W miniony weekend przy Molo w Sopocie doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia na zamarzniętym Bałtyku. Pod dwiema osobami, które spacerowały po lodzie w głąb zatoki, nagle załamała się tafla lodu.
Z relacji świadków wynika, że byli to najprawdopodobniej ojciec z synem. Na nagraniu, które trafiło do naszej redakcji, widać, jak obaj oddalają się od brzegu po zamarzniętej powierzchni morza. W pewnym momencie lód pęka, a mężczyźni częściowo wpadają do wody. Choć w tym miejscu Bałtyk jest stosunkowo płytki, wyraźnie mają problem z wydostaniem się z przerębli i powrotem na stabilniejszy lód.
Na szczęście tym razem nie doszło do tragedii. Sytuacja wyglądała jednak bardzo niebezpiecznie i mogła zakończyć się znacznie gorzej, zwłaszcza gdyby lód załamał się dalej od brzegu lub pod większą liczbą osób.
Nagranie z Sopotu wywołało lawinę komentarzy w internecie. Pod postami dominowały głosy ostrej krytyki i oburzenia. Wielu internautów wprost pisało o skrajnej nieodpowiedzialności i braku wyobraźni, szczególnie jeśli, jak przypuszczają świadkowie, z dorosłym był także nastolatek lub dziecko.
„Co to za przykład dla dzieci, żeby wchodzić na lód i narażać swoje życie?” – napisała jedna z internautek.
„Przerażające. Dorośli ludzie, a zachowanie jak u małych dzieci” – czytamy w kolejnym wpisie.
Wielu mieszkańców uważa, że takie sytuacje powinny kończyć się mandatem.
„Mandaty powinny być surowe za takie bezmyślne narażanie życia” – pisze jedna z osób.
„Za głupotę się płaci. Może dopiero wysoka kara finansowa nauczy ludzi rozumu” – dodaje kolejny internauta.
Część komentujących zwraca też uwagę na bezpieczeństwo służb ratunkowych.
„Ktoś później musi ich ratować i sam ryzykuje zdrowie albo życie” – podkreśla mieszkanka Trójmiasta.
„Ktoś później musi ich ratować i sam ryzykuje zdrowie albo życie” – podkreśla mieszkanka Trójmiasta.
Nie wszyscy jednak widzą w tym zdarzeniu realne niebezpieczeństwo. Pojawiają się też opinie, że przy brzegu woda jest płytka i „nic wielkiego się nie stało”.
„Tam wody jest niewiele, najwyżej zmoczą nogi” – twierdzi jeden z komentujących.
Inni przekonują, że „kiedyś też chodziło się po lodzie i nikt nie robił z tego sensacji”.
Ratownicy stanowczo przestrzegają przed takim myśleniem. Nawet przy niewielkiej głębokości wpadnięcie do lodowatej wody może wywołać szok termiczny, problemy z oddychaniem i szybkie wychłodzenie organizmu. Wydostanie się na kruchy, śliski lód bywa wówczas niezwykle trudne.
To kolejna podobna sytuacja w ostatnich tygodniach w rejonie sopockiego molo. Mimo apeli ratowników i ostrzeżeń publikowanych w mediach społecznościowych, wiele osób wciąż traktuje zamarznięte morze jak atrakcję turystyczną. Tymczasem ratownicy podkreślają, że lód na morzu jest szczególnie zdradliwy. W przeciwieństwie do jezior czy stawów, woda w Bałtyku cały czas „pracuje”, występują prądy, falowanie pod lodem i zmienna grubość pokrywy. Nawet jeśli przy brzegu tafla wydaje się solidna, kilka metrów dalej może być cienka jak szkło.
Służby ponawiają apel: nie wchodźmy na zamarznięte morze, rzeki ani jeziora. Chwila nieuwagi może skończyć się wychłodzeniem organizmu, utratą przytomności, a w skrajnych przypadkach nawet utonięciem.
[ZT]39269[/ZT]
1 0
glupota ludzka nie zna granic, warto obejrzec dekalog kieslowskiego !
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz