Zamknij

Awans mimo porażki! Trefl Sopot – Iraklis BC 72:74

10:36, 02.10.2021 | za: Trefl Sopot
Skomentuj Fot. Trefl Sopot
REKLAMA

Trefl Sopot przegrał z Iraklisem BC 72:74 (21:20, 19:22, 15:19, 17:13) w finale turnieju kwalifikacyjnego do FIBA Europe Cup. Mimo porażki sopocianie wystąpią w rozgrywkach, gdyż ze względu na drugi najkorzystniejszy bilans punktowy spośród przegranych otrzymali miejsce tzw. „lucky loser”. Najwięcej punktów w meczu zdobył Yannick Franke (17). 

Do rywalizacji z Iraklisem żółto-czarni przystąpili ze sprawdzoną pierwszą piątką, czyli Mateusz Szlachetka, Yannick Franke, Michał Kolenda, Darious Moten i Josh Sharma. Choć pierwsze punkty należały do Iraklisu, to w najlepszy możliwy sposób odpowiedział na to Yannick Franke – nasz obwodowy trafił za trzy, a przy tym był faulowany i wykorzystał przysługujący mu rzut wolny. Grecy szybko odzyskali prowadzenie, ale drużyny wciąż pozostawały w kontakcie punktowym. Dobrze pod koszem przeciwnika spisywał się Josh Sharma, chociaż gorzej było na linii rzutów wolnych – z czterech przyznanych mu „osobistych” wykorzystał tylko dwa. Swoje konto punktowe otworzyli też Michał Kolenda i Karol Gruszecki. Irkalis nie pozwalał się wyprzedzać aż do ostatniej minuty, jednak końcówka należała do Trefla – trafienia DeAndre i Brandona sprawiły, iż to sopocianie prowadzili po Q1 21:20!

Druga kwarta rozpoczęła się od trójki Taylora. Próbowali w taki sam sposób odpowiedzieć Michał i DeAndre, ale piłka lądowała na obręczy. Grecy za to nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na Pawła Leończyka, który swoimi popisowymi zagrywkami zdobył w krótkim odstępie czasu cztery punkty z rzędu. Zespoły toczyły zażarty bój i żaden z nich potrafił odskoczyć. Kiedy Trefl wyrównał na 29:29, a następnie zza linii 6.75 metra trafił Yannick, nie czekał trener Thanasis Skourtopoulos i poprosił o premierowy czas na żądanie. To nie pozwoliło rozpędzić się żółto-czarnym, za to gracze Iraklisu szybko doprowadzili do remisu, a następnie zyskali inicjatywę punktową. Kiedy zrobiło się 40:36 tym razem o swoją pierwszą przerwę poprosił trener Marcin Stefański. Sopocianie mogli w jednej akcji odrobić trzy oczka, ale po akcji punktowej z faulem rzutu wolnego nie wykorzystał Paweł Leończyk. Dwa punkty różnicy utrzymały się do przerwy, na które zespoły schodziły przy wyniku 42:40.

Pierwsze słowo trzeciej kwarty należało do Ryana Taylora, który trafił zza linii 6.75 metra. Co więcej, z półdystansu skuteczny był Lynch, a kiedy ten sam koszykarz dołożył oczka spod kosza Iraklis prowadził już 49:40. Ofensywną niemoc trójką przełamał Darious Moten, ale kiedy kolejne trafienie dorzucił Lynch, o czas poprosił trener Marcin Stefański. Niestety, nie zatrzymało to centra greckiego zespołu, a efektowny alley oop pozwolił przeciwnikom po raz pierwszy wyjść na dwucyfrowe prowadzenie (43:53). Trefl dążył do odrobienia strat korzystając z problemów z faulami i wykonując rzuty wolne, ale one też nie zawsze były celne. Chociaż gra się wyrównała, to taki obrót spraw odpowiadał tylko Iraklisowi. W ostatniej minucie kwarty nasi zawodnicy zdobyli cztery punkty z rzędu i zredukowali straty do -6 (55:61).

Decydującą część meczu zainaugurowały punkty Pawła Leończyka. Niestety, Iraklis odpowiedział punktami Wolridge i Lyncha oraz trójką Douglasa, co pozwoliło im zyskać aż jedenaście punktów przewagi (57:68). Żółto-czarni nie mieli jednak zamiaru odpuścić. Dwie trójki Michała oraz trafienia Brandona i Pawła zbliżyły Trefla na cztery oczka. Kolejne akcje z obu stron nie kończyły się powodzeniem. Niemoc przełamał Darious Moten i było już tylko 71:72! Grecy odpowiedzieli za sprawą Turnera, ale wciąż pozostawały blisko 2 minuty na odrobienie strat. Niestety, waga pojedynku powodowała mnóstwo niedokładności z obu stron. Tak było też na linii rzutów wolnych, kiedy Brandon spudłował jedną z przysługujących mu prób, a był to już jedenasty nietrafiony osobisty Trefla w meczu! W ostatnich sekundach piłkę mieli goście i umiejętnie ją obronili, dzięki czemu triumfowali 74:72.

Mimo porażki wciąż byliśmy w grze o FIBA Europe Cup.  Na czterech przegranych z finałów turniejów eliminacyjnych czekały dwa miejsca tzw. „lucky losers”. Po zakończeniu meczu Trefl miał lepszy bilans do Hapoelu, który turniej kwalifikacyjny zakończył na 0, zaś sopocianie na +4. Aby jednak dostać się do fazy grupowej, sopocianie musieli liczyć na korzystny wynik w pozostałych dwóch meczach. Tak się stało w rywalizacji FC Porto z Ironi Ness Ziona – Portugalczycy zwyciężyli 79:70 i dzięki temu żółto-czarni mogli cieszyć się z awansu do FIBA Europe Cup!

Sopocianie zagrają w grupie B, w której zmierzą się z Rilski Sportist, Kyiv Basket i Hapoel Eilat. Pierwsze mecze zostały zaplanowane na 13 października. O terminach konkretnych spotkań poinformujemy wkrótce.

Trefl Sopot: Franke 17, Sharma 8 (10 zb.), Kolenda 8, Moten 6, Szlachetka 0 oraz Leończyk 14, Young 10, Gruszecki 5, Davis 4

Iraklis BC: Douglas 15, Lynch 14, Woolridge 14, Kouzeloglou 6, Agravanis 3 oraz Taylor 7, Papadakis 5, Turner jr. 4, Haritopoulous 4, Skordilis 2, Fillios 0

Źródło: Trefl Sopot

(za: Trefl Sopot)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%