Zamknij
REKLAMA

Czego domagają się sopoccy aktywiści? W. Wężyk: "Mamy demokrację, a ta wymaga patrzenia władzy na ręce"

19:00, 24.09.2020 | Przemysław Szczygieł
Skomentuj
REKLAMA

W Sopocie od dawna działają liczne ruchy miejskie i organizacje pozarządowe. Przeszło rok temu do grona lokalnych stowarzyszeń i fundacji dołączyła nowa inicjatywa - Sopot OdNowa. O tym, jakie cele jej przyświecają i jak - zdaniem jej członków - powinno zmieniać się nasze miasto, porozmawialiśmy z pomysłodawcą tego przedsięwzięcia.

Z Wojciechem Wężykiem, działaczem społecznym i założycielem stowarzyszenia Sopot OdNowa, rozmawia Przemysław Szczygieł.

_______

Co się zmieniło odkąd zainicjowałeś powstanie Sopot OdNowa?

Ostatni rok to przede wszystkim praca nad programem, zarówno na poziomie strategicznym, jak i poprzez pokazywanie konkretnych rozwiązań i pomysłów na polepszenie życia mieszkańców. Musieliśmy trochę zmienić plany rezygnując ze spotkań bezpośrednich, ale stowarzyszenie nabiera rozpędu dzięki komunikacji internetowej. Mam nadzieję, że jeśli sytuacja epidemiologiczna się nie pogorszy, jeszcze w tym roku uda nam się zorganizować spotkania otwarte dla mieszkańców.

Razem z członkami stowarzyszenia usiłujecie zmienić kulturę działań społecznych w naszym mieście. Przedstawiacie zarówno projekty do realizacji, jak i krytyczne analizy problemów, z którymi zmaga się Sopot. Jak mieszkańcy reagują na tę inicjatywę?

Różnie i to mnie bardzo cieszy! Część komentatorów związana z prezydentem z zasady krytykuje wszelkie pomysły, które wychodzą ze środowiska innego niż urząd miasta. Uważam, że w ten sposób tracimy potencjał, jaki daje dialog. To, że opozycja przedstawia alternatywę, nie oznacza, że jest ona wymierzona w jedynie słuszną władzę i jest atakiem na prezydenta.

Nasze projekty mają jeden cel - uzupełnienie pomysłów na rozwój Sopotu, dla dobra naszego miasta. I tak są na szczęście w dużej mierze postrzegane.

Co stanowi największy problem w Waszej dotychczasowej działalności?

Na pewno ograniczenia związane z organizowaniem spotkań bezpośrednich, które zawsze dają najwięcej. To w sąsiedzkich rozmowach słuchamy o problemach i marzeniach sopocian. Teraz musi się to odbywać poprzez Internet - co ma też swoje atuty, ale wolelibyśmy spotkania twarzą w twarz. Trzeba jednak rozumieć sytuację i dostosować się do niej.

Gdybyś miał jakoś podsumować swoje działania na przestrzeni ostatniego roku, na co byś zwrócił uwagę? Co okazało się sukcesem, a jakie strategie działania nie zdały egzaminu?

Jestem zadowolony z przedstawionych projektów rewitalizacji Placu Przyjaciół Sopotu, Sopot City Bike - czyli pomysłu na przyciągnięcie do miasta aktywnych turystów, z wygranego i wciąż niezrealizowanego (przez prezydenta) projektu butelkomatów, i jeszcze paru innych inicjatyw, które zrodziły się na początku pandemii.

Jednym z głównych celów Waszej działalności jest odpolitycznienie dyskusji o mieście. Jak to by się miało odbywać?

Poprzez koncentracje na konkretach! Na pracy dla miasta. Prezydent nie jest od przypinania politycznych łatek i dzielenia sopocian na tych poprawnych i niepoprawnych politycznie. Prezydent jest od załatwiania spraw mieszkańców. Niestety dziś działa on zgodnie z zasadą wszystkich przywódców od wieków „dziel i rządź”. Moim zdaniem to jest kompletnie staromodne i niedzisiejsze podejście do zarządzania. U prezydenta widać umiejętności polityczne, zdolność do dzielenia jest ich dowodem, ale widać też kolosalne deficyty rozumienia na czym polega współczesne zarządzanie zespołowe. I jakie z takiego podejścia płyną korzyści dla mieszkańców.

Co należy zrobić, aby mieszkańcy bardziej angażowali się w życie Sopotu? Jak kształtować społeczeństwo obywatelskie - aktywne i odpowiedzialne?

Pokazywać, że można rozmawiać, krytykować i oczekiwać od władzy, że będzie się zajmowała tym, do czego ją powołaliśmy. Nie należy się tego bać. Często spotykam się z taką rezerwą, żeby za mocno nie krytykować. Pytam się, dlaczego? Mamy demokrację, a ta wymaga patrzenia władzy na ręce. No to patrzmy.

Coraz częściej mówi się o tym, że scena polityczna jest „zabetonowana” już na poziomie gmin i powiatów. Zdarza się, że miastami kierują samorządowcy z kilkunastoletnim doświadczeniem. W przypadku Sopotu jest to zachowanie ciągłości władzy nieprzerwanie od 22 lat. Co odpowiada za taki stan rzeczy?

To prawda. To suma wielu czynników, powiązań, wydarzeń, ale w tym również braku alternatywy dla dzisiejszej władzy. Wieloletnie zarządzanie projektem moim zdaniem zawsze grozi wynaturzeniami. W pewnym momencie plusy, takie jak doświadczenie, zaczynają być mniej ważne niż minusy, którymi są rutyna i pycha.

Niektórzy uważają, że głos działaczy społecznych i ugrupowań politycznych o poparciu mniejszościowym bywa marginalizowany. Jakie są konsekwencje tego, że nie wszyscy mieszkańcy znajdują reprezentację swoich poglądów w Radzie Miasta?

Konsekwencje są smutne, bo władza, która nie czuje na sobie oddechu opozycji degeneruje się. To jest naturalne zjawisko. W Sopocie widać je wyraźnie, wszelki realny dialog jest odrzucany z automatu przez prezydenta lub zamieniany na pozorne ruchy. Doświadczyłem tego przy próbie odświeżenia formuły Budżetu Obywatelskiego, poprzez m.in. zakaz składania projektów przez radnych czy powołanie rady ekspertów, która opiniowałaby projekty na początkowym etapie. Spotkałem się z murem niechęci władzy.

Jak powinna wyglądać demokracja w wydaniu lokalnym? Gdybyśmy mieli stworzyć obywatelski katalog dobrych praktyk – co by się tam znalazło?

Pierwszorzędne jest zrozumienie faktu, że nie należy przekładać politycznych relacji i partyjnych zobowaiązań na naszą wspólnotę. Bo na tym tracą mieszkańcy. Wszyscy jesteśmy sopocianami bez względu na sympatie polityczne. Sopot to jedyna partia, dla której warto pracować.

[ZT]5952[/ZT]

(Przemysław Szczygieł)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

SopocianinSopocianin

1 3

Panie Wężyk, wracaj Pan do Krakowa, tam potrzebują aktywistów do walki ze smogiem. 12:06, 25.09.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Bywalec SopockiBywalec Sopocki

0 0

Czyżby komentator zainspirował się reklamą na Monciaku, która powstała w zatwierdzonej przez UM Sopot współpracy z visit.krakow ? 08:26, 26.09.2020


REKLAMA