonując zaledwie od 3 do 8 przystanków. W takich warunkach brak toalety faktycznie nie jest dramatem. Ale SKM to nie tylko rdzeń Trójmiasta. To także trasy do Wejherowa (85 minut z Gdańska Śródmieścia) czy Lęborka (nawet 122 minuty). Choć przewoźnik zarzeka się, że z najdłuższych relacji korzysta niespełna 1% podróżnych, to dla tych ludzi podróż nowym, klimatyzowanym pociągiem może zamienić się w koszmar.
::news{"type":"see-also","item":"39905"}
W starszych, wysłużonych składach toalety wprawdzie fizycznie są, ale od lat i tak pozostają zamknięte na kłódkę ze względu na przepisy sanitarne (brak zamkniętego obiegu nieczystości). Zatem pod tym względem nowe Impulsy nie zabrały nam czegoś, co funkcjonowało idealnie. Przewoźnik poszedł na kompromis, stawiając przepustowość ponad jednostkowy komfort na długich dystansach. Problem polega na tym, że w miastach takich jak Sopot, gdzie publiczne toalety bywają towarem deficytowym, przerzucanie tego ciężaru na przestrzeń miejską tylko potęguje frustrację.
To kolejny problem SKM Trójmiasto, który w ostatnich tygodniach ujrzał światło dzienne. Po ostatniej podwyżce cen biletów okazuje się, że mieszkańcy Trójmiasto należą do osób, które płacą za bilety niemal najwięcej w Polsce. Negatywnie o działalności spółki wypowiada się coraz więcej radnych i aktywistów. Nie są to tylko przedstawiciele opozycji.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz