Zamknij

Tego nikt się nie spodziewał - kolejny problem z publicznymi toaletami w Sopocie

12:08, 12.07.2019 | P.S
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Facebook - Marcin Skwierawski

O sprawie sopockich toalet pisaliśmy niespełna rok temu. W wyniku głosowania nad Budżetem Obywatelskim mieszkańcy zadecydowali, że w Sopocie mają stanąć cztery w pełni zabudowane, samoobsługowe ubikacje. Każda za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Choć zapowiadano, że obiekty zostaną udostępnione tuż po zakończeniu sezonu, niebawem minie rok od tych optymistycznych deklaracji.

Według ustaleń toalety miały być zlokalizowane w następujących miejscach:

  • ul. Emilii Plater (niedaleko wejścia na plażę nr 33),
  • ul. Bitwy pod Płowcami ,
  • przy skrzyżowaniu ulic Ceynowy i Powstańców Warszawy 
  • przy skrzyżowaniu ulic Sobieskiego i Chopina.

Choć budowa obiektów już dawno się zakończyła, mieszkańcy nadal nie mogą zrobić z nich użytku. Problemem okazały się m.in. protesty społeczne, w wyniku których zmieniono pierwotne położenie budynków. Zmianie uległa lokalizacja dwóch ubikacji - toalety przy ul. Emilii Plater (przeniesiona w kierunku ul. Bitwy pod Płowcami) oraz tej przy skrzyżowaniu ulic Sobieskiego i Chopina (przeniesiono na skrzyżowanie ul. Chopina z Grunwaldzką).

Jak poinformował na swoim profilu facebookowym wiceprezydent Skwierawski, to nie koniec problemu z uruchomieniem miejskich udogodnień. 

- W ostatnim czasie postawiliśmy toalety publiczne zgłoszone, a następnie wygłosowane przez mieszkańców w ramach sopockiego BO. Niestety nie możemy ich udostępnić mieszkańcom, ponieważ przedłużają się procedury m.in. w Enerdze - pisał wiceprezydent.

Problemem okazały się procedury, które należy spełnić. Wśród nich wymienia się m.in. warunki techniczne, projekt przyłącza, budowa przyłącza, montaż licznika i podpisanie umowy. W opinii sopockiego samorządowca sytuacja jest absurdalna - produkcja tego typu ubikacji trwa około trzech miesięcy, zaś formalności związane z podłączeniem elektryczności mogą potrwać łącznie nawet półtora roku.

- To tylko toaleta, a nie skomplikowana fabryka podzespołów do silnika auta, stadion na 40 tys. osób czy hala sportowa - wyrażał swoje oburzenie Marcin Skwierawski.

Wygląda więc na to, że sopocianie "w pilnej potrzebie" będą musieli jeszcze trochę poczekać.

[ZT]2281[/ZT]

 

(P.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (1)

real real

0 0

na co czekać , biegać pod Energę - szybciutko załatwią wymieniony temat. 15:56, 12.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© esopot.pl | Prawa zastrzeżone