Zamknij

Niebezpieczna podróż - zaginięcie sześciolatki

10:45, 27.12.2018 | J.F
REKLAMA
Skomentuj

Miliony pasażerów rocznie, kilkanaście linii tramwajowych, kilkadziesiąt linii autobusowych, ponad tysiąc przystanków – to obraz gdańskiej komunikacji miejskiej. Wystarczy jednak chwila nieuwagi, by doszło np. do zagubienia dziecka. Taka przykra sytuacja może zdarzyć się każdemu, szczególnie obcokrajowcom.

W czwartek, 20.12.2018 r. ok. godz. 14:45 Dyżurny Straży Miejskiej zgłosił Centrali Ruchu ZTM w Gdańsku, że na jednym z przystanków tramwajowych, między pętlą Chełm Witosa a węzłem integracyjnym Łostowice Świętokrzyska, do tramwaju wsiadła samotnie ok. 6-letnia dziewczynka.

- Matka, która skontaktowała się ze Strażą Miejską, była bardzo zdenerwowana, mówiła łamaną polszczyzną. Kontakt z nią był utrudniony. Udało nam się jednak dowiedzieć, jak ma na imię jej córka, w jakim jest wieku i jak jest ubrana. O zdarzeniu natychmiast poinformowaliśmy nasze Stanowisko Kierowania – mówi strażnik Marek Sikorski.

Dyżurna Centrali Ruchu ZTM w Gdańsku natychmiast przez radiotelefon nadała komunikaty do motorniczych wraz z opisem poszukiwanego dziecka. Po kilku minutach Zespół Utrzymania Ruchu spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje zgłosił, iż dziecko znajduje się już pod opieką motorniczej tramwaju linii 7, jadącym w kierunku węzła Łostowice Świętokrzyska. Jak się okazało tramwaj akurat dojeżdżał do przystanku, na którym stali funkcjonariusze Straży Miejskiej wraz z matką dziewczynki.

- Informacja została błyskawicznie przekazana dyżurnej Centrali Ruchu Zarządu Transportu Miejskiego, a następnie wraz z opisem poszukiwanego dziecka trafiła do motorniczych – dodaje inspektor Grzegorz Bettin ze Stanowiska Kierowania.

- Informację o tym, że 6-latka została odnaleziona i jedzie już w naszym kierunku dostaliśmy w ciągu kilkunastu minut od chwili przekazania zgłoszenia. Odebrałem dziewczynkę od motorniczej i przekazałem mamie, która nie mogła powstrzymać łez szczęścia – opowiada strażnik Marek Sikorski.

- Ten przykład pokazuje, jak ważna jest kwestia dobrej współpracy i szybkiego przepływu informacji między miejskimi służbami, konkretnie naszą Centralą Ruchu, Zespołem Utrzymania Ruchu w GAiT oraz Strażą Miejską – mówi dyrektor ZTM w Gdańsku, Jerzy Dobaczewski. – Dyżurna Centrali Ruchu wykazała się opanowaniem i rozumiejąc powagę sytuacji, potraktowała to zgłoszenie priorytetowo. Szybka reakcja dyżurnych odbierających zgłoszenia oraz sprawne przekazanie informacji przyczyniły się do zakończonego sukcesem finału tej sprawy – zaznacza Dobaczewski.

 

(J.F)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© esopot.pl | Prawa zastrzeżone