Zamknij

Sto lat dla praw wyborczych kobiet. Sufrażystka z Sopotu

17:42, 28.11.2018 | Ewa Podlasińska
REKLAMA
Skomentuj

Dziś, 28 listopada, świętujemy 100 – letnią rocznicę uzyskania przez Polki praw wyborczych. Niebagatelny wpływ na kobiecy sukces miał fakt, że działania sufrażystek rozlewały się już na obu  ziemskich półkulach. Według zapisków, oprócz wszelkich sprzyjających okoliczności, ogromnej aktywności i determinacji, Polki sporo ugrały dzięki Aleksandrze - z domu Szczerbińskiej- żonie marszałka Józefa Piłsudskiego.

 
Do roku 1918, kobiety nie miały prawa do zgromadzeń, wieców, przynależności do stowarzyszeń politycznych. Wszelka działalność związana z polityką była dla nich zamknięta. Zmiany, o jakie przyszło im walczyć wymagały siły ducha, uporu i poświęceń.

Ważną rolę w walce o prawa wyborcze Polek odegrała Paulina Kuczalska - Reinschmit, która w swoim czasopiśmie „Ster” publikowała artykuły o prawach kobiet. Impuls do zmian wywołał również zorganizowany w 1917 roku Zjazd Kobiet, dowodzący, że kobiety stanowią polityczną siłę, z którą należy się jednak liczyć.

Nie bez znaczenia było wsparcie ze strony męskiej części obywateli.
Ślady poparcia odnajdujemy nawet w konserwatywnym „Przeglądzie Katolickim” z 17 listopada 1918 roku. Autor tekstu wskazywał, że Wielka Wojna spowodowała zrównanie praw kobiet i mężczyzn poprzez obciążenie obu płci równymi trudami i obowiązkami. Zwrócił uwagę, że we wszystkich sferach życiowych i zawodowych kobiety zastąpiły mężczyzn zmagających się z wrogiem na polu walki:

„Ich pracy zawdzięczamy, żeśmy szczęśliwie przetrwali zawieruchę wojenną. Stąd też organizacje kobiece podniosły żądanie, aby wobec równych obowiązków, równe zyskały dziś prawa obywatelskie i polityczne”.

Autor wypowiadał się również na temat ruchów kobiecych:  

„Cokolwiek ludzie o tej sprawie równouprawnienia sądzić mogą lub sądzą, to jednakże nie ulega wątpliwości, że oddanie kobietom pełni praw obywatelskich odpowiada duchowi naszej katolickiej religii (...). Ruch ten nowy witamy ze szczerą radością”.

Dzień po ukazaniu się artykułu, 28 listopada, Józef Piłsudski wydał dekret, który zagwarantował kobietom pełne prawa wyborcze:
„Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat". "Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (obywatelki) państwa posiadający czynne prawo wyborcze”.


Aleksandra – feministka naczelna

Nie ma wątpliwości, że do zmian w podejściu do praw wyborczych kobiet przyczyniła się także żona marszałka, Aleksandra Piłsudska.
Nazywała siebie „zaciętą feministką”. Ukończyła Wyższą Szkołę Handlową, była członkinią PPS, szmuglowała broń, a w 1908 roku wraz pomagała marszałkowi  w napadzie na pociąg przewożący pieniądze carskiej poczty. Stanęła na czele sekcji kobiecej w Związku Strzeleckim, i uczyła kurierki posługiwania się bronią. To właśnie Aleksandra  walczyła o włączenie kobiet do służby wojskowej.

Parasolki

Ogromną determinacją wykazały się również kobiety usiłujące dostać się do domu marszałka w celu  przedstawienia mu swoich wyborczych roszczeń. Piłsudski  przez pół nocy trzymał je na mrozie, ale sufrażystki nie zamierzały dawać za wygraną i bez skrupułów stukały parasolkami  w marszałkowskie okna. Po kilkugodzinnej batalii, naczelnik wpuścił kobiety do domu. Do rozmów doszło, a na wydanie dekretu wystarczyło im poczekać jedynie kilkanaście dni.

Parlamentarzystki

Niedługo potem, 26 stycznia 1919 roku odbyły się wybory. Do parlamentu dostało się pięć kobiet: Gabriela Balicka, Jadwiga Dziubińska, Irena Kosmowska, Zofia Moraczewska i Maria Moczydłowska. W wyniku wyborów uzupełniających, w gronie parlamentarzystek znalazły się Anna Anastazja Piasecka, Zofia Sokolnicka i Franciszka Wilczakowa.

Rozpoczynając pierwsze obrady sejmu, nieprzyzwyczajony do nowej sytuacji naczelnik Piłsudski zwracał się do zgromadzonych „panowie posłowie” i życzył „panom” powodzenia w ich trudnej i odpowiedzialnej pracy. Posłowie zwracali się do kobiet per „poseł kobiecy”, „posełka”, „poślica” lub „posełkini”. 

Oczywiście, kobieca działalność sejmowa była ze strony posłów przedmiotem docinków i żartów, jednak niezrażone niepoważnym traktowaniem panie żwawo zabrały się do pracy: zabierały głos, zgłaszały wnioski, wnosiły interpelacje, uczestniczyły w pracach komisji. Udzielały się przede wszystkim w komisji oświatowej, konstytucyjnej oraz w Komisji  Opieki Społecznej, koncentrując się głównie na sprawach kluczowych dla kwestii równości i zapobiegając dalszemu wykluczeniu kobiet pod względem prawnym. Wystąpiły z inicjatywą o ustawie ochraniającej kobiety i dzieci ( w tym przed handlem żywym towarem), zmiany postanowień prawa cywilnego wobec kobiet, regulacji systemu oświatowego, ustawy o opiece społecznej, a także…ustawy o prohibicji.

Co istotne, kobiety stawały razem ponad partyjnymi podziałami. Z pewnością był to ważny czynnik przyczyniający się do ich sukcesu.

Sopocianka z Łomży

Maria Moczydłowska - urodzona w 1886 roku. Jej rodzimym miastem była Łomża, a jednak związała się z Sopotem, gdzie działała jako przewodnicząca Koła Spółdzielców PPS Społem. Była najmłodszą posłanką z pierwszych, które dostały się do sejmu. W chwili otrzymania mandatu poselskiego miała zaledwie 33 lata, a jednak, jako pierwsza zabrała w sejmie głos. Oświadczyła, że nie przemawia  w imieniu swojego klubu, ale wszystkich kobiet zasiadających w ławach sejmowych. Wielu zraziłby fakt, że przez wniosek Moczydłowskiej o mały włos nie wprowadzono pełnej prohibicji. Decydujący okazał się jeden głos. Mimo to, odniosła częściowe zwycięstwo. Uchwalono ustawę ograniczającą sprzedaż i spożycie alkoholu, i wprowadzono ją w życie jako „lex Moczydłowska”.
Posłanka starała się zadbać o sytuację kobiet, osób ubogich i dzieci. Była sekretarzem Klubu Narodowego Zjednoczenia Ludowego. Zmarła 26 kwietnia 1969 w Sopocie.
Prawa jakie wywalczyły prababcie nie zostały nam dane raz na zawsze. Czuwajmy stojąc na ich straży.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

(Ewa Podlasińska)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© esopot.pl | Prawa zastrzeżone