Sroga zima i utrzymujące się niskie temperatury sprawiły, że zamarzają kolejne zbiorniki wodne w regionie. Skute lodem akweny, od Zatoki Gdańskiej w Sopocie po gdańską Motławę, przyciągają wzrok mieszkańców i turystów, ale też prowokują do skrajnie ryzykownych zachowań. Najnowszy przykład? Dwójka dzieci spacerujących po zamarzniętej tafli morza w okolicach sopockiego molo.
W czwartek, 5 lutego, na facebookowym profilu Dzień Dobry Sopot – esopot.pl opublikowaliśmy zdjęcie nadesłane przez naszego czytelnika. Fotografia przedstawia dwójkę dzieci (ok. 12–14 lat), które same weszły na lód i oddalały się od brzegu na znaczną odległość.
W poście napisaliśmy wprost:
„Trudno w to uwierzyć. 😱 (…) To mogło skończyć się tragedią. Gdzie w tej sytuacji byli rodzice?”.
I właśnie to pytanie rozpaliło dyskusję pod publikacją.
W komentarzach dominowały emocje: oburzenie, strach, ale też głosy, że młodzież w tym wieku potrafi wymknąć się spod kontroli, a podobne wyprawy zdarzały się również kiedyś. Część internautów nie kryła przerażenia. Pani Barbara skwitowała krótko: „Strach patrzeć”.
Z kolei inna internautka, pani Dorota, zwracała uwagę na samą skalę ryzyka:
„Chodzić po zamarzniętym morzu dalej od brzegu – nieodpowiedzialni ludzie”.
Pojawiły się też komentarze podkreślające, że w razie załamania lodu może nie być czasu na skuteczną pomoc.
„Przy takiej temperaturze wystarczą dwie minuty i organizm wychłodzony. Ekipa ratownicza by nawet nie zdążyła kogokolwiek uratować” – twierdzi jeden z komentujących.
Inni wskazywali, że nastolatków nie da się pilnować na każdym kroku. Pani Jolanta komentowała:
„Rodzice cały czas za nastolatkami chodzić nie mogą...”.
Wtórowała jej pani Karolina:
„Jak się ma 14 lat, to przecież już nie jest się pilnowanym przez rodziców (…) a potem dzieci robią właśnie tak nieodpowiedzialne rzeczy...”
Byli i tacy, którzy studzili atmosferę, przypominając, że głupoty to domena młodości. Pan Michał napisał:
„Ale się wszyscy oburzyli, jakby za dzieciaka nie robili niczego głupiego”.
Jedna z internautek podzieliła się nawet osobistym wyznaniem:
„Rodzice w pracy albo w domu. A wy co za młodego nie robiliście głupot, typu wchodzenie na lód? Bo ja mogę się przyznać, że robiłam takie akcje i to w taki sposób, żeby rodzice o tym nie wiedzieli. No, przyznać się, kto jeszcze! Czy jestem tu sama szczera?”.
W wielu wpisach przewijała się jedna myśl: dzieci obserwują dorosłych, a skoro dorośli chodzą po lodzie, młodsi robią to samo, nie rozumiejąc zagrożenia.
Jedna z internautek, pani Maria, przekonuje:
„Przecież dorośli pokazali dzieciom (…) że to atrakcja ponad życie, wejść na lód!”
Pani Małgorzata natomiast tak podsumowała tę sytuację:
„Dzieci biorą przykład od spacerujących w Gdańsku po Motławie, było to do przewidzenia…”
A pani Beata dodaje:
„Internet zalała fala zdjęć znad Motlawy. Długo nie trzeba było czekać…”.
Osobnym tematem stała się reakcja autora zdjęcia. Część komentujących oczekiwała działania, nie dokumentowania sytuacji. „Ja zamiast robić zdjęcia krzyknęłabym, aby wracali” – podkreśla pani Iza. „A czytelnik zareagował, zwrócił uwagę? Czy fotkę cyknął i jest gość?” – pyta jeden z komentujących.
Inni odpowiadali, że z brzegu krzyk może nic nie dać: „gdy jest wiatr od strony morza, to z brzegu może pan sobie krzyczeć”.
Wchodzenie na zamarznięte akweny to proszenie się o tragedię. Z pozoru stabilna tafla może mieć słabe miejsca, a kontakt z zimną wodą oznaczałby błyskawiczne wychłodzenie organizmu. To, co widać na zdjęciu z Sopotu, jest mocnym sygnałem ostrzegawczym. Moda na zimowe spacery po lodzie przenosi się z dorosłych na dzieci. A wtedy o nieszczęście nietrudno. Jedno jest pewne: takie przygody mogą skończyć się znacznie gorzej niż tylko gorącą dyskusją w komentarzach.
[ZT]39248[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz