Łatwogang dojechał do Gdańska 24 maja wieczorem. Fot. kadr z transmisji/latwogang/YouTube.com
Internetowy twórca, znany jako Łatwogang, przejechał na rowerze dystans ponad 660 kilometrów. Cała podróż z południa na północ Polski zajęła mu prawie 53 godziny. Akcja miała charakter charytatywny, jej głównym celem była bezinteresowna pomoc potrzebującym i pozyskanie funduszy na kosztowne leczenie medyczne. Przez większość czasu podróży autor prowadził ciągłą transmisję wideo w Internecie, dzięki czemu widzowie mogli na bieżąco śledzić jego postępy.
Na całej trasie przejazdu organizator spotykał się z dużym wsparciem ze strony swoich odbiorców. Ludzie wychodzili na ulice, aby go dopingować, pozdrawiać oraz robić pamiątkowe zdjęcia. Dodatkowo w samej jeździe stale pomagała mu grupa kilkunastu innych rowerzystów, którzy stworzyli wspólnie tak zwany peleton, czyli zwartą grupę cyklistów poruszających się razem w celu łatwiejszego pokonywania oporu powietrza.
::news{"type":"see-also","item":"42539"}
Głównym zadaniem wyzwania było zebranie pieniędzy na pomoc dzieciom chorym na dystrofię mięśniową Duchenne’a (w skrócie DMD). To rzadka i ciężka choroba o podłożu genetycznym, która prowadzi do stopniowego osłabienia i zaniku mięśni w organizmie człowieka. Podczas samej akcji udało się zamknąć z sukcesem dwie osobne zbiórki. Pierwsza z nich, przeznaczona dla 8-letniego Maksa, osiągnęła wymagany cel 12 milionów złotych w niedzielę rano. Druga zbiórka, zorganizowana dla 4-letniego Adasia, zakończyła się kilka godzin później kwotą 3,5 miliona złotych.
Po zrealizowaniu dwóch celów influencer zdecydował o uruchomieniu trzeciej, kolejnej zbiórki finansowej. Tym razem środki zaczęły być gromadzone na proces leczenia 2-letniego Wojtusia, który również zmaga się z tym samym schorzeniem. Łączna suma zebrana od momentu rozpoczęcia piątkowego wydarzenia wyniosła niemal 20 milionów złotych.
Początkowe założenia projektu zakładały, że po dotarciu do Trójmiasta twórca nie zakończy jazdy, lecz od razu zawróci i pojedzie rowerem z powrotem w stronę Tatr. Taki plan został oficjalnie ogłoszony jeszcze przed oficjalnym startem całego wydarzenia w Zakopanem.
::news{"type":"see-also","item":"42557"}
Wyczerpujący dystans i ciągły wysiłek fizyczny bez odpowiedniego czasu na odpoczynek wpłynęły jednak negatywnie na kondycję organizmu jadącego. W połowie drogi do Gdańska podjęto decyzję o rezygnacji z powrotnej części trasy, co argumentowano bezpośrednią koniecznością zadbania o zdrowie i bezpieczeństwo uczestnika.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu esopot.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Co grozi za jazdę po Monciaku?
Straż miejska nie rodzi sobie z rowerzystami bo jest na monciaku od święta( nie liczac popisowek bez mandatow na molo), a jeśli dołożymy im sciganie golasow to też nic z tego nie będzie jeśli dalej będą się szczyzyc do ludzi a nie karać. Rowerzysci śmieją im się w twarz udając pokornych i zdziwionych, albo ich bezczelnie omijają za plecami. Komuś brakuje przysłowiowych jaj.
Sopocianin
20:57, 2026-05-24
Zdjęcie z Sopotu wywołało burzę! "To zwykłe chamstwo"
Wygladaja mi na jakies lumpy.
Ewa
13:11, 2026-05-24
Zdjęcie z Sopotu wywołało burzę! "To zwykłe chamstwo"
Jaki kurort tacy turyści.
Piotr
12:56, 2026-05-24
Polscy muzycy kochają Sopot. "Bosko, jeśli jest..."
Nie nazywajcie rapu muzyką. To nie ma nic wspólnego z muzyką.
Pop
21:06, 2026-05-23